Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
sobota, 30 stycznia 2010

Marek Foss (^f055) ostatnio nie próżnuje i na jego serwisie Blipi.pl co rusz pojawiają się nowe narzędzia wspomagające blipowanie. O Blipi już kiedyś wspominałem, więc nie będę się powtarzał. Celem tego wpisu jest przedstawienie sposobu na integrację reblipi z Bloxem.

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl monitoruje Bliposferę i na podstawie liczby blipnięć oraz popularności reblipujących tworzy ranking popularnych na Blipie linków. Możemy też zobaczyć kto, oraz co pisał o danej stronie. Dodatkowo o wzbudzających zainteresowanie linkach informuje na bieżąco ^blipi na tagach #re#blipi. Może to być więc niezły sposób na wypromowanie na przykład wpisu na blogu.

Integracja z Bloxem

Reblipi oferuje pluginy jedynie dla Wordpressa i Bloggera. Na szczęście dzięki ostatnim zmianom na Blox integracja z reblipi nie jest żadnym problemem, wystarczy wykorzystać pole na kod HTML pod notkami. Po zalogowaniu się do panelu administracyjnego bloga wybieramy Ustawienia, następnie klikamy Wpisy. Wyszukujemy pole tekstowe Dodaj pod każdym wpisem. Tutaj wklejamy następujący kod HTML:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/url={link}" width="50" height="60" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

Natomiast jeśli chcemy wklejkę reblipi w wersji mini wklejamy:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/mini/url={link}" width="100" height="16" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

By ułatwić późniejsze wypozycjonowanie / ostylowanie wklejki dodałem atrybut id="reblipi", teraz w arkuszu CSS wystaczy odwołać się do elementu #reblipi by dostosować miejsce jego wyświetlania

A efekty integracji można zobaczyć poniżej.

23:49, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2010

O Dropbox chyba na blogu jeszcze nie pisałem, a przecież to znakomite narzędzie. Pora więc nadrobić tą zaległość, przy okazji premiery mojego skryptu ułatwiającego publiczne udostępnianie folderów.

Czym jest Dropbox?

Dropbox

Dropbox to przede wszystkim sposób na łatwą synchronizację danych pomiędzy wieloma komputerami. Komputer stacjonarny, laptop, netbook, w domu i w pracy, już nie wspominając o pracy na różnych systemach operacyjnych... Przenoszenie wszystkich potrzebnych dokumentów nad którymi pracujemy, baz kontaktowych, plików z ustawieniami do programów, bazy haseł i wszelkich innych plików ręcznie na pendrivie to prawdziwa mordęga. A jeszcze trzeba pamiętać, na którym komputerze znajduje się najnowsza wersja... Właśnie w takich sytuacjach z pomocą przychodzi Dropbox oferując:

  • błyskawiczną synchronizację wybranych plików pomiędzy komputerami
  • bezproblemowe działanie na Windowsie, Linuksie, MacOSX i Iphonie
  • 2GB* miejsca na dane za całkowitą darmochę, z możliwością wykupienia większej ilości miejsca
  • możliwość dzielenia się folderami z innym użytkownikami Dropboxa
  • możliwość publicznego udostępniania linków do plików
  • dostęp do wszystkich plików ze strony internetowej
  • możliwość szybkiego tworzenia publicznych galerii zdjęć
  • dodatkowo Dropbox zapamiętuje wszystkie zmiany w plikach i umożliwia przywrócenie poprzednich wersji lub przypadkowo skasowanych plików (dla darmowego konta 30 dni wstecz)
  • możliwość synchronizacji plików w sieci lokalnej (na razie nie działa pod Linuksem)

Ja wykorzystuję Dropboxa głównie jako sposób na prosty backup dokumentów, nad którymi właśnie pracuję jak i miejsce udostępniania plików, które są trochę za duże by wysyłać je e-mailem. Bardzo fajną sprawą jest dzielenie się folderem z innymi użytkownikami - wszystko automatycznie się synchronizuje i nie trzeba już się martwić o aktualność danych.

Na Linuksie jest dodatkowo możliwość synchronizowania plików i folderów znajdujących się poza folderem Dropboxa. Wystarczy utworzyć dowiązanie symboliczne (symlink, na przykład używając ln -s) w folderze Dropboxa! Więcej różnych trików można znaleźć na wiki projektu.

Dropbox-index - sposób na łatwe udostępnianie katalogów

Najwyższa pora przejść do meritum, czyli opisu skryptu dropbox-index. O ile podanie linku do jednego, czy dwóch upublicznionych (w katalogu Dropbox/Public) plików nie jest problemem, to w przypadku udostępniania komuś całego folderu, czy folderów może być już to dosyć kłopotliwe. By rozwiązać ten problem napisałem skrypt tworzący plik index.html z zawartością folderu, który chcemy upublicznić. Efekt można podziwiać na poniższym zrzucie ekranu:

Dropbox-index w działaniu

Informacje jak pobrać skrypt można znaleźć na stronie projektu dropbox-index (najprościej od razu skierować się tam do działu Downloads).

Sposób użycia:

$ ./dropbox-index FOLDER

Domyślnie pomijane są podfoldery. Jeśli chcemy by ich zawartość również została wygenerowana wystarczy dodać argument -R lub --recursive

$ ./dropbox-index -R FOLDER

Teraz wystarczy kliknąć prawym przyciskiem na index.html i  skopiować, a następnie wysłać znajomym publiczny link do tego pliku by mieli łatwy dostęp do całej zawartości udostępnianego folderu, czy też folderów.

Podczas generowania strony automatycznie pomijane są pliki i foldery ukryte (na razie działa tylko na systemach *nixowych, sprawdza czy nazwa pliku nie zaczyna się od kropki). Należy też pamiętać, że skrypt automatycznie (w dodatku bez pytania) zastąpi istniejący w folderze plik index.html!

EDIT (2010-01-31):
Właśnie wydałem wersję 0.2 z kilkoma zmianami - oprócz kilku poprawek w kodzie trochę dopracowałem CSS, dodałem informację o dacie wygenerowania pliku index.html, dodałem rozpoznawanie typu plików i różne ikony dla plików.

Jeśli ktoś ma pomysł na dodatkowe funkcje, lub znalazł jakiś błąd proszę o kontakt.

* Dodatkowe miejsce

Jeśli jeszcze nie masz konta a chciałbyś założyć to zapraszam do skorzystania z linku z zaproszeniem. Zarówno ty, jak i ja otrzymamy dodatkowe 250MB miejsca na cenne dane. Jeśli już masz konto to poszukaj na sole strony linku Referrals, który możesz wykorzystać do zaproszenia znajomych by samemu zyskać więcej miejsca.

niedziela, 24 stycznia 2010

Chyba każdy to codziennie przeżywa. Rano, jeszcze zaspani, włączamy szybko komputer. Jednocześnie zaparzając sobie filiżankę kawy by wyrównać poziom kofeiny w organizmie. Siadamy przed monitorem, robimy kilka łyków i... już nie ma odwrotu. Trzeba zabrać się do roboty. W końcu Internet sam się nie przeczyta!

Poranna kawa
Zdjęcie autorstwa David Maddison na licencji CC-BY-NC-ND

Morning Coffee

Każdy z nas ma jakiś zestaw stron, które codziennie rano przegląda. Obojętne czy są to komiksy internetowe, zestaw blogów, Pudelek, czy też strony z newsami z kraju i ze świata rozszerzenie dla Firefoxa Morning Coffee okaże się bezcenne. Wystarczy jedno kliknięcie i naszym oczom ukażą się wszystkie ustawione przez nas strony. Koniec z potrzebą pamiętania adresów, koniec z tym okropnym poczuciem, że o czymś zapomnieliśmy.

Morning Cofee - ustawienia

Morning Cofee pozwala na ustawienie różnych stron dla poszczególnych dni tygodnia, co jest szczególnie ważne przy przeglądaniu stron aktualizowanych w różnych cyklach. Na przykład gdy chcemy mieć inny zestaw w tygodniu (bardziej poważny) a inny w weekend (nadrobienie zaległości w "rozrywce"). Lub też gdy chcemy przeglądać komiksy tylko w te dni, w które są wydawane. Wystarczy podczas dodawania wybrać odpowiedni dzień lub predefiniowany zakres (wszystkie dni, dni tygodnia, weekend, poniedziałek/środa/piątek).

Oczywiście podobny efekt możemy uzyskać dodając kanały RSS i przeglądając strony z poziomu czytnika. Jednak wydaje mi się, że coś się w ten sposónb traci. Brak tego klimatu tworzonego przez design strony, czy widoczne komentarze czytelników. Przeglądanie treści na normalnej stronie często jest po prostu przyjemniejsze. Dlatego właśnie nie wyobrażam sobie początku dnia bez Porannej Kawy.

czwartek, 21 stycznia 2010

Przez ostatnie kilka dni Blip coś niedomaga wieczorami... W ramach małej prokrastynacji (to coś jak mały głód) postanowiłem jakość odnieść się do tego, jakże poważnego dla wielu, problemu. W efekcie powstało takie oto "dzieło":

Blip rage!

Od razu chciałbym zdementować wszelkie plotki, jakobym nie lubił pana Oponki. To spoko koleś i należy się cieszyć, że to on informuje o przeciążaniach Blipa, a nie na przykład pani Zofia.

EDIT:
Na bliplogu pojawiła się notka opisująca powody częstych występów pana Oponki. Jeszcze przez kilka(naście) dni trzeba się będzie pomęczyć...

18:53, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2010

Zastanawialiście się czasem, dlaczego to właśnie Brytyjczycy kręcą najlepsze seriale komediowe? Dlaczego to właśnie angielskie poczucie humoru jest tak popularne na świecie? W końcu nawet kręcony w USA House jest tak zabawny głównie dlatego, że jest to serial na wskroś angielski. Jednak zamiast wdawać się w teoretyczne dywagacje nad wyższością brytyjskiego humoru, zachęcę do zajęcia się czymś praktycznym. Na przykład do obejrzenia jednego z najlepszych seriali komediowych ostatniej dekady.

Peep Show

Peep Show

Serial przedstawia życie dwójki dwudziestoparu letnich, mieszkających we wspólnym mieszkaniu przyjaciół z czasów studenckich - Marka i Jeremiego. Różni ich praktycznie wszystko. Mark Corrigan (David Mitchell) pracuje w JLB Credit (korporacji związanej z kredytami), jest aspołecznym introwertykiem z zasadami, racjonalistą, uwielbia historię i jest odrobinę geekowaty. Jeremy 'Jez' Usbourn (Robert Webb) natomiast, to uwielbiający się zabawić luzak i leń, przekonany o swoim wielkim talencie muzycznym. Oprócz niedojrzałości emocjonalnej łączy ich prawdziwy talent do pakowania się w kłopoty i ciągłe niepowodzenia w sprawach sercowych. Nie da się ukryć, że często ich problemy są spowodowane wybraniem najgorszego i najgłupszego rozwiązania jakie tylko jest możliwe (lub zdawałoby się, że nie jest możliwe). Jednak nawet pozornie sensowne i racjonalne działania kończą się w większości wypadków spektakularną klęską. Cóż można poradzić, że cały świat staje im na drodze i zawsze padają ofiarą splotów niefortunnych wydarzeń i pomyłek.

O sile tego serialu stanowią niewątpliwie świetnie napisane i zagrane postacie. Może odrobinę przerysowane, ale dzięki temu bardzo wyraziste i wiarygodne. Po prostu nie można nie czuć do nich sympatii. Nawet jeśli zdarzy im się zrobić coś wyjątkowo podłego, czy głupiego. W końcu każdy z nas zna kogoś takiego jak Mark, Jeremy, Sophie, Jeff, Johnson, Super Hans, Biz Suze, Toni, Dobby, czy Nancy. Do tego nie można zapomnieć o znakomitych, soczystych dialogach, pełnych śmiesznych point i haseł.

Jednak tym, co wyróżnia Peep Show na tle innych seriali jest sposób kręcenia. Większość scen pokazywanych jest w pierwszej osobie, oczami bohatera. W dodatku każdemu działaniu towarzyszy wewnętrzny monolog, dzięki któremu możemy się dowiedzieć o wątpliwościach, obawach i motywach ich działań. Może właśnie dzięki temu tak łatwo jest zrozumieć ich przedziwne zachowania. Przecież każdy z nas codziennie przeżywa dokładnie to samo. Tak. Jest w tym trochę trochę perwersyjnej przyjemności poznawania najgłębiej skrywanych sekretów by przekonywać się, że nie tylko nam się takie rzeczy przytrafiają i że inni mają gorzej.

OK, ale gdzie można Peep Show obejrzeć. O ile mi wiadomo w Polsce serial był (jest?) emitowany jedynie przez Comedy Central. Może jeśli ktoś ma dostęp do Channel 4 będzie mógł obejrzeć Peep Show w telewizji. Od czego jednak jest internet! Teoretycznie Channel 4 udostępnia odcinki online, niestety nie są dostępne w Polsce. Na szczęście jest YouTube. Wystarczy uruchomić kanał Peep Show na YouTube by móc obejrzeć pierwsze 5 serii (szósta seria też jest do odnalezienia). W  dodatku w pełni legalnie, prezentowane odcinki znajdują się w serwisie za zgodą stacji. A potem już tylko wystarczy poszukać wydania DVD.

Na koniec krótkie ostrzeżenie. To nie jest serial dla dzieci. Tematyka jest zdecydowanie "dorosła". Jest tu mnóstwo wulgaryzmów i sporo seksu (mimo, że golizny chyba się nie uświadczy). Nie każdemu przypadnie też ten, dość specyficzny typ humoru.

16:37, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2010

Z jednej strony odpycha i przeraża, z drugiej fascynuje i przyciąga. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wykop.pl wzbudza silne emocje. Mimo, że wielu na niego pluje i narzeka, każdy w głębi duszy chciałby się znaleźć na stronie głównej. Bo któż nie marzy o swoich pięciu minutach sławy.

Wykop.pl

Wykop zły i brzydki

Teoretycznie Wykop powstał jako miejsce do promowania wartościowych treści, zbierania samej śmietanki. A w praktyce... No cóż... Znalezienie tam treści rzeczywiście wartościowych nie jest łatwe. OK, raz na jakiś czas pojawi się coś wystrzałowego. Jednak w większości wypadków po wejściu na stronę główną zobaczymy mieszaninę linków sponsorowanych, i różnych śmieciowych rzeczy - głupich filmików, głupich obrazków (a jeśli jest interesujący to najczęściej jest to sam obrazek, więc nie sposób dotrzeć do źródła), list 10/20/50/100 najlepszych/najwspanialszych/najpiękniejszych rzeczy, tekstów dotyczących "afer" i teorii spiskowych oraz kilku odezw wzywających do podniesienia poziomu. Skoro nawet stali użytkownicy serwisu to dostrzegają to znaczy, że niski poziom jest obecnie poważnym problemem.

Drugą często poruszaną kwestią jest wiek wykopowiczów. Nie wiem jak jest na prawdę, ale przeglądając komentarze (które niewiele ustępują tym na Onecie) można odnieść wrażenie, że większość wykopowiczów to sfrustrowani gimnazjaliści. W dodatku podejrzewam, że to właśnie ta najbardziej znudzona i najbardziej sfrustrowana grupa hardcorowych użytkowników serwisu tak naprawdę decyduje co znajdzie się na głównej. Po prostu nikt inny nie ma tyle wolnego czasu by przeklikiwać się przez setki linków pojawiających się codziennie w Wykopalisku.

No właśnie, wspominając o Wykopalisku dochodzimy do kolejnego problemu. Jeszcze rok, dwa temu mało wartościowy link po prostu nie dostawał dostatecznej liczby wykopów by trafić na główną i po bodajże 24h znikał w niebyt. Dzisiaj natomiast prawdziwą plagą są zakopy. Jeśli znalezisko uzbiera zbyt dużo zakopów znika jeszcze przed upływem doby. Wielu wykopowiczów uważa chyba, że jeśli coś się nie podoba, nie trafiło w gust, czy po prostu jest niezrozumiałe to zwykłe zignorowanie i nie klikanie w przycisk "Wykop" nie wystarczy. W takich sytuacjach trzeba kliknąć "zakop". Dlaczego? Bo spam, bo treść nieodpowiednia, bo informacja nieprawdziwa, bo nie nadaje się, bo duplikat, bo TAK! Dochodzi później do kuriozalnych sytuacji, jak w przypadku wpisu o prokrastynacji - mimo 123 wykopów nie trafił na główną, gdyż 54 osoby zakopały, w większości uznając notkę za... duplikat (bo rok temu już coś o prokrastnacji na głównej się pokazało).

Ostatnia kwestia to jakość generowanego ruchu. Krótko mówiąc nie jest zbyt dobra. Obawiam się, że dobrze jeśli połowa odwiedzających doczyta do końca wykopywany wpis. Zdecydowana większość najprawdopodobniej nie zapamięta nawet gdzie dana treść się pojawiła. Kliknie na blogu gdzieś dalej może co dziesiąty. Ale czego się można spodziewać od w sumie całkowicie przypadkowych ludzi.

Ja chcę na Wykop!

Skoro jest tak źle, to dlaczego wszyscy się tam pchają? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wpis o przeprosinach Ziobry, który dostał się w niedzielę na główną wygenerował w okolicach 20 tysięcy odwiedzin. Poprzedni mój wpis, który trafił na wykop - gra Płatki wokół róży to jakieś 18 tysięcy odwiedzin. Wspomniany wcześniej wpis o prokrastynacji, mimo że nie dostał się na główną dał jakieś 3,5 tysiąca wejść. Nawet znaleziska zakopywane w ciągu kilku godzin po dodaniu, potrafią przynieść kilkaset odwiedzin. Dla niewielkiego bloga jak mój ten ruch jest wręcz bezcenny. Nie znam innego, w dodatku darmowego, sposobu na wygenerowanie takiej ilości wejść. Porównywalna była jedynie strona główna Gazety.pl z linkiem w boksie Technologie.

Nawet jeśli zdecydowana większość odwiedzających z wykopu ucieknie nie czytając notki do końca, to i tak liczba tych, którzy się choć trochę zainteresują blogiem przekroczy kilkurotnie średnią dzienną liczbę odwiedzających. A Wykop to dopiero początek. Wiele osób podeśle linka dalej - do znajomych, na forum, na Naszą Klasę, na Facebooka, Blipa, Flakera, Twittera. Często do miejsc bliższych profilowi bloga. Właśnie wtedy pojawia się najwięcej potencjalnych stałych czytelników.

Jakie będą efekty dostania się na główną z wpisem o przeprosinach Ziobry? Ciężko jeszcze powiedzieć. Na razie zauważyłem delikatny wzrost liczby subskrybentów kanału RSS w Google Readerze, więc chyba udało się kilka osób zainteresować. Co cieszy mnie niezmiernie bo cóż to za blog bez czytelników.

Na marginesie

Właśnie w takich momentach jak w niedzielę cieszę się, że wybrałem jednak Bloksa a nie własny hosting. Nie muszę się martwić o transfer, obciążenie procesora serwera, czy w skrajnym przypadku odcięcie dostępu do bloga z powodu zbyt dużego ruchu.

Podobnie jak w zeszłym roku postanowiłem zgłosić się do konkursu Blog Roku 2009 w kategorii blogów Profesjonalnych. Na wygraną specjalnie nie liczę, ale zawsze warto spróbować swoich sił w tej zabawie. Zwłaszcza, że pieniądze z SMSów przekazywane są na szczytny cel - turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.

Dziękuję za oddane na mnie głosy!

Konkurs Blog Roku 2009

 

Zasady

Krótkie podsumowanie zasad dla osób, którym nie chce się czytać szczegółowego regulaminu, czy ogólnych zasad:

  • głosowanie trwa do 21 stycznia do godziny 12:00
  • do kolejnego etapu przechodzi 10 blogów z każdej kategorii, które otrzymają najwięcej głosów
  • z jednego numeru telefonu można tylko raz zagłosować na dany blog
  • z jednego numeru telefonu można oddać głosy na kilka blogów

 

EDIT 2009-01-21:

Etap głosowań dobiegł do końca. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy oddali swój głos!

17:22, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 stycznia 2010

Są rzeczy, których żaden człowiek na poziomie nigdy nie zrobi. Są rzeczy, o których osoba kulturalna, szanująca siebie i innych, nawet nie pomyśli. A jednak... Od czasu do czasu mamy wątpliwą przyjemność takie żenujące zachowania obserwować.

Jedną z takich rzeczy jest wstrzymywanie się z wykonaniem prawomocnego wyroku. Orzeczenie sądu nakazujące Zbigniewowi Ziobro przeproszenie dr Mirosława Garlickiego uprawomocniło się 9 grudnia 2008. Jednak przedstawiciel partii z "prawem" i "sprawiedliwością" w nazwie, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, poseł i prawnik nie wykonał tego wyroku przez ponad rok. W głowie się to nie mieści, ale dopuszczam do siebie myśl, że jeśli ktoś się bardzo, bardzo uprze, mógłby to jeszcze jakoś zrozumieć, jakoś usprawiedliwić.

Nie znajduję natomiast żadnego wytłumaczenia dla tego, co Zbigniew Ziobro zrobił dzisiaj. A dokonał czegoś, czego nikt nigdy nie powinien robić. Zobaczcie sami... W blokach reklamowych TVP, TVN i Polsatu ukazało się dziś wieczorem takie oto "coś":

Ziobro - przeprosiny

Widzicie to?!? Widzicie?! Tak! On użył Comic Sans! I to boldem!

Tu nie ma już żadnego usprawiedliwienia. Tak się po prostu nie robi. Są pewne granice, których się nie przekracza. Po prostu nie mieści się to w żadnym kanonie dopuszczalnych zachowań. Nie pojmuję jak nisko trzeba upaść by użyć Comic Sans wykonując orzeczenie sądu? I to na oczach milionów Polaków... Przecież to mogły zobaczyć dzieci!

EDIT:
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć w pełnej krasię tą typograficzną ucztę dla oczu to niech zerknie na stronę TVN24.

21:55, kosciak1 , Varia
Link Komentarze (25) »
piątek, 08 stycznia 2010

Chyba mamy do czynienia z początkiem nowej, świeckiej tradycji wśród twórców niezależnych gier komputerowych. W październiku pisałem o szalonej urodzinowej promocji World of Goo, a dzisiaj dowiedziałem się o kolejnej grze, którą w jej urodziny można kupić za tyle ile uważamy!

Crayon Physics Deluxe

W Crayon Physics Deluxe do nikogo nie strzelamy, nikogo nie zabijamy, niczego nie niszczymy, z nikim się nie ścigamy. Tak na prawdę niczym nie musimy się tu martwić. Jedyne co trzeba zrobić to użyć wyobraźni bawiąc się w rysowanie lin i bloków, tworząc różne konstrukcje i machiny, przy okazji pomagając kulce dotrzeć do gwiazdki lub gwiazdek. A wszystko to przy akompaniamencie przepięknej, spokojnej muzyki, okraszone urzekającą wręcz grafiką. Któż z nas nie lubił w dzieciństwie usiąść z paczką świecowych kredek i po prostu rysować co tylko przyszło do głowy.

Teoretycznie by "przejść" całą grę i "rozwiązać" wszystkie poziomy wystarczą ledwie 2-3 godziny gry. Ale nie o to chodzi... Najważniejsza jest tu frajda z eksperymentowania, sprawdzania dziwacznych i zabawnych rozwiązań, wynajdywania nowych, pomysłowych sposobów. Trzeba obudzić w sobie dziecko i po prostu świetnie się bawić. Zupełnie bez skrępowania, całkowicie zanurzając się w grę.

Niestety gra działa jedynie w systemie Windows. Podobno jest możliwość jej uruchomienia na Linuksie z użyciem Wine, ale nie sprawdzałem jak to wygląda.

Petri Purho

Pisząc o Crayon Physics Deluxe nie sposób nie wspomnieć o twórcy gry - Finie Petri Purho. We wrześniu 2006 na swoim blogu ogłosił, że co miesiąc opublikuje nową grę, na napisanie której poświęci maksymalnie 7 dni. Zgodnie z obietnicą przez kolejne ponad dwa lata można było podziwiać kolejne prototypy (zobacz ich spis). Nie wszystkie były w pełni udane, jednak pojawiło się kilka perełek. Szczególnie polecam The Amazing Flying Brothers, Jimmy's Lost His Toilet Paper, Choke on my Groundhog, YOU BASTARD ROBOTS, 4 Minutes and 33 Seconds of Uniqueness (chyba jedna z nielicznych gier zainspirowanych muzyką Johna Cage'a). Jedną z takich gier było Crayon Physics - prototyp Crayon Physics Deluxe, który ustanowił modę na rysowane gry.

Promocja

Promocja urodzinowa trwa od dzisiaj do 15 stycznia. Tak jak w przypadku promocji World of Goo zakup odbywa się przez PayPal. W normalnej sprzedaży gra kosztuje blisko 20 dolarów, teraz możemy zapłacić ile tylko chcemy. Pamiętać należy, że wpłaty poniżej 30 centów nie przynoszą twórcy gry żadnego dochodu (jedynie pokrywają opłaty PayPala).

Nie czekaj więc, tylko idź kupić Crayon Physics Deluxe!

16:08, kosciak1 , gry
Link Komentarze (1) »
środa, 06 stycznia 2010

Ledwo okres świąteczno-noworoczny się skończył a już na głowę zwaliło się kilka zaległych i parę nowych zadań do zrobienia... A przecież już najwyższy czas na napisanie, podobnie jak w zeszłym roku, blogowego podsumowania mijającego roku. A chyba jest o czym pisać.

Zmiany, zmiany, zmiany...

Na blogu trochę się w ostatnim roku zmieniło. Najważniejsze to:

Najpopularniejsze wpisy

W 2009 roku najczęściej czytanymi wpisami były:

  1. Ubuntu 8.10 - czyli początek przygody z Linuksem - dlaczego przesiadłem się na Ubuntu
  2. Subversion - instalacja i tworzenie repozytorium - początek cyklu o systemie kontroli wersji Subversion
  3. Ubuntu - czcionki, fonty - trochę o instalacji czcionek z Windowsa, poprawie ich wyglądu
  4. Prokrastynacja - choroba zawodowa informatyków - pozwólcie, że opis tej notki dodam później...
  5. Ubuntu 8.10 - instalacja i pierwsze kroki - ponownie tematyka Ubuntu
  6. Boty dla Gadu Gadu - notka jeszcze z 2007, obawiam się, że już dosyć nieaktualna...
  7. Nauka bezwzrokowego pisania na klawiaturze (nie tylko) na Linuksie - trochę o narzędziach do nauki pisania bezwzrokowego. Swoją drogą polecam zabranie się za naukę - sam teraz nie wiem jak mogłem przez tak długi czas pisać metodą "intuicyjną"
  8. TortoiseSVN - graficzny klient SVN - kolejna część dosyć popularnego cyklu o Subversion (a użytkownikom linuksa polecam wpis RabbitVCS + Meld - integracja Subversion z Nautilusem)
  9. Płatki wokół róży - łamigłówka - sympatyczna łamigłówka, która w 2008 roku zrobiła furorę na wykopie
  10. Blip.pl - czyli Polacy nie gęsi i swój serwis mikroblogowy mają - małe wprowadzenie do Blipa (polecam też notkę Blipowa etykieta o zachowaniu na Blipie)

Co mnie niezmiernie cieszy większość to wpisy napisane w zeszłym roku, w dodatku są to te długie i treściwe, przy których najwięcej się napracowałem. Chyba więc obrałem dobrą drogę.

Trochę liczb

  • Jeśli dobrze widzę udało mi się napisać 60 wpisów, czyli wychodzi trochę ponad jedna notka tygodniowo. Nie jest to jakaś oszałamiająca liczba, ale liczy się jakość, a nie ilość. I tego będę się trzymał!
  • Udało mi się zanotować blisko 30% wzrost odwiedzin i odsłon i wygląda na to, że tendencja wzrostowa się utrzymuje.
  • 3 razy udało się dostać na "jedynkę" Gazety i raz prawie się udało dostać na główną Wykopu. Były to też najczęściej dosyłające strony. Na trzecim miejsu uplasował się Blip.
  • Jeśli chodzi o systemy operacyjne to 80,8% z was używa Windowsa, 16,9% Linuksa (tutaj nastąpił spory wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem), a niecałe 2% Maca.
  • Natomiast w przypadku przeglądarek 63,4% używa Firefoxa, 14,9% Opery (zanotowała drobny spadek), 13,3% Internet Explorera (spadek jeszcze silniejszy niż w przypadku Opery), a 4,8% Chrome.

Na koniec

Pozostaje mi podziękować wszystkim moim drogim czytelnikom za wspólnie spędzony rok 2009. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną w 2010 roku.Ja ze swej strony obiecuję jeszcze więcej, jeszcze ciekawszych wpisów.

Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes