Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Blog Day 2009


Tak jak w zeszłym roku postanowiłem przyłączyć się do tej ciekawej blogowej zabawy. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że chodzi o polecenie 5 blogów. Szczegóły można znaleźć na stronie całej akcji.

W tym roku polecam:

  • Szablony Kate Mac - blog "odkryty" całkiem niedawno podczas przygotowań do zmiany designu mojego blogaska. Oprócz wielu darmowych szablonów można tam znaleźć mnóstwo porad i pomysłów dotyczących blogowego webdesignu.
  • Plakaty Filmowe - cóż, tytuł mówi sam za siebie. Znajdziemy tam recenzje plakatów filmowych. Może nie brzmi to jakoś bardzo porywająco, ale na prawdę warto. Dzięki temu blogowi przekonałem się, że plakaty filmowe to nie tylko sztampa i trafiają się prawdziwe cudeńka, nawet w przypadku filmów komercyjnych.
  • TECHNOZgredy - jedyny blog okołotechniczny w tym zestawieniu, ale inny niż wszystkie. Jest to swego rodzaju spin-off DailyTech.pl (który również warty jest odwiedzenia jeśli ktoś lubi czytać o nowinkach w świecie sprzętu). Znajdziemy na nich bardzo ciekawe wideowywiady z różnymi osobistościami polskiego internetu przeprowadzane przez Pawła Iwaniuka.
  • mozna gościom - blog kulinarny twórcy Blipa. Owszem, jest wiele wspaniałych blogów o gotowaniu. Wiele z nich jest częściej aktualizowana, ma lepsze przepisy. Ale mozna gościom urzekło mnie wspaniałymi, smakowitymi zdjęciami. Profesjonalnie zrobione, ale nie przestylizowane, jak często się zdarza w książkach kucharskich. Po prostu ślinka sama zaczyna ciec. Jeśli ktoś szuka raczej inspiracji do gotowania a nie konkretnych przepisów to jest to właściwe miejsce.
  • JazzGazeta - muzyczny blog Piotra Iwickiego. Prawie codzienne wieści ze świata jazzu i okolic - recenzje płyt, zapowiedzi i relacje z koncertów, opis ważnych wydarzeń.

Przyznam się, że wybór blogów nie był łatwym zadaniem. Regularnie czytam głównie blogi techniczne. Inne raczej dorywczo, gdy ktoś poleci mi jakąś ciekawą notkę. A polecać bardzo znanych blogów (na przykład takiego Kominka, do którego zerkam od niedawna) też nie chciałem. W końcu w Dniu Bloga chodzi o to by polecić coś nowego z zupełnie innej bajki niż zwykle.

czwartek, 27 sierpnia 2009

Wpisów na blogu przybywa i z każdą kolejną notką przedzieranie się przez archiwum bloga staje się coraz bardziej czasochłonne. Jeśli ktoś chce wyszukać konkretną notkę może skorzystać z wyszukiwarki. Jednak wyszukanie wpisów powiązanych poruszanym tematem jest już sporym problemem. Niestety brak tagów na bloxie sprawy nie ułatwia....

Dlatego postanowiłem skorzystać z metody opisanej wieki temu przez eskeya - wykorzystać do tego celu serwis Delicious. Na razie gotowy jest chronologiczny spis treści z dosyć ogólnymi tagami. Nie chciałem niepotrzebnie mnożyć tagów, które łączyłyby pojedyncze wpisy. W przyszłości prawdopodobnie dodam opisy do najbardziej wartościowych wpisów i połączę tagi w bundle. Przy okazji zmiany redesignu bloga delicjowy spis treści pojawi się w wąskiej szpalcie. Dotychczasowy efekt można obejrzeć poniżej.

Spis treści dla KosciaKowego bloga:

 

A tak zupełnie na marginesie...

Żałuję, że nie zdecydowałem się na ten krok wcześniej. Miałbym zdecydowanie mniej roboty. Przedzieranie się za jednym razem przez ponad 250 wpisów to sporo roboty, tak wystarczyłoby dodawać nowe na bieżąco. No i nie trzeba by było stosować chakierskich sztuczek by na Delicious każdy wpis pojawiał się pod właściwą datą.

Już nie wspominając o tym, że dziwnie się czułem przeglądając niektóre stare wpisy. Dzisiaj wiele z tych notek napisałbym zupełnie inaczej, lub w ogóle bym ich nie umieszczał (wystarczyłoby rzucenie linkiem na blipie czy twitterze). Ale nie jestem na tyle szalony by poprawiać archiwalne wpisy czy też je cenzurować, więc wszystkie zostaną nietknięte.

piątek, 21 sierpnia 2009

Siedzę na Blip.pl już kawał czasu i tak sobie pomyślałem, że dobrze by było napisać co nieco o blipowej etykiecie. Czyli trochę o tym jak się zachowywać a jakich zachowań unikać.

Obserwujący

  • Prawda jest taka, że zdobyć obserwujących możesz tylko i wyłącznie pisząc ciekawie i będąc aktywnym na blipie. Nie istnieje droga na skróty. Zwiększenie liczby obserwujących powinno być skutkiem bytności na blipie a nie celem samym w sobie. Pamiętaj, też że wraz ze wzrostem liczby obserwujących żadna z części ciała magicznie się nie wydłuża.
  • Dodanie kogoś do obserwowanych nie oznacza, że automatycznie ten ktoś zacznie obserwować ciebie. Niektórzy (sam się do nich zaliczam) wolą obserwować tagi, niż konkretnych ludzi.
  • Dodawanie wszystkich użytkowników do obserwowanych jest najprostszym sposobem by administracja zablokowała konto.

Tagi

  • Nie spamuj! Ludzie obserwują tagi by czytać to co ich interesuje. Jeśli będziesz zaśmiecał tag to najprawdopodobniej ludzie zaczną cię ignorować.
  • Taguj tylko wtedy, gdy rzeczywiście to co piszesz ma związek z tagiem.
  • Dwa, trzy tagi to już jest sporo, więcej nie ma sensu.
  • Najlepiej po prostu tagować słowa w treści blipnięcia zamiast dodawać tagi na końcu. Na przykład "Szukam rozszerzenia dla #firefox'a, które pozwala na..."
  • Nie trzeba tagować każdego użycia słowa-taga. Zwłaszcza w przypadku popularnych tagów. Po co tagować "Koniec z #blip na dzisiaj" skoro jest to informacja interesująca tylko i wyłącznie twoich znajomych, którzy cię obserwują, więc zobaczą to bez względu na to czy otagujesz czy nie. Inni uznają to za śmiecenie.
  • Czytaj dany tag jeśli go używasz. Lub przynajmniej zerknij co tam się dzieje zanim go użyjesz. Nic tak nie denerwuje jak piećdziesiąte blipnięcie w ciągu 10 minut o treści - "Czy wam też #gmail nie działa?", czy "Wydali #firefox 3.5"
  • Szanuj tagowe zwyczaje i tradycje. Pisanie na #nocnemarki przed (bodajże) pierwszą w nocy, czy tagowanie #pokakota blipnięć bez załączonego zdjęcia kota, już nie mówiąc o wysyłaniu na #ciastkodnia zdjęcia wuzetki, jest po prostu niegrzeczne.
  • Pytania zadawaj na konkretnych tagach - nie ma sensu używać #drogiblipie pytając o #linux czy #miranda
  • Jeśli istnieje kilka tagów dotyczących danej rzeczy (#yerba, #mate, #yerbamate) najlepiej tagować najpopularniejszym.
  • Nie wszyscy cie obserwują. Pisanie "W poprzednim zapomniałem dopisać #rower" jest zupełnie bez sensu i tylko wprowadza zamieszanie. Po prostu wyślij jeszcze raz tamto blipnięcie z dopisanym tagiem.

Dyskusje

  • Jeśli chcesz odpowiedzieć na czyjeś pytanie wyślij mu wiadomość skierowaną (">osoba"). Cytowanie (wklejenie linka blipnięcia) lub mówienie o osobie ("^osoba") utrudnia życie użytkownikom używającym komunikatora czy blipa w wersji mobilnej - muszą wejść na stronę lub kliknąć w link.
  • Chyba, że jest to dyskusja z wieloma osobami dotycząca określonego tematu - wtedy lepszym miejscem będzie tag. Pamiętajcie jednak by za bardzo nie offtopować - może to wkurzyć innych obserwujących. Czasem lepiej stworzyć jakiś nowy tag i tam przenieść dyskusję.
  • Jeśli nie odpowiadasz natychmiast dobrze jest wkleić linka do pytania, na które odpowiadasz czy też po prostu o tym wspomnieć w odpowiedzi. Gdy po 2 godzinach dostaje się wiadomość skierowaną o treści "też tak sądzę", czy "kliknij w coś tam, coś tam" to na prawdę nie wiadomo o co chodzi.
  • Czasem dobrze zerknąć do czyjegoś kokpitu czy czasem już nie dostał odpowiedzi od kogoś innego.
  • Jeśli ktoś wysyła ci wiadomość prywatną (">>osoba") uszanuj to i  odpowiadając również zastosuj wiadomość prywatną.

Ignorowanie

  • Pamiętaj, że na blipie łatwo odciąć się od niechcianych treści.
  • Jeśli nie podoba ci się zachowanie jakiegoś użytkownika zwróć mu najpierw uwagę. Jeśli nie pomoże ignoruj.
  • Pamiętaj, że możesz też ignorować tagi.
  • Mało kogo interesuje, że kogoś zacząłeś ignorować. Pisanie "#blip ignoruje ^kogoś bo coś tam" tylko świadczy o twojej megalomanii.

Marketing, firmy, reklama

  • Posiadanie konta na blipie to dopiero początek.
  • To wy musicie sprawić by użytkownicy chcieli was obserwować. Tu nie działa wygłaszanie do szarej masy komunikatów reklamowych.
  • Bardzo łatwo zrazić do siebie innych, choćby zbyt natarczywym i nachalnym zachowaniem. Nie zachowujcie się jak domokrążca na siłę próbujący wcisnąć towar.
  • Używajcie sensownie tagów - to ułatwi dotarcie do użytkowników. Jednak tagowanie #blip czy #drogiblipie każdego statusu to nie jest sensownie. Tak samo podawanie informacji o wydarzeniu w Częstochowie tagując #Katowice bo jest tam więcej obserwujących.
  • Wysyłanie wiadomości skierowanych do przypadkowych osób to bardzo zły pomysł.
  • Nie zawsze wielkie logo firmy nadaje się na tapetę.
  • Najlepiej jeśli ktoś jest po drugiej stronie - mało kto lubi boty.
  • Jeśli polecasz jakąś firmę, markę, produkt najlepiej powiedzieć wprost, że jest się jej przedstawicielem - sytuacja jest wtedy czysta i klarowna.
  • No i przede wszystkim nie obrażajcie inteligencji blipowiczów.

Inne

  • Ustaw sobie awatar, linka do strony, napisz coś o sobie.
  • Jeśli coś na blipie nie działa jak trzeba, ktoś spamuje to nie marudź na tagu #blip tylko kontaktuj się z administracją. Na górze jest Kontakt i można tam zgłaszać wszelkie uwagi. Z moich doświadczeń wynika, że rzeczywiście je czytają i często nawet odpowiadają.
  • Mimo, że da się ustawić animowanego gifa jako tło nie rób tego. To zły pomysł. Bardzo zły.
  • Nie wysyłaj kolejnych wersji tego samego blipnięcia. Nawet jeśli skasowałeś poprzednie to i tak wszyscy używający komunikatora zobaczą wszystkie kolejne wersje.
  • Jeśli przeredagowałeś treść blipnięcia by skrócić je do 160 znaków przeczytaj je przed wysłaniem - łatwo o błędy gramatyczne i logiczne utrudniające zrozumienie tego co chcesz przekazać.
  • To nie jest Twitter i zazwyczaj reblipy nie mają sensu, zwłaszcza jeśli blipnięcie, które chcemy reblipnąć było poprawnie otagowane.
  • Nie wszyscy używają GaduGadu do pisania na blipie, używanie np <przytul> czy innych tego typu emotikonów mija się z celem.
  • I chyba najważniejsze. Mało kogo interesuje, że idziesz zrobić kupę. Serio.

 

Masz jakieś uwagi? Z czymś się nie zgadzasz? O czymś zapomniałem? Pisz a dodam do listy.

środa, 19 sierpnia 2009
Jak dziś poinformował Official Gmail Blog na Gmailu pojawiła się nowa funkcja - możliwość importowania poczty i kontaktów z innych skrzynek pocztowych. Wcześniej dostępna była jedynie dla nowo zakładanych kont. O dziwo działa chyba we wszystkich wersjach językowych, nie ma potrzeby zmiany języka na angielski. Być może już zawsze tak będzie z nowościami odkąd Gmail nie jest już w wersji beta?
By ustawić importowanie należy wejść do Ustawień i wybrać Konta i importowanie:



Po kliknięciu poproszeni zostaniemy o adres email, hasło oraz uzupełnienie danych serwera POP3, dla serwerów pocztowych, które nie są oficjalnie wspierane.



Niestety to tyle jestem w stanie o importowaniu powiedzieć... Po prostu nie mam żadnego konta, które mógłbym importować. Albo konto już jest w jakiś sposób spięte z Gmailem albo z różnych względów nie zdecyduję się udostępniać hasła dostępu, nawet (lub zwłaszcza, zależy jak na to patrzeć) firmie Google.
Sądząc po opisie w pliku pomocy najprawdopodobniej przez kilka dni Gmail porcjami będzie pobierał wszystkie wiadomości jakie odnajdzie na w skrzynce odbiorczej. Czyli zaimportuje jedynie pocztę przychodzącą. Ale i tak jest to lepsze niż nic. I na pewno prostsze niż zabawa z eksportem wiadomości do formatu mbox i przepychanie wiadomości ręcznie wykorzystując Gmailowy IMAP.
wtorek, 18 sierpnia 2009
58 centymetrów to naprawdę sporo. Nawet jak na "Słońce narodów"...



Za to właśnie kocham reklamy kontekstowe!
23:32, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 sierpnia 2009

Od czasu mojej poprzedniej notki o blipie na Blip.pl pojawiło się sporo zmian, powstało też kilka ciekawych serwisów okołoblipowych.

Linki w komunikatorze

Potrzeba wchodzenia na stronę www blipa by móc zacytować czyjeś blipnięcie była poważnym utrudnieniem dla osób, które z blipa korzystają głównie przez komunikator. Na szczęście już nie ma z tym problemu. Na końcu każdego blipnięcia dołączany jest link, dzięki czemu by zacytować wystarczy skopiować URL bez potrzeby opuszczania okna rozmowy.

Archiwum

Tu ekipie blipa należą się wielkie brawa! Stare archiwum sprawiało wiele problemów, o ile w ogóle działalo. Natomiast nowe działa szybko i jest niesamowicie wygodne. Link uruchamiający archiwum przeniósł się na dół strony.


Po kliknięciu od razu pojawia się następna strona i przenoszeni jesteśmy na górę strony do pierwszego statusu.

Skracanie linków

Kolejna bardzo istotna zmiana poprawiająca komfort blipowania. Od teraz długie linki są automatycznie skracane przed zliczeniem ilości znaków. Już nie trzeba stosować skracaczy, czy na przykład wysyłać długiego linka do samego siebie.

Obserwujący i tagi

Zmiana trudna do uchwycenia na pierwszy rzut oka, jednak znacząco może poprawić wydajność blipa. Teraz zakładki Obserwujący oraz Tagi ładowane są dynamicznie dopiero po kliknięciu w nie.

Bliplabs.pl

Na BlipLabs.pl znajdziemy zdecydowaną większość okołobliowych dodatków - od klientów, przez serwisy i aplikacje webowe, pluginy do różnych programów, boty, po biblioteki programistyczne. A jeśli czegoś nie ma zawsze można zgłosić ^heavygunner'owi, który jest autorem serwisu.

Blipi.pl

Blipi.pl autorstwa Marka Fossa (^f055) indeksuje statusy od 22 maja tego roku (z przerwą pomiędzy 4 a 11 sierpnia z powodu awarii) i udostępnia następujące narzędzia:

  • semantyczna wyszukiwarka blipnięć
  • statystyki dla użytkowników - zmiany liczby obserwujących i obserwowanych, liczbę cytowań i wzmianek, całkowitą liczbę blipnięć, źródła blipnięć, rozkład dzienny i tygodniowy blipnięć. Można też porównywać dwóch użytkowników.
  • gadżety (wklejki) pokazujące ilość obserwujących
  • listę TOP 100 użytkowników na blipie
  • statystyki dla całego blipa - to chyba najciekawsze z narzędzi oferowanych przez blipa. Pokazuje informacje o zmianach w liczbie blipujących (w sumie, dziennie, tygodniowo), dziennej ilości blipnięć, pokazuje tygodniowy i dzienny rozkład blipnięć. To chyba jedyne źródło informacji o zmianach liczby użytkowników na blipie.

Blip-Trendy

Blip-Trendy to kolejna wyszukiwarka czasu rzeczywistego dla blipa. Dodatkowo pokazuje najpopularniejsze tagi i linki oraz użytkowników wyznaczających trendy.

Własne blipnięcia

^Gof opisał sposób na dodanie siebie samego do obserwowanych by móc oglądać własne blipnięcia. Czyli coś dla prawdziwych narcyzów :)
EDIT: Niestety metoda ta już nie działa...

Blip na Androidzie

Z tego co widzę powstają co najmniej dwie aplikacje dla Androida. Pierwsza autorstwa ^glock45 - nazwana po prostu Blip. Druga autorstwa ^przemelek - Blipus.

Blip na Facebook

Aplikacja pozwalająca na publikację blipnięć na Facebooku - http://apps.facebook.com/blip-pl/

czwartek, 13 sierpnia 2009
Nic tak nie denerwuje jak brzydki, suchy i niewiele mówiący komunikat o błędzie generowany przez serwer. Dlatego każdy szanujący się serwis, czy też aplikacja internetowa musi posiadać własne strony błędów, spójne w wyglądzie z resztą serwisu, na których nasz użytkownik dowie się co się stało i co ma dalej robić.
Mimo, że w dokumentacji nie jest opisane wprost jak to zrobić ustawienie własnych stron błędów 404 i 500 w aplikacjach działających na Google App Engine jest bardzo proste. Zakładam, że aplikacja pisana jest w Pythonie z wykorzystaniem domyślnego webapp Framework.

Strona 404

Wystarczy na końcu app.yaml wstawić:

- url: .*
  script: main.py

W ten sposób main.py obsługuje wszystkie żądania nie pasujące do wcześniejszych reguł. Najlepiej wydzielić Sheduled Tasks (cron) oraz Task Queues by zwiększyć ich wydajność.
W main.py umieszczamy:

from google.appengine.ext import webapp
from google.appengine.ext.webapp.util import run_wsgi_app

class Error404Handler(webapp.RequestHandler):
   
    def get(self):
        self.error(404)
        path = os.path.join(os.path.dirname(__file__), '404.html')
        self.response.out.write(template.render(path, locals()))


ROUTES = [('/', MainHandler),
          # other handlers
          ('/.+', Error404Handler)]

def main():
    application = webapp.WSGIApplication(ROUTES,
                                         debug=True)
    run_wsgi_app(application)

if __name__ == '__main__':
    main()

Error404Handler obsłuży wszystkie żądania nie pasujące do wcześniejszych reguł. Ustawiony zostaje kod błędu 404 oraz wyświetlony szablon dla strony 404.html

Błąd 500

O ile w trakcie testów aplikacji w środowisku deweloperskim wyświetlanie szczegółowych informacji o wyjątku, który spowodował błąd serwera jest pożądane, a wręcz konieczne by móc rozwiązać błędy tak pokazywanie informacji o wyjątkach użytkownikowi końcowemu jest co najmniej niewskazane.
Najprostszym rozwiązaniem jest uruchamianie aplikacji na serwerze produkcyjnym z debug=False Jednak wpisywanie tego na sztywno nie jest zbyt wygodne - w środowisku testowym nadal chcemy widzieć informacje o wyjątkach. Dlatego dodajemy automatyczne rozpoznawanie środowiska deweloperskiego:
import os

DEBUG = os.environ['SERVER_SOFTWARE'].startswith('Dev')

def main():
    application = webapp.WSGIApplication(ROUTES,
                                         debug=DEBUG)
    run_wsgi_app(application)

Nie rozwiązuje to nam problemu w pełni. Owszem, użytkownik nie zobaczy informacji o wyjątku, ale musimy jeszcze pokazać mu naszą stronę błędu zamiast domyślnej pokazywanej przez serwery produkcyjne GAE.
Wykorzystamy do tego metodę handle_exception() klasy webapp.RequestHandler, która zostaje wywołana, gdy wystąpił wyjątek nieobsłużony w bloku try/except. Polecam tu napisanie własnej klasy dziedziczącej po webapp.RequestHandler, w której zaimplementujemy metodę handle_exception() - teraz kod obsługi błędów będzie wspólny dla wszystkich naszych handlerów.

class RequestHandler(webapp.RequestHandler):
    def __init__(self):
        # some initialization common for all handlers
        pass

    def handle_exception(self, exception, debug_mode):
    if debug_mode:
        webapp.RequestHandler.handle_exception(self, exception, debug_mode)
        return

    self.error(500)
    path = os.path.join(os.path.dirname(__file__), '500.html')
    self.response.out.write(template.render(path, locals()))
   
    logging.exception(exception)
   
    # email the traceback
    import sys, traceback
    lines = ''.join(traceback.format_exception(*sys.exc_info()))
    from google.appengine.api import mail
    try:
        mail.send_mail_to_admins(sender='admin@your_app.com',
            subject='[Exception] %s' % self.request.uri,
            body = lines)
    except:
        pass

W przypadku nieoczekiwanego błędu użytkownikowi zostanie wyświetlona nasza strona błędu, informacja o wyjątku zostanie zapisana w logach jak i przesłana na maila do administratorów by mogli szybko zareagować i rozwiązać problem.
14:04, kosciak1 , Dev
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Co jakiś czas "stare media" odkrywają "te całe internety" i zaczyna się biadolenie. A to o anonimowości, to o głupocie, to o oszustwach, to to o jeszcze czymś innym, byle negatywnie. Ostatnio tematem numer jeden jest chamstwo. Bo internet chamstwem stoi!
Wszystko za sprawą Doroty Świeniewicz, która zrezygnowała z gry w kadrze siatkarek (tu pełna treść oświadczenia). Nawet sam Jacek Żakowski w TokFM w rozmowie z olsem i Piotrem Olechniewiczem poruszył tą kwestię.



Jak można usłyszeć bardzo się zawiódł na swoich gościach, którzy nie chcieli potwierdzić z góry założonej tezy pana redaktora, że cały internet to jedna wielka chamówa i należy go ocenzurować (oczywiście dla naszego dobra). Nie wykazali też dostatecznego entuzjazmu w epatowaniu cytatami wulgaryzmów jakie pojawiają się na forach i w komentarzach.
Niestety "stare media" zdają się zupełnie nie rozumieć internetu i zapominają, że:
  • Internet stał się powszechny. Z wszystkimi tego konsekwencjami - zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi.
  • Internet jest tylko narzędziem. Tak samo jak telefon (komórkowy) jest tylko narzędziem i nikt zdrowy na ciele i umyśle nie będzie mówił o "przemocy telefonicznej" gdy ktoś kogoś zwymyśla w rozmowie telefonicznej.
  • Nie ma czegoś takiego jak "internet oraz świat rzeczywisty" - internet to jest świat rzeczywisty, gdzie dyskutuje się, daje wyraz swoim emocjom, wchodzi w interakcje z innymi.
  • chamstwo zawsze było, jest i będzie. Dawniej chamskie i wulgarne hasła i docinki padały w domach, w pracy, w szkole i na uczelni w pubach, na ulicy, w tramwajach i autobusach, podczas rozmowy z taksówkarzem. Internet jedynie ułatwia dotarcie ze swoją opinią do szerszego grona.
  • Ilość mądrych i głupich wypowiedzi można zobrazować krzywą Gaussa. Po prostu te skrajnie głupie są najbardziej krzykliwe i najbardziej rzucają się w oczy.
  • Bycie obiektem publicznej dyskusji (co niesie za sobą zarówno zachwyty i wychwalanie pod niebiosa jak i chamskie ataki i mieszanie z błotem) jest ceną jaką trzeba zapłacić za bycie popularnym.
  • Jak ktoś mądry powiedział "Wolność słowa to również prawo do nie słuchania". Nie wiem jak u Doroty Świeniewicz ale u mnie po włączeniu komputera i połączeni się z przebrzydłym internetem nie pojawiają się na ekranie wypowiedzi o mnie. By je przeczytać musiałbym poświęcić swoją energię na ich wyszukanie.
  • Jeśli widzę, że jakiś bar to zwykła mordownia zapełniona przez meneli to po prostu szukam innej knajpy. A nie wchodzę i mam do wszystkich pretensje, że używają tam wulgaryzmów.
Stare media zapominają też, że to właśnie one są współodpowiedzialne za radykalizację poglądów i brutalizowanie się języka. Postępująca tabloidyzacja, epatowanie negatywnymi emocjami, promowanie skrajnych opinii i katalizowanie kłótni robią swoje. Już nawet nie wspominam o pogarszającej się warstwie językowej w gazetach (a na pewno w ich wersjach internetowych) - niechlujstwo, błędy, coraz częstsze stosowanie kolokwializmów....

A na koniec mały cymesik wprost ze starych mediów, które chamstwa internetowego się brzydzą. Artykuł z Dziennika (chyba Paweł Wimmer podesłał na Twitterze) o wiele mówiącym tytule "Anna Mucha bardzo chce być kimś". Niech was nie zmyli brak wulgaryzmów. To zwykłe wiadro pomyj wylewane na Annę Muchę (i przy okazji braci Mroczków). Co z tego, że jest to bardzo ładne, kolorowe wiadro o ciekawym wzornictwie skoro to nadal jest wiadro pomyj! W warstwie treściowej nie różni się kompletnie niczym od zacytowanych komentarzy w artykule dotyczącym Doroty Świeniewicz. Cel jest taki sam - obrażenie, oplucie i zohydzenie celebryty. Jedyna różnica jest taka, że pan Jakub Żulczyk, autor artykułu w Dzienniku dostał za swój tekst wynagrodzenie.
niedziela, 09 sierpnia 2009

Minęło już ponad pół roku od mojej przesiadki z Windowsa na Linuksa. Kto by pomyślał, że to tak szybko minie... Oswoiłem się już trochę z systemem, początkowy zachwyt trochę opadł, nie zachowuję się już jak neofitą widzący same pozytywy. To chyba dobra pora by podzielić się kilkoma przemyśleniami.

Ubuntu

Jak można wyczytać we wcześniejszych wpisach po latach z Windowsem wybrałem Ubuntu 8.10. Owszem, mój wybór mógłby być bardziej przemyślany, poprzedzony testami różnych dystrybucji. Odbyło się to trochę na zasadzie "ence, pence, pałka, zapałka, dwa kije... o! Ubuntu wydaje się być fajny!". Nie zmienia to jednak faktu, że wydaje mi się, że wybrałem bardzo dobrze. Ubuntu jest niesamowicie przyjazne i na tyle popularne, że większość potencjalnych problemów zostało już przez kogoś rozwiązanych i opisanych. Już nie wspominając o tym, że chyba się starzeję. Nie interesują mnie ideologiczne spory zwolenników poszczególnych dystrybucji. Nie chce mi się bawić godzinami w rozwiązywanie problemów, które w ogóle nie powinny się pojawić w dojrzałym systemie operacyjnym. Chce zainstalować system, który jest gotowy do pracy i tylko wymaga dostosowania pod siebie by wygodnie się pracowało. A Ubuntu takie właśnie jest - po prostu działa. W dodatku bez większych problemów (bo żaden OS na pececie nie będzie całkowicie bezproblemowy).

Sprzęt

Nie wiem, czy to kwestia Ubuntu, czy też miałem szczęście ale praktycznie wszystko zadziałało out-of-the-box - sprzęt został poprawnie wykryty i zadziałał bez żadnych problemów. Owszem, nie zadziałał przedpotopowy skaner (mówiąc przedpotopowy mam na myśli kilkunastoletni, przelotowy na LPT) i starusieńka kamerka internetowa. Byłem na to jednak przygotowany - na Windowsie XP też miałem ogromne problemy by zmusić je do działania. Trochę problemów miałem jeszcze z kartą telewizyjną. Zmuszony byłem do wykonania odrobiny konsolowego czary-mary i edycji kilku plików systemowych. Gdybym nie znalazł opisu krok po kroku na forum Ubuntu  prawdopodobnie nie dałbym rady samemu tego zrobić. Ale na szczęście zadziałała i to lepiej niż na Windowsie. Po za tym praktycznie wszystko inne działa bez większych problemów.

Aplikacje

W zasadzie 90% narzędzi potrzebnych do pracy biurowej, przeglądania internetu, pogaduszek ze znajomymi, słuchania muzyki i oglądania filmów mamy dostępne zaraz po zainstalowaniu systemu. Brakujące kodeki (na Windowsie zawsze było to problemem)? System sam się o nie upomni gdy natrafi na nieznany format i wskaże co należy doinstalować.

Czegoś brakuje? Żaden problem! Wystarczy kilka kliknięć w menadżerze pakietów (lub wpisanie apt-get install nazwa_pakietu w konsoli) i program zostanie pobrany, zainstalowany i od razu jest gotowy do użycia, bez potrzeby dokonywania restartów systemu. Jeśli czegoś nie ma w oficjalnym repozytorium możemy dodać własne repozytoria lub pobrać skompilowaną i gotową do zainstalowania paczkę (bardzo rzadko nie ma paczki dla Ubuntu). W dodatku, przynajmniej teoretycznie, oprogramowanie w oficjalnym repozytorium powinno być gruntownie przetestowane i stabilne. Niestety musimy za to zapłacić pewną cenę - często w repozytoriach znajdziemy starsze wersje. W większości wypadków nie jest to problemem i nie ma potrzeby gonienia za zmieniającym się numerkiem. Jednak trudność w zainstalowaniu Firefoxa 3.5, czy nowego Netbeansa, Eclipse, czy też Javowego JDK problemem już jest.

Jeśli pojawi się aktualizacja oprogramowania (lub elementu systemu) zostaniemy o tym poinformowani, w dodatku wraz z w miarę dokładnym opisem czego dotyczy zmiana.

Inna kwestia to dostępność oprogramowania. Nie licząc kilku wyspecjalizowanych komercyjnych programów znajdziemy na linuksa praktycznie wszystko czego nam potrzeba. Jednak często wybór jest tylko pozorny. Niby jest kilka open source'owcych alternatyw, ale tylko kilka z nich nadaje się do użytku, inne są na etapie rozwoju uniemożliwiającym normalną pracę. Już nie wspominając o tym, że programy pisane z użyciem Qt nie wyglądają w GNOME za pięknie (i vice versa - programy pisane pod GTK nie będą tak dobrze działać pod KDE).

GNOME

Z środowiskami graficznymi za wiele nie eksperymentowałem. XFCE wydaje mi się zbyt ograniczone, KDE wydaje mi się potwornie ciężkie i mało przyjazne (a na screenach z wersji rozwojowych za dużo jest Vistowej "sweetaśności"). A GNOME? Jest bardzo wygodny, estetyczny i spójny wizualnie. To co chciałem sobie ustawiłem i dostosowałem do moich potrzeb. Brak tu zbędnego eye candy, jest po prostu to co ma być.

Na pewno jest o wiele wygodniej niż na Windowsie. Ciężko mi dokładnie napisać teraz dlaczego, ale teraz gdy siadam do Windowsa to się męczę. Na pewno jest to kwestia wielu pulpitów - po prostu nie wiem jak można bez tego normalnie pracować. Czy takie, zdawałoby się głupoty, jak powiększanie ikon na pulpicie czy emblematy dla folderów. I nawet nie przeszkadza fakt, że GNOME nie zapamiętuje położenia okien, czy też brak możliwości zwinięcia niepotrzebnych ikon z obszaru powiadamiania.

Konsola

Ha! Konsola w linuksie to jest to! Bash jest niesamowicie wygodny i daje na prawdę spore możliwości. W przeciwieństwie do Windowsowego cmd tutaj praca w konsoli to prawdziwa przyjemność. Już nie wspominając o oszczędności czasu. grep, awk, python i trochę magii wyrażeń regularnych rozwiązuje większość problemów.

Stabilność systemu

Porównywalna z Windowsem 2000 czy XP. Kilka razy zdarzyło mi się "zawiesić system". Najczęściej pomagało Ctrl-Alt-Backspace by zresetować Xy, jednak kilka razy system zupełnie odmówił współpracy - monitor tracił sygnał, klawiatura i mysz przestawały odpowiadać. Prawdopodobnie gdybym zajrzał w logi byłbym w stanie rozwiązać problem, równie dobrze może to być wina sprzętu, nie wiem.

Problemy

Żeby nie było tak różowo muszę też wspomnieć o problemach (choć nie było ich jak na razie zbyt wiele).

Prawdopodobnie po jednym z update'ów kernela system działał niestabilnie. Wystarczyło uruchamiać na wcześniejszym jądrze, a dość szybko pojawił się kolejny update i wszystko wróciło do normy.

Raz udało mi się popsuć Xy/GNOMEa doprowadzając do konfliktu skrótów klawiszowych w Compizie, naprawa nie trwała jednak dłużej niż kilkanaście minut. Wystarczyło uruchomić system w trybie awaryjnym i dokonać odpowiednich zmian w gconf.

Drukarka czasem odmawia współpracy przy próbie drukowania obrazów nachodzących na marginesy. Nie wiem czy to wina sterowników, CUPS, drukarki... Po prostu nauczyłem się kilku sposobów na obejście tego problemu.

Czasem są problemy z dostępnością oprogramowania dla systemu 64bitowego lub z jego niestabilnym działaniem. Przykładem niech będzie wtyczka flashowa. Najoględniej mówiąc lubi stroić fochy - wieszać się, niepoprawnie ładować, przy niektórych grach obraz miga (to akurat może być wina Compiza). Z obsługą appletów Javy też nie jest różowo...

Czy nie żal mi Windowsa?

Nie! Windows XP to dość stary system, a za każdym razem gdy siadam do Visty (tak, jestem uprzedzony) utwierdzam się w przekonaniu, że przesiadka była dobrą decyzją.

Czasami trochę boli panujący windowsocentrym i dominacja microsoftowych standardów (głównie jeśli chodzi o formaty Office'a - starego i nowego). Ale można sobie z tym poradzić i nie ma co płakać za bardzo.

W zasadzie jedynym programem, którego mi brakuje to niesamowity Foobar 2000, którego używałem od niepamiętnych czasów. Niestety większość linuksowych playerów nie dorasta Foobarowi do pięt. Brak sprawnej obsługi bardziej egzotycznych formatów jak Musepack, FLAC, Monkey's Audio, brak gapless playback, czy możliwości użycia plików cue....

No tak, jeszcze gry... Nie, nie chodzi mi o jakieś WoWy, czy inne Simsy - to mnie zupełnie nie ineteresuje. Mam na myśli niezależne produkcje jak choćby Spelunky czy opisywany na blogu Rescue: The Beagles, które często są o wiele ciekawsze od produkcji mainstreamowych. Niestety większości z nich uruchomić się nie uda. Czasem pomoże WINE ale najczęściej pozostaje obejść się smakiem...

23:30, kosciak1 , Linux
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 sierpnia 2009

O ile zamiana nazwy jednego czy dwóch plików nie jest problemem i można to w miarę sprawnie zrobić ręcznie tak zamiana nazw wielu plików może sprawić kłopoty. Zwłaszcza jeśli zmiana nazwy ma się odbywać z zastosowaniem skomplikowanych reguł.

Konsola

Dla niektórych najprostszym i najszybszym rozwiązaniem będzie napisanie prostego, jednolinijkowego skryptu w bashu (pętla for in, mv właściwych plików). Niestety ja do takich osób nie należę... Jeśli zmuszony jestem użyć konsoli i zamiana nazwy jest dość prosta wolę użyć narzędzia rename (w Ubuntu jest już zainstalowane, w innych dystrybucjach może go nie być). Narzędzie to wymaga podstawowej znajomości Perl expressions - w ten sposób wpisuje się regułę zamiany nazwy plików.

pyRenamer

pyRenamer to proste narzędzie graficzne napisane w PyGTK dające całkiem spore możliwości. Niestety strona projektu pyRenamer nie działa, na szczęście możemy go znaleźć w oficjalnych repozytoriach.

Mamy tu praktycznie wszystko co jest potrzebne:

  • zamiana nazw plików i folderów
  • filtr plików do zamiany
  • podgląd zmian jakie zostaną wprowadzone
  • zamiana zgodnie z regułami
  • zamiana spacji na podkreślenia
  • zamiana wielkości liter
  • zamiana ciągów znaków
  • dołączanie ciągów znaków na początku/końcu
  • usuwanie znaków
  • wyciąganie danych EXIF z plików graficznych
  • wyciąganie danych z tagów ID3

Jak dla mnie wadą jest zastosowanie własnych wyrażeń w regułach zamiast normalnych wyrażeń regularnych. Ale dla wielu nie znających regexpów może być to zaleta.

Métamorphose: A File and Folder Renamer

Métamorphose (używam wersji 1.1.1) sprawia wrażenie sporego kombajnu do zadań specjalnych. Jego interfejs może na początku przytłaczać. Na szczęście dostępne są pliki pomocy zarówno na stronie projektu jak i z poziomu samego programu.

Możliwości ma praktycznie takie same jak w przypadku pyRenamer, nie będę się więc powtarzał. Główna różnica to możliwość wykorzystania normalnych wyrażeń regularnych, co powinno ułatwić tworzenie bardziej skomplikowanych reguł.

14:48, kosciak1 , Linux
Link Dodaj komentarz »
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes