Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
poniedziałek, 09 marca 2009
Długo szukałem jakiegoś dobrego programu wspomagającego robienie zrzutów ekranu. Domyślne narzędzie w Ubuntu gnome-screenshot źle sobie radzi ze zrzutem ekranu okna, gdy chcemy umieścić na nim otwarte menu. Trzeba ustawić kilkusekundowe opóźnienie, nacisnąć PrtScreen i dopiero wtedy otworzyć menu. Już nie wspominając o tym, że przy włączonym Compizie otrzymamy jedynie zawartość okna, bez jego krawędzi.
Z pomocą przychodzi Shutter - prawdziwy kombajn, prawie "wszystkomający". Jest on następcą programu gscrot, którego nie dane mi było przestestować z powodu braku paczki dla systemów 64bitowych. Jest on dość podobny do znanego dodatku do Firefoxa FireShot (działającego jednak jedynie na systemie Windows).

Mamy możliwość zrobienia zrzutu dowolnego z pulpitów, wybranego okna, wybranego elementu okna, zaznaczonego fragmentu ekranu lub strony internetowej.



Jeśli chcemy robić wiele screenshotów możemy zrzucić Shuttera do obszaru powiadomień



W ustawieniach określimy między innymi format plików i stopień kompresji, maskę nazwy, folder zapisu, czy chcemy mieć na zrzutach widoczne krawędzie okien i kursor, opóźnienie akcji, wybór skrótów klawiszowych, czy też wysyłanie zrzutów na serwisy hostujące pliki graficzne.



Wszystkie zrobione zrzuty mamy cały czas pod ręką, możemy zmieniać ich nazwy, kasować, włączyć edycję czy zastosować na nich któryś z pluginów.



Edycja pozwala na dodanie tekstu, strzałek, podkreśleń i zakreśleń czy też zakrycie danych, których nie chcemy prezentować całemu światu.



Na koniec jeszcze pluginy. Oprócz przydatnych - zmiana rozmiaru, kolorów, zapisu do pdf jest też kilka bajeranckich:



Nic nie jest jednak idealne i Shutter też posiada kilka wad:
  • kilka błędów w polskiej lokalizacji
  • podczas edycji po wstawieniu pola tekstowego należy kliknać w nie prawym przyciskiem myszy i wybrać Właściwości - dopiero wtedy będziemy mogli edytować tekst
  • domyślnie pliki od razu zostają zapisane na dysk i mogą one zostać wrzucone do kosza z poziomu programu. Osobiście wolałbym trzymanie zrzutów w pamięci i ręczne zapisywanie. Lub umożliwienie wyboru użytkownikowi
  • w Fireshot bardzo podobały mi się efekty jakie można było zastosować wobec zaznaczonego fragmentu (lub jego odwrotności) - rozmycia, zamiana na czerń i biel czy podświetlenie krawędzi. Tutaj tego niestety nie mamy
  • brak podglądu zastosowania pluginów
niedziela, 08 marca 2009

Mimo wielu lat doświadczenia pracy z komputerem jakoś nigdy nie nauczyłem się pisania bezwzrokowego. Oczywiście mam tu na myśli pisanie bezwzrokowe z użyciem dziesięciu palców. Kilka razy myślałem nad tym by się tego nauczyć ale zawsze szybko rezygnowałem. Sam nie jestem pewien co było powodem. Czy brak samozaparcia do systematycznych ćwiczeń. Czy też może nie odczuwałem potrzeby pisania pełnopalcowego (jak ładnie nazywa to polska Wikipedia).

Trzeba tu podkreślić, że w sposób naturalny nauczyłem się całkiem sprawnie i w miarę szybko pisać na klawiaturze za pomocą 4-6 palców. Ba! Jakiś czas temu nawet zauważyłem, że wcale nie muszę patrzeć na klawiaturę podczas pisania a palce same ustawiają się na właściwych klawiszach. Pod warunkiem, że robiłem to od niechcenia. Im bardziej jednak starałem się skupić na tym by pisać bez patrzenia na klawiaturę (na przykład podczas przepisywania tekstów) tym więcej błędów popełniałem. Wystarczyło, że palec przesunął się za bardzo w prawo lub lewo i zamiast słowa "nie" wychodziło na przykład "moe" albo "bue". Zwłaszcza gdy miałem pisać na "nie swojej" klawiaturze. Problemem były też nietypowe skróty klawiaturowe, o ile np. Ctrl-C,V,Z,A,N naciskało się samo, to przy Ctrl-W, Ctrl-U musiałem zerknąć na klawisze. Na dużą poprawę szybkości pisania też już chyba nie miałem co liczyć.

Niedawno, podczas przerabiania tutoriala dla edytora VIM stwierdziłem, że to już najwyższa pora nauczyć się pisać za użyciem wszystkich palców. Skoro byłem w stanie nauczyć się żonglować trzema piłeczkami, używać oddechu kołowego podczas gry na didgeridoo czy załapać podstawy śpiewu gardłowego to "głupie" pisanie bezwzrokowe też nie powinno być specjalnie trudne.

Główne problemy

Po trochę ponad dwóch tygodniach nauki mogę już co nieco powiedzieć o głównych problemach i przeszkodach, na które natrafiłem

  • przyzwyczajenie - lata pisania metodą intuicyjną robią swoje... Muszę się solidnie skupić i świadomie położyć palce na rzędzie podstawowym (asdf jkl;) i nie pozwolić palcom na dotychczasowe skakanie po klawiszach
  • przyzwyczajenie - lata spoglądania na klawiaturę robią swoje... Trzeba sobie uświadomić, że to na prawdę nie jest konieczne i oduczyć się tego niepotrzebnego odruchu
  • zaprzestania pisania metodą intuicyjną i zmuszenie się do pisania bezwzrokowego. Jeśli jedynie będzie się robić ćwiczenia a nadal będziemy pisać intuicyjnie cała nauka idzie na marne
  • szybkość pisania i ilość popełnianych błędów - pisząc intuicyjnie błędy się zdarzały. Z początku pisania bezwzrokowego zdarzało mi się pisać bez błędów. Za to koszmarnie wolno
  • pamięciowe opanowanie klawiatury - do tej pory jakoś nie zastanawiałem się gdzie leży "n" czy "r" a teraz muszę nad tym myśleć cały czas (do czasu aż wejdzie mi to w krew)
  • niezależność palców - sam, ze względu na grę na gitarze basowej nie mam z tym aż takich problemów, ale dla wielu osób problemem może być w miarę niezależne poruszanie palcami. Zwłaszcza małym i serdecznym
  • samozaparcie - trzeba zagryźć zęby i poświęcić co najmniej pół godziny dziennie na ćwiczenia. Często niezbyt ciekawe, by nie powiedzieć nudne, ćwiczenia
  • zmiana postawy - pisanie wszystkimi palcami wymusza inne niż do tej pory ustawienie rąk, dłoni, inny sposób siedzenia przed komputerem
  • łatwiej się pisze bezwzrokowo po angielsku niż po polsku - nie tylko ze względu na potrzebę naciskania prawego alta przy pliterkach. Układ QWERTY został pomyślany dla języka angielskiego biorąc pod uwagę częstość wystąpowania liter/sylab właśnie w tym języku

Narzędzia

Pod Windowsem programów do nauki pisania jest sporo. Również programów polskich z polskimi lekcjami. Niestety po zmianie systemu nie jestem w stanie ich przetestować. Dlatego poniższy przegląd dotyczy programów (w większości) linuksowych.

GNU Typist (http://www.gnu.org/software/gtypist/)



GNU Typist (w skrócie gtypist) jest programem konsolowym co może wiele osób odstraszyć już na wstępie. Posiada wiele różnych lekcji, w kilku językach (niestety bez języka polskiego), dla różnych układów klawiatury. Lekcje polegają na przepisaniu zadanego tekstu popełniając maksymalnie 3% błędów. Niektóre zestawy są bardziej nastawione na gimnastykę, a inne na przepisywanie historyjek. Trochę denerwuje potrzeba użycia podwójnej spacji po kropce w niektórych zestawach.

Addictive Typing Lessons



Addictive Typing Lessons to rozszerzenie do Firefoxa, dostępne jest więc na wiele systemów operacyjnych. Posiada trzy tryby działania - wpisywanie losowych zbitek znaków, losowo wybranych słów, oraz przepisywanie linii tekstu. W bardzo prosty sposób można zaimportować ćwiczenia dla języka polskiego z na przykład TTCouch/KTouch, oraz podmienić listę słów używanych w ćwiczeniach. W efekcie otrzymujemy bardzo przyjemne narzędzie do ćwiczeń, które jest zawsze pod ręką (bo Firefox działa praktycznie non-stop).

Jako źródła słów dla języka polskiego użyłem słownika A z polskiego słownika dla ispell'a. Wcześniej jednak musiałem oczyścić ten plik z niepotrzebnych informacji za pomocą polecenia:

awk '{ split($0, a, /[\t//]/); print a[1] }' A >> lista

Teraz wystarczy wkleić otrzymaną listę w Kreatorze ćwiczeń -> Edycji pliku słów. Kuszące może być stworzenie większej listy słów przez dodanie jeszcze ispell'owego słownika B, jednak Addictive Typing Lessons może mieć kłopoty z tak dużą listą słów.
Jeśli ktoś chce się podszkolić w nauce obsługo klawiatury numerycznej może skorzystać z Numpad Typing Drills.

PingoS Tipptrainer



Zawiera lekcje tylko w języku angielskim. Początkowe lekcje to głównie gimnastyka co skutecznie mnie zniechęciło do tego programu. Jak teraz widzę trochę niesłusznie. Z kolejnymi lekcjami pojawia się coraz więcej słów. W dodatku tak dobranych by zmusić do sporego skupienia podczas pisania.

Inne programy

Nie są to jedyne dostępne na Linuksie programy do nauki pisania. Ciekawym rozwiązaniem wydaje się być TTCoach - rozszerzenie dla edytora VIM. Zawiera lekcje w kilku językach, w tym dość fajne lekcje dla języka polskiego. Jednak ze względu na niewielką znajomość VIMa nie podjąłem się instalacji i sprawdzenia. Wiele osób poleca KTouch - zawiera lekcje w wielu językach (dla języka polskiego te same co TTCoach), sądząc po zrzutach ekranu wydaje się być całkiem rozbudowany. Jednak instalacja na Ubuntu wymaga ściągnięcia dużej ilości zależności związanych z KDE i zrezygnowałem z tego programu.

Gry

Tak, gry. Zamiast wykonywać nudnawe ćwiczenia zawsze można sobie pograć ucząc się niejako przy okazji dobrej zabawy. Jeśli tylko trochę poszukamy to znajdziemy różne serwisy z grami w pisanie. A jeśli znudzi nam się samotne ćwiczenie/granie możemy wyzwać znajomych na pojedynek w TypeRacer. Niestety w moim wypadku gry sprawdzają się niezbyt dobrze. Pokusa zerkania na klawiaturę jest zbyt duża...

Efekty

Obecnie nadal jest ciężko. Robię jeszcze sporo błędów. Czasem muszę się zastanawiać gdzie znajduje się klawisz, który chcę nacisnąć. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do nowego ułożenia rąk i palców, zwłaszcza podczas pisania dużych liter i polskich znaczków. Obecna prędkość pisania to to jedynie jakieś 60-75% tego co dotychczas.

Ale się nie poddaję! Widzę, że z dnia na dzień, z tekstu na tekst, idzie mi coraz lepiej. Czuję, że takie pisanie daje spory potencjał rozwoju.

Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes