Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS

Blog

niedziela, 02 stycznia 2011

Ale ten czas leci... Przecież dopiero co pisałem podsumowanie roku 2009, a tu już 2010 się zakończył. Nie ma więc co zwlekać tylko napisać parę słów o mijającym roku. Zwłaszcza, że wydaje się całkiem udany.

Rok w liczbach

Wykres wyświetleń bloga w 2010 roku

Większych zmian na blogu chyba nie było, więc przejdę od razu do statystyk:

  • W 2010 roku udało mi się umieścić 69 wpisów. Obawiałem się, że wynik będzie o wiele gorszy. Po dosyć intensywnym pierwszym półroczu nastąpiło zmęczenie materiału i ilość publikowanych notek drastycznie spadła (na przykład we wrześniu nie pojawiła się ani jedna). Sam jestem ciekaw jak to wyjdzie w tym roku, zwłaszcza że niestety czasu na pisanie jakoś ostatnio brakuje.
  • Niestety Blox nie daje mi możliwości na sprawdzenie liczby komentarzy z danego roku, a nie chce mi się pisać narzędzia, które by to sprawdziło. Wydaje mi się jednak, że pojawiło się ich więcej niż w poprzednio.
  • Liczba odwiedzin i wyświetleń w porównaniu z rokiem poprzednim wzrosła o ponad 40%, co wydaje mi się całkiem dobrym wynikiem. Mam nadzieję, że uda się taki trend utrzymać.
  • Dwukrotnie wpisy z bloga pojawiły się na głównej Wykopu (w styczniu i lutym co bardzo dobrze widać na wykresie), a 3 razy na głównej gazeta.pl co dało spory wzrost liczby odwiedzin.
  • Blisko 58% z was używa Firefoxa, 16,5% Opery, 15,75% Chrome, a tylko 6,5% Internet Explorera. W porównaniu z rokiem poprzednim można zauważyć delikatny wzrost ilości użytkowników Opery, oraz spadek liczby użytkowników Internet Explorera i Firefoxa na rzecz Chrome (do którego sam jakoś nie mogę się przekonać).
  • 80% czytelników bloga używa Windowsa (z czego blisko 60% to stary, dobry XP), ponad 16% to użytkownicy Linuksa, a 2,6% stanowią użytkownicy Maców. Pojawia się też coraz więcej użytkowników platform mobilnych (głównie iPhone i Android).

Najpopularniejsze wpisy

  1. Gdzieś na skrzyżowaniu prawa, polityki i typografii - czyli rzecz o doborze (nie)właściwej czcionki na (nie)właściwą okazję.
  2. Programowanie to sztuka (popełniania błędów) - odpowiedź na pytanie dlaczego programowanie sprawia tyle radości.
  3. Subversion - instalacja i tworzenie repozytorium - początek cyklu o Subversion, co roku w TOP 10.
  4. Ubuntu - czcionki, fonty - poradnik dotyczący instalacji windowsowych czcionek.
  5. Prokrastynacja - choroba zawodowa informatyków - wygląda na to, że sporo osób cierpi na tą przypadłość.
  6. Gmail, Google Reader - Cheat Sheets - ściągawki ze skrótami klawiaturowymi dla Gmaila i Google Readera.
  7. Google Buzz Cheat Sheet - do kompletu ściągawka ze skrótami dla Google Buzz. Linki do tych dwóch wpisów pojawiły się na wielu zagranicznych serwisach, czasem dość egzotycznych.
  8. VisualSVN Server - prosta instalacja serwera Subversion - opis jak szybko uruchomić serwer SVN w systemie Windows.
  9. TortoiseSVN - graficzny klient SVN - opis klienta Subversion integrującego się z Windows Explorerem (użytkownicy Linuksa mogą zainteresować się opisem RabbitVCS i Meld).
  10. Subversion - podstawy pracy z wersjonowanymi plikami - początek cyklu o Subversion.

Jak widać listę w tym roku zdominowały głównie wpisy techniczne i poradnikowe. W dodatku głównie te starsze. Spośród wpisów z roku 2010, które nie zmieściły się do głównej 10 bardzo dobrze spisywały się jeszcze:

Plany na 2011

Przede wszystkim mam wielką nadzieję, że uda mi się znaleźć więcej czasu na pisanie na blogu. Niestety (czy może raczej stety) pojawiły się nowe obowiązki, trochę się w moim życiu zmieniło, a tu jeszcze inne formy internetowej aktywności dosyć absorbują. W efekcie trochę wyszedłem z pisarskiej wprawy i coraz trudniej się zmobilizować by coś napisać...

Jest spora szansa, że zrobi się tu trochę bardziej technicznie i Pythonowo - na przykład chodzi mi po głowie cykliczne opisywanie jakiejś ciekawej biblioteki, czy pakietu. Zastanawiam się też nad poradnikiem o systemie Baazar (skoro cykl o Subversion jest tak popularny to chyba jest zapotrzebowanie). Ale co z tego wyjdzie, zobaczy się w praniu.

19:05, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (6) »
niedziela, 03 października 2010

Ale się porobiło... Już dawno nie miałem takiego kryzysu blogowego. Owszem, zdarzały się już spokojniejsze okresy, ale żeby cały miesiąc bez choćby jednej malutkiej notki... Po dość mocnej pierwszej połowie roku, gdzie udało mi się osiągnąć zabójczą jak dla mnie częstotliwość 3 wpisów na tydzień, trochę się chyba wypaliłem. Zapał opadł, a brak czasu też zrobił swoje. Zupełnie wypadłem z rytmu i coraz ciężej było ponownie zabrać się za pisanie. Ale jest jeszcze jeden powód - dużo poważniejszy i groźniejszy...

Jak to drzewiej bywało

Na samym początku mojej przygody z internetem wielkiego wyboru nie było jeśli chodzi o możliwości publikowania swoich tekstów. Mogłem ręcznie stworzyć statyczną stronę www, jednak było z nią sporo roboty, a i tak mało kto do niej mógł dotrzeć (bo polskie wyszukiwarki i katalogi stron działały bardzo słabo). Z drugiej strony do dyspozycji były grupy dyskusyjne na Usenecie, z których namiętnie korzystałem.

Potem pojawił się Web 2.0 i wszystko stało się banalnie proste - wystarczyło założyć bloga! Jeśli o czymś chciałem napisać, podzielić się znalezionym linkiem, czy też opinią po prostu pisałem o tym na blogu. I nie trzeba było się zastanawiać nad długością wpisu, czy dopasowaniem tematycznym. Co najwyżej można było rozważać stworzenie osobnego bloga na wpisy mniej techniczne.

Kolejny etap to pojawienie się mikroblogów i postępująca profesjonalizacja blogosfery. Jednak nadal wszystko było w miarę proste. Na Blipie lądowały różne bzdurki i śmiesznostki, oraz rzeczy trochę poważniejsze, gdzie jednak wystarczyło lakoniczne "Podoba mi się", czy "Ciekawa sprawa, warto przeczytać". Na blogu natomiast poruszałem tematy, które wymagały głębszego przemyślenia i opisu dłuższego niż te 160 znaków. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo...

Cichy zabójca

Buzz - blogozabijacz

Pojawienie się Google Buzz wywróciło wszystko do góry nogami... Już tłumaczę dlaczego:

  • Buzz jest pod ręką - Gmaila i tak mam otwartego przez praktycznie cały czas, więc nigdzie nie muszę się dodatkowo logować. Wystarczą dwa kliki i już mogę dzielić się linkiem, lub opinią.
  • Buzz jest szybki - nie trzeba przygotowywać screenów, specjalnie formatować tekstu, wystarczy napisać swój komentarz, dodać link i wybrać jeden, czy dwa znalezione obrazki.
  • Buzz nie ogranicza - nie ma znaczenia czy to jedno lakoniczne zdanie plus link, czy post na kilka akapitów. Nie muszę się ograniczać do 160 znaków, ani specjalnie się rozpisywać. Po prostu piszę tyle, na ile mam ochotę.
  • Buzz jest ulotny - to co napiszę przeczyta góra kilkadziesiąt osób, mała jest też szansa by w przyszłości ktoś do archiwalnego buzznięcia dotarł. Nie czuję więc presji by jakoś szczególnie dbać o styl i formę, poprawiać w nieskończoność każde zdanie i akapit. Wystarczy napisać coś z marszu poświęcając na to góra kilkanaście minut i kliknąć "Wyślij".
  • Buzz daje szybki feedback - "lajkowanie" i komentowanie (oraz co ważne śledzenie odpowiedzi na nasze komentarze) jest banalnie proste i bardzo szybkie. Daje to poczucie bliskości z czytelnikami - nawet jeśli jest ich mniej wydaje się, że są aktywniejsi.

Wszystko to sprawia, że mając mało czasu łatwiej jest wrzucić coś na szybko na Buzza niż przygotować porządną notkę na bloga. Nie ma już wtedy znaczenia, że jest to nadal dosyć lakoniczne i powierzchowne. Co z tego, że na blogu dotarłbym do zdecydowanie większej ilości czytelników, że wpis będzie w przyszłości łatwiejszy do znalezienia, a więc też bardziej przydatny dla innych. Ważne jest tylko to, że dana myśl już została opublikowana, można więc zająć się innymi rzeczami, szukać nowych, ciekawych znalezisk. A stan blogowego rozleniwienia cały czas się pogłębia.

Efekty widać już od dawna. Nie chodzi mi tu nawet o stagnację na blogu, raczej zmianę jego profilu. Coraz mniej pojawia się tu wpisów niekoniecznie bardzo poważnych - recenzji albumów, gier, różnych ciekawostek. To wszystko przeniosło się na Buzza. Niestety wpisy techniczne, wymagające wiele przygotowań (czy to w warstwie merytorycznej, czy też wymagają wielu zrzutów ekranu, dodatkowych materiałów) również cierpią. Choćby planowany od jakiegoś czasu mini cykl o konfiguracji Vima, który odkładam ciągle na później. O kilku pomysłach, które zdążyły się już zdezaktualizować, lub zostały już dawno opisane przez innych blogerów nawet nie wspominam.

18:59, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (10) »
wtorek, 31 sierpnia 2010

Blog Day 2010

Ale ten czas leci! Już trzeci raz mam okazję włączyć się w obchody święta bloggerów. Jak rok temu i dwa lata temu w ramach Dnia Bloga wybrałem 5 blogów, które chciałbym wam polecić.

  • Internetowy Obserwator Mediów - blog Bogdana Misia, na którym niezmiernie ciekawie komentuje bieżące wydarzenia z kraju i ze świata.
  • BIZNES BEZ STRESU - blog dla tych, którzy szukają motywacji i inspiracji do działania. A w archiwach mnóstwo materiałów o GTD i ZTD.
  • pattern recognition - blog bardzo (pop)kulturalny.
  • Niebezpiecznik - blog, na którym znajdziemy wszystko na temat bezpieczeństwa komputerowo-internetowego.
  • Archeowieści - archeologicznie, naukowo i bardzo ciekawie.
  • Hungover Owls - jako bonus coś nie do końca poważnego, wręcz zupełnie niepoważnego. Fotoblog poświęcony sowom, wyjątkowo skacowanym sowom.

Przy okazji smutna refleksja... W tym roku wybór pięciu blogów (aż pięciu blogów) był dla mnie wyjątkowo trudny. Przeglądając RSSy i zakładki w poszukiwaniu czegoś ciekawego do polecenia zdałem sobie sprawę, że obecnie aktywna jest może z połowa blogów, które jeszcze niedawno czytywałem. Sporo zakończyło już swój żywot, albo już prawie nie jest aktualizowana. Część (zwłaszcza spośród blogów z dość szeroko pojętego IT) to ja przestałem czytać, gdy przerodziły się w bezduszne serwisy publikujące (najczęściej bez jakiejkolwiek weryfikacji) tłumaczenia wpisów z anglojęzycznej blogosfery.

Mam cichą nadzieję, że dzięki tegorocznemu BlogDayowi uda mi się znaleźć kilka nowych, ciekawych pozycji.

niedziela, 09 maja 2010

Do niedawna brak dostępu do internetu oznaczał niemożność pracy nad nowymi wpisami na blogu. A przecież to najlepszy moment! W końcu mamy chwilę gdy, nikt nam nie zawraca głowy przez GG, czy Blipa, nie ma nowych RSSów do przeczytania, filmików do obejrzenia, cisza i spokój. Nic tylko brać się za spisywanie naszych pomysłów. Niestety brak internetu to również brak dostępu do blogowego edytora... Na szczęście ekipa Bloxa postanowiła temu zaradzić.

Bloxer 2

Bloxer 2

Bloxer 2 to edytor blogowych notek dedykowany platformie Blox.pl. Pobrałem, rozpakowałem i właśnie testuję pisząc niniejszą recenzję.

Zalety

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Co mi się spodobało:

  • Wystarczy pobrać archiwum z programem, rozpakować i uruchomić. Dostępne są wersje dla Windowsa i Linuksa (co dla mnie szczególnie ważne zarówno 32 jak i 64 bitowego). Java była już zainstalowana, więc Boxer uruchomił się bez żadnych problemów.
  • Prostota i czytelność interfejsu użytkownika - jest wszystko to co najpotrzebniejsze i tylko to co najpotrzebniejsze.
  • Mamy do dyspozycji plik pomocy, nie sądzę jednak by był konieczny - od razu wiadomo co i jak.
  • Do dyspozycji mamy edytor TinyMCE, tez sam który jest dostępny na stronie, więc nie powinno być najmniejszych problemów z jego obsługą.
  • Dostępne jest prawie wszystko to co przez www - jest lista naszych blogów, notek, wybór tagów, kategorii, podział na treść i wstęp.
  • Dla wielu osób sporym plusem będzie zastosowanie edytora WYSIWYG również dla wstępu.
  • W trakcie edycji notki są automatycznie zapisywane w krótkich odstępach czasu, a w przypadku zawieszenia się programu przy ponownym włączeniu Bloxer zaproponuje nam wczytanie ostatniej notki.
  • Możemy zapisać na dysku edytowaną notkę - jest więc możliwość swobodnej pracy w trybie offline.
  • Dzięki zastosowaniu biblioteki SWT edytor wygląda natywnie, tak jak inne programy w systemie.
  • Jest to chyba najlepiej prezentujący się edytor blogowy na linuksie spośród tych, które sprawdzałem.
  • Używając Bloxera nie występuje znany problem z interpretowaniem kodu HTML w treści notki przy ponownej edycji.

Wady

Niestety Bloxer 2 nie jest wolny od wad i błędów, które mam nadzieję zostaną wkrótce naprawione (testowana wersja to 0.9.3):

  • Brak sprawdzania pisowni - niestety zdarza mi się popełniać błędy, a nie chcę publikować notek zawierających byki.
  • Brak obsługi wersji roboczych - nie mam możliwości zapisania na serwerze edytowanego wpisu jako szkic, nie ma też informacji na liście notek, czy dany wpis jest już opublikowany czy też nie.
  • Nie ma też dostępu do zasobów bloga. Nie możemy więc skorzystać z wgranego wcześniej obrazka.
  • Nie ustawimy też trackbacka oraz ustawień komentarzy. Jak w poprzednim przypadku to ograniczenie w API Bloxa.
  • Niestety program nie zapisuje na dysku spisu notek i pobranych z serwera wpisów. Za każdym razem musiy na nowo je ładować, co utrudnia korzystanie z Bloxera w trybie offline.
  • Długi czas uruchamiania i pamięciożerność - Monitor systemu pokazuje mi zużycie około 130MB, to sporo jak na edytor dla bloga.
  • Teoretycznie Bloxer zapisuje edytowaną notkę na bieżąco, jednak nie informuje o tym użytkownika. Brakuje mi czegoś takiego jak w Google Docs, gdzie widzę kiedy po raz ostatni zapisano i dostaję informacje o momencie zapisywania.
  • Jest kilka braków w samym edytorze TinyMCE - nie ma możliwości użycia elementu blockquote, wstawienia niestandardowych znaków, nie działa skrót klawiszowy Ctrl-K (wstawianie linków). Pole wyboru czcionki pokazuje wszystkie czcionki zainstalowane w systemie, zamiast pokazać tylko te, które mają sens na blogu.
  • Brak podglądu i edycji kodu HTML notki. Uniemożliwia to wstawienie na przykład filmiku z YouTube, czy użycie niestandardowych tagów (code, acronym). Niestety właśnie z tego powodu, na ten moment, Bloxer 2 nie nadaje się dla mnie do normalnego użytku.
  • Nie ma żadnego menu pod prawym klawiszem myszy. Nie działa też przycisk Menu na klawiaturze.
  • Występuje jakiś dziwny problem ze spacją na końcu linii - czasem magicznie się pojawia, czasem znika (więc naciskając Backspace kasuję ostatni znak).
  • W losowych momentach pojawia się komunikat o zbyt długim czasie działania skryptu Javascript edytora TinyMCE, bywa to dosyć denerwujące.
  • Treść notki jest wyświetlana jakąś dziwną czcionką z pominięciem ustawień hintingu i antyaliasingu. Jednak nie sądzę by dało się coś z tym zrobić. Większym problemem jest pokazywanie tekstu preformatowanego czcionką proporcjonalną, a nie czcionką o stałej szerokości znaków.
  • Naciśnięcie przycisku Tab w polu edycji wstępu powoduje schowanie tekstu, który staje się ponownie widoczny dopiero po zmianie rozmiaru pola tekstowego.
  • Mimo ustawienia automatycznego pomniejszania obrazów i ich konwersji do JPG wstawienie zbyt dużej grafiki w formacie PNG powoduje błąd publikowania notki. Niestety komunikat nic nie mówi o powodach pojawienia się błędu.

Podsumowanie

Ta długa lista wad to raczej efekt mojej tendencji do czepiania się wszystkiego co tylko możliwe (czasem myślę, że powinienem zostać testerem oprogramowania). Podejrzewam, że przeciętny blogger wielu z tych problemów nawet nie zauważy. Wystarczy naprawić kilka najbardziej denerwujących rzeczy (szkice, edycja HTML, sprawdzanie pisowni, błąd końca linii i komunikat o JS) by Bloxer 2 stał się naprawdę świetnym edytorem.

20:26, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 lutego 2010

My tu sobie gadu, gadu o jakichś linuksach, mikroblogach, skryptach, czy innych internetach, a tu niepostrzeżenie parę dni temu niniejszy blogasek skończył 3 lata!


Zdjęcie autorstwa Theresa Thompson na licencji CC-BY

Kto by pomyślał, że to już tyle czasu minęło... W sumie sam jestem zaskoczony, że przez te trzy długie lata nie opadł zapał do pisania, że nie rzuciłem tego w cholerę. A tu proszę!

Przyznać trzeba, że początki były trudne. Sam nie wiedziałem tak do końca o czym chcę pisać, jak mam pisać i po co w ogóle pisać tego całego bloga. Aż dziwne, że ktokolwiek chciał wtedy moją pisaninę czytać. Gdy czasem zerknę do najstarszych wpisów to ogarnia mnie lekkie przerażenie. Słaba treść, mizerny styl. Coż, wtedy traktowałem bloga bardziej jako formę notatnika, zapisując różne rzeczy by móc do nich później wrócić. To że ktoś jeszcze może to przeczytać i z tego skorzystać było raczej efektem ubocznym niż celem.

Chyba dopiero od mniej więcej roku moje podejście zmieniło się dość zasadniczo. Wydaje mi się, że w końcu udało się znaleźć niszę, w której dobrze się czuję, wykrystalizował się pomysł na prowadzenie bloga. No i pojawiło się "parcie na czytelnika". Zacząłem więcej czasu poświęcać na pracę nad stylem, opracowanie tematu, przygotowanie dodatków, doszlifowanie każdej notki. I wiecie co? To chyba działa! Coraz więcej osób tu zagląda (część z Was chyba nawet dosyć regularnie), coraz więcej pojawia się komentarzy. Więc chyba nie tylko ja jestem zadowolony z efektów pracy.

W tym miejscu chciałbym Wam wszystkim podziękować za te trzy długie lata. To właśnie dzięki Wam, drodzy czytelnicy, czerpię coraz więcej radości z blogowania. To dzięki Wam codziennie zastanawiam się co by tu jeszcze nowego wymyślić, z czym się z Wami podzielić, jak pisać coraz lepiej i ciekawiej.

Dziękuję!

20:24, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 stycznia 2010

Marek Foss (^f055) ostatnio nie próżnuje i na jego serwisie Blipi.pl co rusz pojawiają się nowe narzędzia wspomagające blipowanie. O Blipi już kiedyś wspominałem, więc nie będę się powtarzał. Celem tego wpisu jest przedstawienie sposobu na integrację reblipi z Bloxem.

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl monitoruje Bliposferę i na podstawie liczby blipnięć oraz popularności reblipujących tworzy ranking popularnych na Blipie linków. Możemy też zobaczyć kto, oraz co pisał o danej stronie. Dodatkowo o wzbudzających zainteresowanie linkach informuje na bieżąco ^blipi na tagach #re#blipi. Może to być więc niezły sposób na wypromowanie na przykład wpisu na blogu.

Integracja z Bloxem

Reblipi oferuje pluginy jedynie dla Wordpressa i Bloggera. Na szczęście dzięki ostatnim zmianom na Blox integracja z reblipi nie jest żadnym problemem, wystarczy wykorzystać pole na kod HTML pod notkami. Po zalogowaniu się do panelu administracyjnego bloga wybieramy Ustawienia, następnie klikamy Wpisy. Wyszukujemy pole tekstowe Dodaj pod każdym wpisem. Tutaj wklejamy następujący kod HTML:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/url={link}" width="50" height="60" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

Natomiast jeśli chcemy wklejkę reblipi w wersji mini wklejamy:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/mini/url={link}" width="100" height="16" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

By ułatwić późniejsze wypozycjonowanie / ostylowanie wklejki dodałem atrybut id="reblipi", teraz w arkuszu CSS wystaczy odwołać się do elementu #reblipi by dostosować miejsce jego wyświetlania

A efekty integracji można zobaczyć poniżej.

23:49, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2010

Podobnie jak w zeszłym roku postanowiłem zgłosić się do konkursu Blog Roku 2009 w kategorii blogów Profesjonalnych. Na wygraną specjalnie nie liczę, ale zawsze warto spróbować swoich sił w tej zabawie. Zwłaszcza, że pieniądze z SMSów przekazywane są na szczytny cel - turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.

Dziękuję za oddane na mnie głosy!

Konkurs Blog Roku 2009

 

Zasady

Krótkie podsumowanie zasad dla osób, którym nie chce się czytać szczegółowego regulaminu, czy ogólnych zasad:

  • głosowanie trwa do 21 stycznia do godziny 12:00
  • do kolejnego etapu przechodzi 10 blogów z każdej kategorii, które otrzymają najwięcej głosów
  • z jednego numeru telefonu można tylko raz zagłosować na dany blog
  • z jednego numeru telefonu można oddać głosy na kilka blogów

 

EDIT 2009-01-21:

Etap głosowań dobiegł do końca. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy oddali swój głos!

17:22, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2009

Przygotowanie nowego szablonu było jedynie początkiem zmian na blogu. Drugim etapem jest przygotowanie różnych dodatków i usprawnień, które ułatwią nawigację na blogu jak i zniwelują ograniczenia samego Bloxa. O części, zwijanym archiwum i zakładkach, można już było przczytać w poprzedniej notce (jak i dowiedzieć się, jak coś takiego zrobić u siebie). Dzisiaj o kolejnych zmianach.

Zakładki na wszystkich stronach

Spore różnice w zawartości pomiędzy stroną główną a stronami wpisów i statycznymi jest czymś co od zawsze mnie denerwowało na Bloxie. Brak listy kategorii, archiwum, zakładek, zostaje jedynie spis ostatnich notek. Rozwiązania są w zasadzie dwa. Pierwsze to rezygnacja z bloxowych zakładek i przeniesienie wszystkiego do pola na kod HTML. Niestety ograniczenie wielkości pola daje się dość szybko we znaki. Drugie rozwiązanie to dynamiczne załadowanie zakładek za pomocą technik AJAXowych. Tu natomiast musimy się liczyć z dłuższym czasem ładowania strony (kolejne wywołanie) i nie wyświetleniem się zakładek u osób z wyłączonym JavaScriptem. Ja zdecydowałem się na rozwiązanie pośrednie. Na stronie głównej zostawiłem normalne zakładki, natomiast na podstronach ładowane są dynamicznie.Teraz tylko muszę pamiętać by wprowadzać wszystkie zmiany zarówno na Bloxie jak i w osobnym pliku.

Podpowiadacz

Z Podpowiadacza jestem szczególnie zadowolony. Efekty jego pracy od kilku dni można zobaczyć pod treścią wpisów:

Podpowiadacz

Dodawane są linki do tagów Delicious bloga, oraz co najważniejsze, na podstawie tagów wybierane są 4 wpisy, które powinny być najbliższe tematycznie aktualnie czytanej notce. Mam cichą nadzieję, że uda się w ten sposób choćby jeszcze przez chwilę utrzymać odwiedzających na blogu. A może nawet zachęcić do dodania bloga do zakładek, czy też zasubskrybowania kanału RSS.

Czy to działa? Na razie chyba za wcześnie by móc w pełni oceniać ale wydaje mi się, że tak. Zupełnie przypadkowa osoba i tak przeczyta jedynie notkę zwróconą przez Google, ale już osoba zainteresowana określonym tematem częściej przegląda zaproponowane wpisy. Na pewno sporo zależy od tego skąd dany czytelnik do mnie trafił i czego poszukiwał. Nie bez znaczenia jest też trafność podpowiedzi, nad którą cały czas pracuję poprawiając dobór tagów dla poszczególnych wpisów.

Losowa notka

To taki mały eksperyment, który dzisiaj wystartował i na pewno wymaga jeszcze dopracowania. Po kliknięciu w link Losowa strona w zakładkach lub Przeczytaj losowy wpis w spisie podobnych wpisów zostaniemy przeniesieni do losowo wybranej notki z wszystkich jakie do tej pory pojawiły się na blogu.

Technikalia i przyszłość Podpowiadacza

Wśród bloxowych blogów podobne rozwiązanie widziałem jedynie u s.z.y.m.o.n.a. U niego działa to z wykorzystaniem jedynie JavaScriptu podpowiadając tylko z zbioru kilku ostatnich wpisów. Ja zdecydowałem się na zupełnie inne rozwiązanie by moć wybierać podobne wpisy z wszystkich do tej pory publikowanych na blogu. Pobieranie danych z Delicious i wybieranie podobnych wpisów w całości odbywa się na zewnętrzym serwerze. Na blogu skrypt pobiera jedynie w formie JSON spis tagów oraz dane polecanych notek.

Otwarta pozostaje kwestia udostępnienia Podowiadacza innym użytkownikom. Na razie aplikacja nie jest do tego przystosowana i wymaga kilku mniej lub bardziej poważnych przeróbek i sporej ilości testowania. Sam jeszcze nie wiem czy chce mi się poświęcić czas na te zmiany. Wszystko zależy od tego czy jest w ogóle zainteresowanie Podpowiadaczem i jak ono jest duże. Jeśli ktoś jest zainteresowany niech więc pisze. Na razie niczego obiecać nie mogę, ale kto wie.

14:16, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 listopada 2009

Jeśli miałbym wskazać polskie platformy blogowe, z których najczęściej korzystam jako czytelnik, byłyby to niewątpliwie Blox.pl oraz Jogger.pl. Każda z nich jest inna - różnią się filozofią działania, są skierowane do zupełnie różnych grup blogerów jak i czytelników. Jednak czymś, co różni je najbardziej, jest sposób promowania blogów pisanych na danej platformie. Ostatnio zastanawiałem się jaki to ma wpływ na sposób ich czytania i nawyki czytelników.

Blox.pl

Po wejściu na stronę główną serwisu pierwszą rzeczą jaką zauważymy jest lista najnowszych notek. Niestety jest to tylko tytuł wpisu i nick autora, brak tytułu bloga, zajawki tekstu. Po lewej lista polecanych blogów, ciężko jednak stwierdzić według jakie klucza są one dobierane. Po prawej box z listą kilku blogów Syndykatowych oraz normalnych z wybranej kategorii. Niżej kilka blogów promowanych przez Agorę. Jednak, przynajmniej mnie, jakoś nic nie zachęca do kliknięcia. Teoretycznie jest jeszcze lista TOP1000 wszystkich blogów i TOP10 dla poszczególnych kategorii, jest Syndykat, jest Katalog kategorii, ale moim zdaniem gdzieś schowane i jeśli się o nich nie wie może być kłopot z dotarciem do nich (szczególnie jeśli chodzi o katalogi).

Nie można zapominać, że Blox.pl przy blisko 150 tysiącach blogów trudno nazwać miejscem elitarnym i oczywiste jest, że ma to ogromny wpływ na sposób promocji blogów. Przy setkach nowych wpisów dziennie nie jest łatwo znaleźć satysfakcjonującego dla wszystkich blogerów rozwiązania. Trochę pomaga pojawiający się przy przeglądaniu blogów (i znienawidzony przez wielu) box pokazujący podobne blogi oraz wzbudzające dyskusje. Jednak nadal to niewiele.

Jogger.pl

Jogger.pl będąc stosunkowo małą platformą (niestety nie widzę nigdzie informacji o ilości blogów z blisko 6 tysiącami zarejestrowanych kont) może sobie pozwolić na zupełnie inny sposób prezentacji blogów. Na stronie głównej znajdziemy listy najpopularniejszych i najczęściej komentowanych blogów oraz, co chyba najważniejsze, listę najnowszych wpisów (publikowanych na poziomie 0). Mamy tam tytuły notek, autorów, liczbę komentarzy, tagi przypisane notce oraz treść wpisu (całość lub tylko fragment). Wszystko podane w bardzo przejrzysty i czytelny sposób (wręcz uwielbiam joggerowy design!). Grzechem byłoby nie wspomnieć o Techblogu - wydzielonym serwisie promującym wpisy stricte techniczne. Nic tylko przeglądać, czytać i klikać dalej.

Pierwsze wnioski

Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało mi się proste i oczywiste. Szanse na to, że ktoś trafi na naszego bloxowego bloga i na nim pozostanie dzięki wsparciu platformy nie są zbyt duże. Jesteśmy jednymi z tysięcy blogerów i sami musimy powalczyć o nowych odwiedzających i ich utrzymanie. Z drugiej strony jest Jogger, gdzie jak mi się zdaje (piszę z pozycji czytelnika z zewnątrz, nie użytkownika platformy), o wiele łatwiej o promowanie naszego bloga i pojawiających się na nim wpisów. Możemy być pewni, że nasza notka zostanie zauważona przez wszystkich odwiedzających stronę główną Joggera. Wydaje się, że powinno być tu o wiele łatwiej. Czy aby na pewno?

Niedawno, podczas porządków w czytniku RSS, zauważyłem coś co mnie bardzo zdziwiło. O ile kanałów do blogów na Bloxie mam sporo tak joggerowych ledwie kilka. Nie dawało mi to spokoju, przecież ilość czytanych wpisów z bloxa i joggera jest zbliżona, może nawet z przewagą blogów joggerowych. Wczoraj mnie olśniło!

Wpływ na sposób czytania i postrzeganie blogów

Gdy natrafię na ciekawy blog na Bloxie jestem niejako zmuszony dodać go do zakładek lub zasubskrybować kanał RSS. Jeśli tego nie zrobię prawdopodobnie będę miał spore trudności w ponownym dotarciu do niego. Czy tego chcę, czy nie muszę stać się stałym czytelnikiem a przynajmniej zrobić krok w tym kierunku.

W przypadku Joggera sprawa wygląda zupełnie inaczej. Dzięki świetnej stronie startowej i małej ilości nowych notek, tak na prawdę wcale nie muszę odwiedzać poszczególnych blogów ani dodawać ich kanałów do czytnika. Wystarczy wejść na stronę główną Techbloga lub Joggera i przejrzeć ostatnie notki. Klikam dalej tylko gdy chcę przeczytać komentarze lub zainteresował mnie początek wpisu a na stronie głównej jest tylko zajawka. Najczęściej po przeczytaniu całej notki, komentarzy wracam do strony głównej Joggera w poszukiwaniu kolejnych ciekawych treści, zamiast przeglądać zawartość znalezionego bloga.

Paradoksalnie, przez zbyt dobrą prezentację na stronie głównej Jogger odciąga mnie od zapoznania się z poszczególnymi blogami. Mimo, że kojarzę i rozpoznaję wielu autorów to traktuję ich bardziej jako całość w kateogrii "Piszących na Joggerze" niż samodzielnych bloggerów. Często nawet miałbym kłopot z przypomnieniem sobie nazwy czy adresu poszczególnych blogów, czy wskazaniem kto konkretnie napisał daną notkę (mimo, że mnie zaciekawiła). W przypadku blogów na Blox tego problemu nie mam. Tu poszczególne blogi są dla mnie osobnymi bytami i wiem co, na którym przeczytałem.

 

Zastanawiam sie czy to ze mną coś nie tak, czy u innych blogo czytaczy też występuje podobne zjawisko. Czy rzeczywiście efekt, o którym wspominam jest tak silny w przypadku czytelników nie będących zarejestrowanymi na Joggerze.

13:32, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (6) »
sobota, 07 listopada 2009

Jeszcze do niedawna bloger nie miał zbyt wielu możliwości zareklamowania swojego bloga. A te dostępne były skomplikowane (dogadywanie się z każdym wydawcą z osobna i ustalanie warunków) lub potwornie drogie (jeśli w grę miałby wchodzić jakiś duży wydawca. Na szczęście pojawiło się AdTaily, dzięki któremu rozpoczęcie kampanii to teoretycznie tylko kilka kliknięć. W praktyce okazuje się, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

Zareklamować, ale co?

Na początku musimy sobie zadać jedno fundamentalne pytanie. Co tak naprawdę chcemy reklamować? Bloga jako całość, określoną kategorię (lub tag) czy może konkretne wpisy. Przy słabo sprofilowanym blogu decyzja może być dosyć trudna a ma kluczowe znaczenie dla powodzenia kampanii. Najgorsze co może się stać to gdy klikający w naszą reklamę trafi na stronę, która go zupełnie nie zainteresuje. Oczywiście spore znaczenie ma tutaj określenie gdzie będziemy się reklamować, na ile reklamowana treść ma być dopasowana do tematyki strony wydawcy.

Poszukiwania wydawcy

Zanim zaczniemy przygotowywać swoją kreację reklamową warto najpierw poszukać wydawcy. Niestety w obecnym momencie sam proces znajdowania interesujących nas serwisów jest bardzo utrudniony. Jeśli ograniczylibyśmy się tylko do oficjalnych narzędzi, pozostaje nam sprawdzanie cen w napotkanych widgetach i żmudne przeglądanie mało funkcjonalnych katalogów tematycznych na stronie AdTaily. Ewentualnie możemy sprawdzić tag #AdTaily i #AAAdTaily na blipie i na Flakerze, gdzie wiele osób informuje o promocjach.

By ułatwić poszukiwania przygotowałem Alternatywny Katalog AdTaily, który oprócz podania liczby odsłon reklamy i ceny podaje również CPM oraz pozwala sortować i filtrować serwisy, jak i sprawdzić podstawowe statystyki katalogów. Dzięki temu łatwiej jest zorientować się, gdzie w ogóle opłaca się nam wstawić swoją reklamę.

Po przejrzeniu katalogów zauważyłem, że cenowo najbardziej opłacalni są duzi wydawcy, mogący się pochwalić kilkoma tysiącami odsłon dziennie. Najczęściej to właśnie u nich CPM (koszt tysiąca odsłon) jest najniższy. Niestety musimy się liczyć z wysokimi kosztami rzędu 20 - 50 złotych za dzień emisji. Dla osoby prowadzącej blog hobbistycznie to może być zbyt wysoka cena pojedynczej kampanii. Drugim rozwiązaniem jest reklama w długim ogonie, na podobnych do nas blogach. Niestety tutaj, jeśli weźmiemy pod uwagę CPM, najczęściej jest dość drogo. Mimo że jako wydawca w pełni to rozumiem (nawet wspominałem o tym w poprzedniej notce), jako reklamodawca nie mogę sobie pozwolić na zbyt duże ryzyko związane z małą liczbą odsłon (nawet w przypadku ceny rynkowej). Pozostaje szukać blogów z cenami promocyjnymi i poprowadzić równolegle kampanie na kilku serwisach.

Pamiętajmy też, że jeśli reklama ma być skuteczna, musi być dopasowana do treści prezentowanych na stronie wydawcy. Co z tego, że u kogoś reklama jest bardzo korzystna, skoro jego czytelnicy nie będą zainteresowani naszym blogiem. Z tego względu znowu musimy odrzucić część serwisów.

Przygotowanie kreacji

Jeśli już wiemy, co i gdzie chcemy reklamować, musimy przygotować reklamę. Dla kogoś, kto nie jest grafikiem, może to być sporym problemem. Zwłaszcza że kwadrat 125 na 125 narzuca sporo ograniczeń. Przygotowanie czegoś estetycznego, zwracającego uwagę czytelnika i zachęcającego do kliknięcia nie jest proste. Trochę może pomóc poradnik przygotowany przez Pawła Opydo. Przeczytamy w nim o najważniejszych zasadach, czym jest Call To Action i dlaczego jest ważne.

Efekty

Po zakończeniu kampanii dobrze jest sprawdzić jej efektywność. Nie jest to tak proste i oczywiste jak na przykład w przypadku sklepu internetowego, gdzie możemy sprawdzić czy nastąpił wzrost sprzedaży. Przede wszystkim musimy sobie uzmysłowić po co w ogóle reklamujemy bloga. Czy ważna jest dla nas jedynie liczba nowych odwiedzających, czy może ważniejsza jest dla nas jakość wygenerowanego za pomocą reklamy ruchu – ilość odwiedzonych stron, długość wizyty na stronie. Celem może być też zwiększenie liczby komentarzy czy ilości osób subskrybujących nasz kanał RSS.

Dopiero po przeanalizowaniu statystyk bloga będziemy w stanie ocenić czy kampania zakończyła się sukcesem i można ją kontynuować, czy też nie przyniosła oczekiwanych wyników. Z początku może to być trudne, bo bez doświadczenia w reklamie tak naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać, czy uzyskane wyniki są satysfakcjonujące, czy też nie.

Moje doświadczenia

Na razie nie jest zbyt duże. To dopiero kilka niewielkich kampanii, jedne bardziej udane, inne mniej. W sumie głównie po to by przekonać się jak to w ogóle działa, jakich efektów można się spodziewać inwestując w kampanie nie więcej niż równowartość piwa.

Do tej pory najbardziej zadowolony jestem z kampanii na Flakerze reklamującej wpis Flaker.pl – potencjalnie smakowity serwis. Mimo że wpis był już znany wielu flakerowiczom, udało mi się dzięki reklamie włączyć w dyskusję o kondycji Flakera, a sam wpis był kilkukrotnie cytowany i komentowany. Zgodnie z przewidywaniami najbardziej opłacalna okazała się reklama u najbardziej znanych i aktywnych flakerowiczów, w przypadku mniej popularnych (wybranych ze względu na cenę) zanotowałem jedynie pojedyncze kliknięcia.

Ostatnia kampania promująca wpis o Blipowej etykiecie na Blipi.pl też wygenerowała trochę wejść na bloga. Spodziewałem się odrobinę lepszych efektów, ale nie mam też powodów do narzekania. Dodam, że reklama ta jest też najlepiej klikającą się reklamą własną.

Natomiast kampanię promującą mój cykl o Subversion muszę nazwać porażką. Na jednym z dwóch blogów, na których się reklamowałem nie miałem ani jednego kliknięcia... Na drugim kilka kliknięć było, ale w sumie niewiele. Sam nie wiem czy to bardziej kwestia niszowości tematu, wybranego czasu emisji (weekend), czy niewielkiego zasięgu blogów wydawców. Możliwe, że zawiodła sama kreacja. Próbowałem zastosować zdecydowany CTA umieszczając coś co miało przypominać button z napisem „Przeczytaj” ale nie jestem zbyt zadowolony z efektu jaki udało mi się uzyskać. Jeśli znajdę jeszcze jakieś blogi czy fora programistyczne z atrakcyjną ceną reklamy na pewno spróbuję ponownie.

Plany na przyszłość

Mimo że jak na razie moje wydatki na reklamę AdTaily przekraczają przychody jako wydawcy, na pewno jeszcze się skuszę na niejedną kampanię. Na pewno spróbuję z reklamą bloga jako całości. Kusi też sprawdzenie efektów reklamy u któregoś z większych wydawców, bardzo zachęcająco wygląda na przykład strona główna Bloxa.

12:45, kosciak1 , Blog
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes