Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
piątek, 30 maja 2008
Widzieliście co ONI zrobili?!? Faviconkę zmienili. Tak po prostu, bez ostrzeżenia. Jakby jeszcze na jakąś fajną... Sami zobaczcie:





Paskudna ta nowa faviconka... Niewyraźna, w dziwnym kolorze, mało Google'owa jakaś. Stara była solidna i mocno wyróżniająca się a ta nowa jest po prostu brzydka.

Faviconowym skrytozmieniaczom mówimy NIE!

14:07, kosciak1 , Varia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 maja 2008
Szukałem, szukałem i wreszcie znalazłem rozwiązanie jednej z największych bolączek komentującego na blogach.
Ile razy wam się zdarzyła taka oto sytuacja. Znajdujecie ciekawy wpis na jakimś blogu (którego nie czytujecie regularnie). Poruszeni zawartą w nim treścią piszecie komentarz z pytaniami do autora bloga i... na drugi dzień zapominacie jak się nazywał blog, oraz jaki był tytuł komentowanej notki. Po kilku minutach poszukiwań w historii przeglądarki i przedzierania się przez kilkadziesiąt innych odwiedzanych poprzedniego dnia stron macie dość, oczywiście nie znajdując poszukiwanej notki.
Mi osobiście zdarzało się to dość często. O ile z śledzeniem komentarzy na blogach innych bloxowiczów nie ma aż takiego problemu (choć trzeba przyznać, że strona wysłanych komentarzy nie jest zbyt funkcjonalna) to pamiętanie o wszystkich komentarzach na np Joggerze, na którym pojawia się sporo ciekawych notek jest już dość trudne.

Dostępne rozwiązania



Do dyspozycji mamy:
  • spis śledzonych notek na stronie
  • możliwość przeglądania nowych komentarzy bezpośrednio na stronie co.mments
  • RSS z informacjami o nowych komentarzach
  • powiadomienia mailem (osobne dla każdej śledzonej notki, lub zbiorcze powiadomienia)
  • bookmarklet (skryptozakładkę) do szybkiego dodawania blogowych wpisów do listy śledzonych
Jak na razie serwis sprawuje się całkiem nieźle. Oczywiście są pewne problemy - na niektórych blogach nie jest w stanie rozpoznać komentarzy (jak na razie 1 taki przypadek), niepoprawne wyświetlanie pliterek z bloxa, czy niezbyt częste automatyczne sprawdzanie czy pojawiły się nowe komentarze (nie potrafię na stronie znaleźć informacji jak często się to odbywa). Na szczęście zawsze po wejściu na listę śledzonych można kliknąć na "Recheck" by system sprawdził czy nie pojawiło się coś nowego. Sporym plusem jest fakt, że możemy śledzić dowolne notki - niekoniecznie te w których sami umieściliśmy komentarz.




Do dyspozycji mamy:
  • dosyć rozbudowany serwis (nie wiem czy nie aż nazbyt jak na serwis do śledzenia komentarzy)
  • rozszerzenie dla Firefoxa
  • bookmarklety
  • RSS
  • możliwość przeglądania listy śledzonych wpisów w panelu bocznym (sidebarze)
  • i oczywiście spis na stronie
  • dodatkowo jakieś tworzenie grup, list ulubionych, rekomendacje...
Niestety możemy śledzić jedynie te notki, w których sami komentowaliśmy. Bookmarklet trzeba uruchomić w momencie edycji komentarza - jeśli zapomnieliśmy to jest po sprawie, już nie uda się włączyć śledzenia (chyba, że coś przeoczyłem). Teoretycznie problem powinno rozwiązać rozszerzenie automatycznie uruchamiające śledzenie podczas pisania komentarza, jednak działa tylko z wybranymi platformami blogowymi. Dodatkowo nie znalazłem na razie opcji alertów na maila. Pierwsze wrażenie - trochę przekombinowane, ale może być to całkiem ciekawe i skuteczne narzędzie.
EDIT: coś mi się wydaje, że jednak coComments odpada... Najwyraźniej poprawnie rozpoznaje komentarze jedynie na wspieranych platformach blgowych. Do których blox niestety nie należy.


Pozostaje jeszcze Commentful - oprócz bookmarkletu udostępnia jeszcze rozszerzenie dla Firefoxa. Ale coż z tego, skoro Commentful ma spore problemy z poprawnym rozpoznawaniem komentarzy i jak na razie nie udało mi się zmusić serwisu do działania.

wtorek, 20 maja 2008
Internet
Tak. Internet to jedno z największych i najważniejszych odkryć w historii ludzkości. Cóż innego pozwala z taką skutecznością bezproduktywnie spędzać dowolne ilości czasu. Czy jakikolwiek inny wynalazek przyczynił się choćby w połowie do poznania prawdy o wkurzonych niemieckich dzieciach, czy też śmiesznych obrazków z kotami? Nie sądzę.

Od niedawna internet sprawił, że opowiadanie żenujących dowcipów stało się jeszcze śmieszniejsze niż zwykle. Nie wierzycie?

- Czy znacie najnowszy pomysł władz Warszawy na promocję miasta?
- W czasie Euro 2012 będą kibicom rozdawać długopisy z mapą metra!




I co? Nie mówiłem! Po prostu banan by się uśmiał!

11:18, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 maja 2008
Kilka dni temu Paweł Wimmer w komentarzu do jednego z wpisów przypomniał mi o profilach w Firefoxie. Mimo, że sam blisko rok temu pisałem o tworzeniu wyspecjalizowanych profili w Firefoxie to muszę przyznać, że w końcu nie stworzyłem osobnych profili i mój biedny Firefox nadal jest potwornie przeładowany i ociężały. Powód jest dość prosty - mnogość rozszerzeń i migracja ich ustawień. Jeśli już raz pomęczyłem się z ich ustawieniem to nie chce mi się po utworzeniu nowego profilu ustawiać tego ponownie i to ręcznie. Nie wspominając już o wtyczkach, które mają być tak samo ustawione w kilku profilach na raz.
Na szczęście dzisiaj znalazłem rozwiązanie prawie idealne. Zerkając na stronę Chucka Bakera (twórca wspaniałych rozszerzeń Back to Top, oraz FEBE) znalazłem to czego szukałem od dawna. Chodzi mi o rozszerzenie OPIE czyli Ordered Preference Import/Export. Pozwala na eksport oraz import ustawień pojedynczych rozszerzeń. W przypadku niektórych rozszerzeń trzeba trochę pomóc wskazując z jakim prefiksem opcje są zapisywane (można to sprawdzić przeglądając about:config). Na razie zauważyłem, że nie rozpoznaje mi rozszerzenia Wizz RSS, jeszcze nie wiem dlaczego.
 
czwartek, 08 maja 2008
Od czasu do czasu natykam się na tekst w obcym mi języku, który muszę przetłumaczyć. W zasadzie możliwości są dwie. Pierwsza to Babel Fish Translation Altavisty. Druga to Google Translate. Najlepiej skorzystać z obu narzędzi i starać się porównać tłumaczenia i wyłuskać ogólny sens oryginalnego tekstu.
Wadą obu narzędzi było ograniczenie dostępnych par języków. No właśnie. BYŁO! Dziś Google Translate zmienił swoje oblicze. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy to nowy design



Drugą rzeczą jaką zauważymy to możliwość tłumaczenia z dowolnego języka do dowolnego języka. A wybór mamy całkiem spory: angielski, arabski, bułgarski, chiński, chorwacki, czeski, duński, fiński, francuski, grecki, hindi, hiszpański, holenderski, japoński, koreański, niemiecki, norweski, polski, portugalski, rosyjski, rumuński, szwedzki i włoski. Dodatkowo jeśli nie jesteśmy w jakim języku jest tłumaczony tekst możemy wybrać opcję "Detect language" mając nadzieję, że Google poprawnie odgadnie jaki to język.

Skoro już jest o tłumaczeniach i Google jeszcze wspomnę o botach GTalk tłumaczących teksty. Wystarczy w GoogleTalk zaprosić do rozmowy odpowiedniego bota, który ma adres XX2YY@bot.talk.google.com, gdzie XX to skrót języka źródłowego a YY języka docelowego. Dostępne są następujące boty: ar2en, de2en, de2fr, el2en, en2ar, en2de, en2el, en2es, en2fr, en2it, en2ja, en2ko, en2nl, en2ru, en2zh, es2en, fr2de, fr2en, it2en, ja2en, ko2en, nl2en, ru2en, zh2en.

EDIT:
Jeszcze znalezione na blogu Leshni@Ka bookmarklety do tłumaczenia stron z polskiego na angielski i z angielskiego na polski wykorzystujące Google Translate.
czwartek, 01 maja 2008
Organizowanie swojego czasu nie jest prostą sprawą. Boleśnie można się o tym przekonać gdy po okresie najzwyczajniejszego w świecie marnowania czasu na bzdury zwala nam się na głowę kilka deadline'ów. Z pomocą przychodzą różne techniki i narzędzia takie jak na przykład tworzenie list ToDo. Można to robić tradycyjnie - z użyciem papierowych kalendarzy, kartek i ołówka. A można wykorzystać jedną z wielu web aplikacji.
Sam jakiś czas temu polecałem Remember The Milk. O ile dla maniaków GTD to narzędzie wręcz idealne, mi nie przypadło do gustu. Mimo początkowego zachwytu dość szybko zaczęły mi doskwierać problemy z hierarchizowaniem projektów i zadań oraz dla mnie niezbyt intuicyjny interfejs. W efekcie dość szybko je porzuciłem.
Rozwiązaniem okazał się Todoist - niesamowicie intuicyjny interfejs oraz prostota użycia było tym czego poszukiwałem.



Jest praktycznie wszystko czego potrzeba:
  • dowolne hierarchizowanie projektów oraz zadań
  • priorytety
  • tagi
  • określanie daty i godziny
  • wydarzenia cykliczne
  • dobrze przemyślane skróty klawiszowe - można edytować zadania praktycznie nie dotykając myszy
  • pogrubienie, kursywa, podkreślenie, podświetlenie tekstu - nic więcej nie potrzeba
Jedynie brak możliwości określenia długości trwania zadania czy procentu wykonania, co jednak można symulować za pomocą np tagów.

Bardzo podoba mi się sposób wyświetlania wyników wyszukiwania (dość rozbudowana składnia zapytań):



Oraz możliwość drukowania list zadań w bardzo fajnej i przyjaznej formie:





Oczywiście nie byłbym sobą gdybym od razu nie zabrał się za poprawienie wyglądu aplikacji. Oto mój styl Stylish dla Todoist - zmienia sposób wyświetlania zadań z priorytetem, oraz trochę ścieśnia w pionie zadania.
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes