Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
czwartek, 31 lipca 2008
Po długim okresie wyczekiwania JEST!



Jeszcze nie wiem czy mi się podoba czy nie.
Na pewno jest estetyczniej i czytelniej niż poprzednio.
Na pewno 10 zakładek na stronę to za mało.
Pełne What's new na blogu delicji.
środa, 23 lipca 2008
Yerba Mate, jeśli ktoś jeszcze nie wie, to coś w rodzaju herbaty. Składa sie z wysuszonych i drobno pociętych liści, a czasem i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego. W Polsce ostatnimi czasy yerba mate stała się bardzo popularna, jak sądzę w dużej mierze dzięki Wojciechowi Cejrowskiemu. Jeszcze niedawno można było kupić na wagę, po zbójeckich cenach, bliżej nieokreśloną yerbę w herbaciarniach w wersji naturalnej i pomarańczowej. Dziś wybór gatunków taki, że aż głowa boli.

Dlaczego yerba?

O właściwościach yerby można sporo poczytać w różnych miejscach. Ale to przekona chyba tylko maniaków diet i zdrowego odżywiania. Mi po prostu yerba smakuje. A jak smakuje? Dobre pytanie. Niektórzy twierdzą, że to smak jakby zerwać chwastów, dosypać petów i zalać wodą. Ale oni się nie znają. Yerba ma lekko dymny (tytoniowy?) smak, zależenie od gatunku trochę słodszy lub bardziej gorzki. Zależy też ile się nasypie i za którym zalaniem. Ja pijam mocną gorzką, mocną herbatę, kawy też nie cukruje (chyba, że espresso), więc goryczka i mocny smak zupełnie mi nie przeszkadzają.
Efektem ubocznym jest pobudzenie, lepsze niż po kawie. Nie wiem na ile jest rzeczywiste działanie, a na ile zwykła głowologia - najważniejsze, że działa!

Co potrzebujemy?

W przeciwieństwie do herbaty (zwłaszcza takiej w torebkach) zaparzenie yerby jest procesem dosyć skomplikowanym.
Na początek potrzebujemy samej yerby. Ja zdecydowałem się kupić kilka 100g próbek ze sklepu Yerba Mate store.pl - ceny mają przystępne, cena przesyłki też niewielka, działają całkiem sprawnie, wybór mają spory.
Następną rzeczą, która będzie nam potrzebna jest bombilla. Jest to najczęściej metalowa rurka zakończona sitkiem. Dzięki temu możliwe jest wypicie yerby nie łykając masy pyłu i fusów, które po zaparzeniu unoszą się na powierzchni.
Jeśli ktoś nie ma bombilli może spróbować z jajowatymi zaparzaczkami do herbaty lub spróbować yerbę w saszetkach (Cocido), choć akurat tego rozwiązania raczej nie polecam, te saszetki które próbowałem były takie sobie.
Kolejna sprawa to naczynko. Jak ktoś chce zyskać +10 punktów lansu może zakupić sobie Matero z tykwy lub Guampę z rogu lub Palo Santo. Mnie osobiście trochę przeraziły problemy z konserwacją tykwy i wykorzystuje wysoki 200-250ml kubeczek, który sprawdza sie znakomicie.
Przydać się może jeszcze termometr do sprawdzenia temperatury wody. Ja kupiłem na Allegro termometr tarczowy z zakresem -40 do +160 stopni Celsjusza, który przyda się nie tylko do parzenia yerby.
Pomocny może być jeszcze termos na ciepłą wodę, by nie gotować przed każdym zalaniem

Parzenie!

Gdy mamy już wszystkie potrzebne składniki możemy przejść do parzenia yerby. Sposobów jest kilka, możecie je zobaczyć na YouTube czy poczytać na forum. Ja nasypuje do kubka jakieś 20-25g suszu, zatykam ręką kubek, trochę potrząsam i przechylam kubek by usypała się mała górka. W wolne miejsce wkładam bombillę. W tym czasie gotuje wodę do temperatury 75 do 80 stopni Celsjusza. Gdy już się zagotuje delikatnym strumyczkiem spływającym po bombilli nalewam wodę. Przy pierwszym zalaniu yerba trochę spuchnie, spora jej część wypłynie na wierzch wesoło bulgocząc.



Po odczekaniu kilku minut można się brać za picie. Gdy yerba się skończy wystarczy ponownie zagotować wodę i po raz kolejny zalać susz. Ważne by nie mieszać suszu bombillą. Można zalewać kilka razy, zależnie od gatunku, cztery do nawet sześciu, siedmiu zalań aż napój straci smak i już żadne listki nie będą wypływać po zalaniu.
środa, 02 lipca 2008
Trochę się już pogubiłem...


10:59, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes