Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | gry | Hacks | khoomei | książki | Linux | mjuzik | Subversion | Varia
RSS
środa, 02 listopada 2011

#WTEM! Gdy wszyscy myśleli, że blog już umarł postanowiłem coś skrobnąć. Jako, że już dawno wyszedłem z wprawy będzie krótko i treściwie.

New Google Reader restyled

Jak pewnie zauważyliście kilka dni temu Google Reader doczekał się długo oczekiwanego redesignu. O dziwo nawet mi się prawie spodobał. Prawie mi się spodobał. No właśnie... prawie... Jako, że marudzenie nic nie daje postanowiłem zakasać rękawy i zabrać sprawy we własne ręce. Tak oto powstał styl Google Reader restyled. Prezentuje się on tak:

New Google Reader restyled

Rewolucyjnych zmian nie ma. Jest on po prostu bardziej zwarty, mniej tu denerwującego marnowania miejsca. Usunąłem kilka niepotrzebnych elementów. Tu i ówdzie dokonałem drobnych, kosmetycznych zmian poprawiających czytelność. Nadal nie jestem w stu procentach zadowolony, ale jest już o wiele lepiej i można wreszcie z Google Readera normalnie korzystać. Chciałem jeszcze połączyć belkę z logo i wyszukiwaniem z belką z przyciskami, niestety jakoś mi nie chciało to działać jak należy więc olałem sprawę.

Smacznego!

20:13, kosciak1 , Hacks
Link Komentarze (14) »
wtorek, 14 czerwca 2011

Niedawno wrzucałem na Buzzie linka do poniższego wykładu z TED Talks. Eli Pariser wskazuje na poważny problem jakim jest stosowanie przez serwisy takie jak Facebook, czy Google "inteligentnych" mechanizmów filtrujących, które bez wiedzy użytkownika decydują jakie treści zostaną mu pokazane. Temat nie dawał mi spokoju... Dziś przeglądając sobie RSSy zdałem sobie sprawę, że przecież sam, zupełnie dobrowolnie zamknąłem się w takiej bańce. RSSowej bańce.


TED Talks - Eli Pariser: "Beware online "filter bubbles"

Muszę przyznać, że z RSSów korzystam namiętnie od momentu gdy tylko je poznałem. I zawsze byłem ich wielkim orędownikiem. W końcu mogłoby się zdawać, że RSSy to same plusy. Przecież dzięki nim jest szybko, wygodnie i przede wszystkim czytelnie. W czytniku wszystko jest ładnie poukładane, zawsze pod ręką, pod pełną kontrolą. A co najważniejsze nic nie ginie i nie sposób przeoczyć nowości bez potrzeby ręcznego sprawdzania dziesiątek serwisów i blogów. Nic tylko czytać i chłonąć informacje. Ale im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mam wrażenie, że paradoksalnie RSSy tak naprawdę od informacji odcinają i utrudniają poznawanie nowych rzeczy. Już tłumaczę dlaczego.

Z początku rzeczywiście wydaje się, że jest to rozwiązanie prawie idealne. Dzięki ogromnej oszczędności czasu można sobie pozwolić na śledzenie o wiele większej liczby źródeł niż dotychczas. Liczba nowo subskrybowanych kanałów w czytniku rośnie więc lawinowo. Szybko jednak pojawiają się pierwsze problemy ze zbyt dużą ilością nadchodzących informacji. Czy to nam się podoba czy nie doba ma tylko 24 godziny, a nasze zdolności przyswajania nowych treści są ograniczone. Wyjście jest tylko jedno - selekcja. W efekcie w czytniku pozostają tylko najlepsze źródła, serwujące treści które najbardziej nas interesują, w sposób, który najbardziej nam się podoba. I tak ilość kanałów będzie utrzymywać się na względnie stałym poziomie (odrobinę powyżej naszych zdolności przerobowych). Od czasu do czasu dodamy coś nowego, od czasu do czasu zrobimy małe porządki, ale na jakieś większe rewolucje nie ma już czasu.

I tu właśnie problem bańki RSSowej zaczyna dawać o sobie znać. Nieprzerwany strumień nowych treści powoduje, że przestajemy aktywnie szukać nowych rzeczy. No bo po co. W końcu wybraliśmy najlepsze znane nam źródła, a czasu ledwo starcza na bieżące czytanie tego co już jest. I rzeczywiście, póki strumień treści pozostaje nieprzerwany problemu aż tak się nie odczuwa. Jednak po roku, dwóch, góra trzech nagle okazuje się, że tak na prawdę nie ma już czego czytać. Stwierdzamy, że spora część serwisów, a blogów w szczególności, już nie jest tak ciekawa jak kiedyś. Część gdzieś po drodze zmieniła swój profil, część jest aktualizowana bardzo rzadko, a część już dawno umarła śmiercią naturalną. O ewolucji naszych własnych zainteresowań już nawet nie wspominam. Przy dobrze ponad setce subskrybowanych kanałów obniżenie poziomu, czy częstotliwości wpisów na pojedynczym blogu jest prawie niezauważalne. Lampka ostrzegawcza włącza się dopiero, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że z całego folderu tematycznego niewiele już pozostało. A wtedy już jest za późno.

Na to nakłada się drugi problem - zamknięcie się w samej aplikacji. Zauważyłem, że tak bardzo przyzwyczaiłem się do wygody jaką daje mi Google Reader, że większość treści czytam bez przechodzenia na stronę źródłową, wyłącznie w czytniku. I tak stopniowo odciąłem się od komentarzy, blogrolli, całej okołoserwisowej / okołoblogowej otoczki. A więc wszystkiego tego co może być źródłem inspiracji do poszerzania horyzontów i poszukiwania nowych źródeł ciekawych treści.

A miało być tak pięknie... Teraz trzeba będzie na nowo nauczyć się znajdować ciekawe blogi i serwisy.

piątek, 29 kwietnia 2011

Cóż... Na starość człowiek geeczeje, a do głowy przychodzą różne głupie pomysły. I tak zamiast kończyć przygotowania do wydania nowej wersji Python Window Organizera w wolnej chwili postanowiłem pobawić się modelami jednej z moich ulubionych gier.

Quake MDL Loader

Stój bo strzelam!

Korzystając ze znakomitego opisu formatu plików MDL autorstwa Davida Henry'ego (warto też zerknąć do Unofficial Quake Specs) napisałem sobie prosty pythonowy programik wczytujący modele z Quake'a 1. Kod źródłowy można sobie zobaczyć i pobrać z katalogu python/quake w repozytorium kosciak-misc. Może komuś się jeszcze przyda.

Od strony programistycznej wielkiej filozofii tu w sumie nie ma. Całość sprowadza się do użycia modułu struct w celu rozpakowania danych binarnych. Jeśli zaś chodzi o samą strukturę danych najlepiej zerknąć do wspomnianych wyżej specyfikacji lub do źródeł narzędzia modelgen z pakietu qutils. Dodam jeszcze, że zaimplementowałem jedynie tzw "simple frames", nie uda się więc załadować modeli flame.mdl i flame2.mdl. Pozostałe wydają się działać prawidłowo.

A na koniec jeden z efektów zabawy z zaimportowanym modelem - stereoskopowy Shambler w galopie!

Shambler w galopie

Słyszałem, że wszystko wygląda lepiej w 3D :-)

19:43, kosciak1 , Dev
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2011

Podczas prac programistycznych często trzeba na szybko wykonać jakiś fragment kodu, lub sprawdzić coś w konsoli. Zdawałoby się, że najprostszym rozwiązaniem jest wykonanie komedy :sh by uruchomić shell, zrobić co się ma do zrobienia i wrócić do VIMa. Ewentualnie zastosować bashowe Ctrl-Z i wrócić za pomocą fg. Niby tak, ale wtedy tracimy z oczu pisany kod, a włączanie za każdym razem, dajmy na to, interpretera Pythona wygodne na pewno nie jest.

Conque Shell - conque_term.vim

Conque Shell - bash w okienku VIMa

Jeśli ktoś nie ma ochoty na taką gimnastykę z pomocą przychodzi Conque Shell pozwalający na uruchomienie terminala w buforze VIMa. Z tego co widzę od wersji 2.0 wspierany jest również system Windows.

Instalacja

By zainstalować plugin najprościej ściągnąć Conque Shell spakowany jako vimball (plik z rozszerzeniem .vba), następnie otworzyć go w VIMie i wykonać :so % - wszystkie pliki zostaną skopiowane do właściwych katalogów, a tagi dla pliku pomocy zostaną wygenerowane. Zawsze też można pobrać zwykłe archiwum i ręcznie skopiować pliki do katalogu ~/.vim/.

Konfiguracja i użytkowanie

Obsługa pluginu Conque Shell jest dziecinnie prosta. Wystarczy wykonać :ConqueTerm [polecenie] by uruchomić dany program w bieżącym oknie. Można też użyć :ConqueTermSplit lub :ConqueTermVSplit by wykonać polecenie w nowym oknie dzieląc je odpowiednio w poziomie lub pionie. Jednak ze względu na brak możliwości ustawienia domyślnego umiejscowienia okna Conque Shell (prawa/lewa strona, góra/dół) ja osobiście wolę ręcznie podzielić okno za pomocą :sp lub :vsp, ustawić pożądany rozmiar i dopiero wtedy otworzyć Conque Shell.

W trybie INSERT sterowanie klawiatury przekazane jest do konsoli, by powrócić do VIMa wystarczy nacisnąć ESC. Jeśli chcemy użyć klawisza ESC w uruchomionym programie należy nacisnąć ten klawisz dwa razy. Ewentualnie można ustawić własny klawisz, za pomocą którego będziemy przełączać sterowanie z Conque Shell spowrotem do VIMa za pomocą:

let g:ConqueTerm_EscKey = '<C-q>'

Jeśli chcemy wysyłać do programu uruchomionego w Conque Shell naciścnięcia klawiszy funkcyjnych musimy ustawić:

let g:ConqueTerm_SendFunctionKeys = 1

Jeśli chcemy przełączać się pomiędzy oknami VIMa bez opuszczania trybu INSERT w Conque należy użyć:

let g:ConqueTerm_CWInsert = 1

By poprawić szybkość działania można w ustawieniach wyłączyć obsługę kolorów, czy też przejść do trybu Fast Mode wyłączającego wszelkie opcje, które mogą spowalniać:

let g:ConqueTerm_Color = 0

let g:ConqueTerm_FastMode = 1

Przydatna może być jeszcze możliwość wykonania aktualnie edytowanego pliku po naciśnięciu F11, wysłanie zawartości aktywnego pliku do ostatnio otwartego okna Conque za pomocą F10, czy też wysłanie zaznaczonego tekstu (w trybie VISUAL!) za pomocą F9.

Werdykt

Jest to rozwiązanie niezwykle ciekawe. Mimo kilku niedoskonałości (na przykład problemy z prawidłowym wyświetlaniem kolorów) radzi sobie bardzo dobrze i bywa niesamowicie przydatne.

Na koniec taki mały żarcik z użyciem Conque Shell...

VIM - Incepcja!

...VIMowa Incepcja jak się patrzy! :)

00:05, kosciak1 , Linux
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 kwietnia 2011

Dzień jak co dzień. Włączam komputer, odpalam Vimperatora, sprawdzam pocztę, odpisuję komu trzeba, przeglądam RSSy, robię sobie prasówkę, potem praca nad różnymi projektami. Tylko jedna rzecz cały czas nie daje spokoju. Kursor myszy... Wiszący nieruchomo na środku ekranu. Krzyczący z każdą minutą coraz głośniej: "Hej! Spójrz na mnie, tu jestem! Użyj mnie wreszcie, na co czekasz?!" Po godzinie mam już dość, moja cierpliwość ma pewne granice. Sięgam w końcu po mysz tylko po to, by przesunąć kursor gdzieś na brzeg ekranu...

Unclutter - ukrywanie kursora myszy

Unclutter w akcji :)

Coraz bardziej zirytowany tą sytuacją postanowiłem działać. Po chwili googlania znalazłem rozwiązanie. Program nazywa się unclutter i robi dokładnie to czego mi potrzeba. Po określonym czasie bezczynności kursora ukrywa go z ekranu. Użytkownicy Ubuntu znajdą to narzędzie w oficjalnym repozytorium, wystarczy więc użyć apt-get install unclutter i ustawić uruchamianie ze startem systemu.

Do najważniejszych opcji należy ustawianie czasu po jakim kursor zostanie ukryty za pomocą -idle [seconds], oraz wskazanie okien, dla których kursor nigdy nie będzie ukrywany za pomocą -notname [name] i -notclass [class]. Pozostałe opcje można sprawdzić w dokumentacji, czytając man unclutter

Jak na razie jestem bardzo zadowolony i nie zauważyłem jakichś skutków ubocznych używania uncluttera. Choć podejrzewam, że w przypadku niektórych programów (na przykład gier) może wprowadzać trochę zamieszania.

14:57, kosciak1 , Hacks
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 marca 2011

Jak każdy pewnie wie w VIMie dostępne są taby (czy też karty), jednak działają trochę inaczej niż można by się spodziewać. Nie są powiązane z otwartymi plikami (czy raczej buforami), a z określonym layoutem otwartych okien. Szczerze powiedziawszy jakoś nigdy się do nich specjalnie nie przekonałem. Na szczęście jest dostępna wtyczka, która działa dokładnie tak jak można by oczekiwać.

MiniBufExplorer - minibufexpl.vim

VIM plugin - MiniBufExplorer

Mini Buffer Explorer pokazuje listę otwartych buforów w formie listy tabów (kart) znanej z innych programów i pozwala na łatwe poruszanie się pomiędzy nimi.

Instalacja

Oryginalny plugin jest już od dawna nie rozwijany. Na szczęście dostępna jest nowa, aktywnie rozwijana wersja - MiniBufExplorer 6.4 wtyczki, która zawiera poprawki i kilka nowych funkcji. Ściągnięty plik należy umieścić w folderze ~/.vim/plugin/

Konfiguracja i użytkowanie

By otworzyć okno MiniBufExplorera używamy mbe (domyślnie \mbe), lub przełączamy się do jego okna. Następnie za pomocą (Shift)Tab, lub h i l przełączamy się pomiędzy buforami. o, e i Enter otwierają bufor w ostatnio aktywnym oknie, s otwiera bufor dzieląc okno w poziomie, v dzieląc w pionie. d służy do zamknięcia wybranego buforu.

Domyślnie lista buforów wyświetlana jest w formie poziomej linii, jeśli ktoś chciałby wyświetlać je w pionie wystarczy ustawić szerokość okna.

let g:miniBufExplVSplit = 20

Możemy również ustawić kiedy MiniBufExplorer ma się pojawiać (domyślnie gdy otwartych jest więcej niż 1 plik). By okno z listą buforów było otwarte przez cały czas ustawiamy następującą zmienną:

let g:miniBufExplorerMoreThanOne=1

Kolejnymi ciekawymi ustawieniami niezmiernie ułatwiającymi pracę z wieloma oknami na raz są:

let g:miniBufExplMapWindowNavVim = 1
let g:miniBufExplMapWindowNavArrows = 1
let g:miniBufExplMapCTabSwitchBufs = 1
let g:miniBufExplMapCTabSwitchWindows = 1
let g:miniBufExplUseSingleClick = 1

Pozwalające odpowiednio na: przełączanie się pomiędzy oknami za pomocą Ctrl + hjkl, Ctrl + strzałki, przełączanie buforów za pomocą Ctrl-Tab, przełączanie okien za pomocą Ctrl-Tab, otwieranie buforu za pomocą pojedynczego kliknięcia.

Jeśli używamy wtyczek typu NERDTree, czy TagList dobrze jest ustawić poniższą zmienną by nie otwierać buforów w oknie dodatkowego eksploratora.

let g:miniBufExplModSelTarget = 1

Na koniec jeszcze małe ostrzeżenie o denerwującym błędzie. W używanej przeze mnie wersji 6.4.0 próba wyjścia z VIMa, gdy otwarte jest tylko jedno okno plus widoczna jest lista buforów (czy to z użyciem :q, czy ZQ) powoduje jedynie przeładowanie zawartości okna. Należy wtedy użyć :qa lub ręcznie zamknąć MiniBufExploerara za pomocą mbc.

Werdykt

Jest to jeden z pluginów, bez których nie wyobrażam sobie normalnej pracy. Wystarczy jedno spojrzenie i już widać jakie pliki są aktualnie otwarte i które z nich zawierają niezapisane zmiany. Zwłaszcza jeśli ma się ustawione set hidden.

18:36, kosciak1 , Linux
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2011

Ależ się porobiło... Zastój to mało powiedziane. Może i blog jeszcze nie umarł, ale powoli zaczął nieprzyjemnie pachnieć. Cóż, czasu coraz mniej, a znalezienie energii gdy za oknem ciemno, zimno i nieprzyjemnie proste nie jest. Na całe szczęście wreszcie nadeszła upragniona wiosna! Tak, wystarczy kilka promyków słońca by powrócił pozytywny nastrój, energia i chęć pisania na blogu!

VIM plugin dnia - nowy cykl

O mojej miłości do VIMa już tu wspominałem, ale poza notką o doborze schematu kolorów i wtyczce CSApprox i tricku z przemapowaniem ESC i CapsLocka za wiele o nim na blogu nie pisałem. Pora więc nadrobić zaległości.

Podczas wiosennych porządków w plikach konfiguracyjnych zauważyłem, że zebrało się już kilkanaście różnych pluginów do VIMa. Bez części z nich nie wyobrażam już sobie efektywnej pracy. Części zupełnie nie kojarzę - sam już nie wiem, czy ich nie używam, czy też nawet nie zdaję sobie sprawy, że używana funkcja to właśnie efekt działania wtyczki. W dodatku co najmniej drugie tyle czeka w zakładkach na sprawdzenie.

Postanowiłem więc przyjrzeć się każdemu pluginowi z osobna, zaktualizować jeśli dostępna jest nowa wersja i napisać o nim kilka zdań.

Stay tuned, start już jutro!

21:38, kosciak1 , Linux
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 lutego 2011

Zainspirowany cyklem na RPS postanowiłem przygotować moją listę najważniejszych gier komputerowych. Bardzo osobistą listę gier ważnych przede wszystkim dla mnie. Czy się to komuś podoba, czy nie lista jest pełna staroci. Ale co zrobić gdy po raz ostatni byłem z grami na bieżąco gdzieś tak na przełomie stuleci. Oczywiście kolejnością proszę się nie sugerować.

niedziela, 16 stycznia 2011

Czytając tu i ówdzie krytyczne uwagi o projektach powstałych w ramach działania 8.1 programu POIG można odnieść wrażenie, że to głównie wyrzucanie pieniędzy w błoto. Na szczęście pojawiają się też naprawdę ciekawe serwisy mające spore szanse na sukces. Jeden z nich chciałbym wam dziś zaprezentować.

eTutor.pl

eTutor.pl

eTutor to internetowy, multimedialny kurs języka angielskiego. Mimo, że jestem raczej sceptycznie nastawiony do wszelkich kursów korespondencyjnych, to muszę przyznać, że serwis robi bardzo pozytywne wrażenie. Do dyspozycji jest 150 lekcji dla różnych poziomów zaawansowania. Zawierają one listy słówek (okraszonych zdjęciami), nagrania wideo i audio, gramatykę, wypracowania i testy. Do tego system powtórek i wiele różnych ćwiczeń, w których spory nacisk położony jest na rozumienie ze słuchu.

Szczerze powiedziawszy mam wątpliwości, czy kurs internetowy może zastąpić normalne kursy językowe. Nie ukrywajmy, brak tu bezpośredniego kontaktu z lektorem, brak interakcji i rywalizacji z innymi kursantami (rankingi użytkowników i forum to tylko namiastka). Na pewno jednak będzie to bardzo interesujące uzupełnienie innych metod. Podejrzewam, że może się też sprawdzić w przypadku osób, które kiedyś już uczyły się języka angielskiego i potrzebują solidnej powtórki by przypomnieć sobie słownictwo i osłuchać się trochę z językiem.

Jeśli ktoś chciałby się osobiście przekonać jaka jest skuteczność eTutora może wziąć udział w konkursie i wygrać kod dostępu.

Diki.pl

Diki.pl

Drugim serwisem, który chciałbym polecić jest Diki. To "gadający" słownik polsko-angielski i angielsko-polski. Jest on całkowicie darmowy i dostępny dla każdego (a użytkownicy eTutora mają dodatkowo możliwość zintegrowania słownika z systemem powtórek). Podobnie jak w wyżej opisywanym serwisie tu też jest bardzo multimedialnie. Oprócz podanego znaczenia słowa i przykładów użycia w zwrotach i zdaniach, dostępne są nagrania z poprawną wymową (czytane przez lektorów), oraz obrazki dla wzrokowców. Podczas moich testów słownik sprawował się bardzo dobrze i wydaje się być ciekawą alternatywą dla innych internetowych słowników.

Jako bonus dostajemy listę edukacyjnych podcastów, oraz opis jak dodać wyszukiwarkę słówek do przeglądarki.

Nie byłbym jednak sobą gdybym się do czegoś nie przyczepił. Mój główny zarzut to brak informacji o źródłach i/lub autorach opracowanych na potrzeby słownika haseł. Wydaje mi się, że w serwisie bądź, co bądź edukacyjnym jest to informacja bardzo istotna, mająca wpływ na wiarygodność serwisu i ocenę jego wartości merytorycznej. Drugim poważnym problemem jest brak informacji o źródle wyświetlanych przy hasłach zdjęć i obrazów.

Jeszcze kilka uwag mam, jednak... nie chcę psuć zabawy. Bo to właśnie propozycje zmian w słowniku Diki są tematem konkursu.

Regulamin konkursu

  • Organizatorem konkursu jest serwis Diki.pl.
  • Do wygrania są 4 kupony do serwisu eTutor o wartości 160 zł. Kupon z kodem zostanie przesłany pocztą (może więc być użyty jako prezent), lub na życzenie dostarczony mailem.
  • By wziąć udział w konkursie wystarczy w komentarzu do tego wpisu odpowiedzieć na pytanie: W jaki sposób Diki.pl mógłby zostać ulepszony?
  • Jako, że Blox nie wymaga podania adresu email przy wysyłaniu komentarzy, a muszę mieć jakiś kontakt ze zwycięzcami proszę o podanie kontaktowego adresu email w treści komentarza z propozycją. Jeśli ktoś nie chce publicznie podawać adresu niech wyśle jeden komentarz z propozycją, a drugi z adresem (na czas konkursu włączona zostanie moderacja komentarzy).
  • Termin nadsyłania komentarzy z propozycjami zmian w Diki mija w przyszłą niedzielę (23 stycznia) o północy.
  • Wraz z organizatorem konkursu wybiorę 4 najlepsze propozycje. Lista zwycięzców zostanie ogłoszona w komentarzu pod tym wpisem.
  • Listę adresów mailowych zwycięzców przekażę organizatorowi i to on będzie odpowiedzialny za dostarczenie nagród.

Nie pozostaje mi już nic innego jak zaprosić do zapoznania się z serwisem i przysyłania propozycji do konkursu!

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Jak sobie przypomnę te godziny spędzone na fragowaniu botów, LAN-party organizowane ze znajomymi, no i oczywiście moje zabawy w modowanie. Znowu zrobiło się nostalgicznie. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia... cała masa wspomnień. Tak, Quake I to niewątpliwie najważniejsza gra moich lat młodzieńczych. A wszystko to przez znakomity filmik ze speedrunem w Quake'u I (na poziomie Nightmare, kończąc plansze na 100%), na który natrafiłem kilka dni temu. Po prostu musiałem ponownie zagrać w tą znakomitą grę. Przekonać się, czy po latach przerwy nadal będzie sprawiała dziką frajdę jak kiedyś.

Odpalamy Quake'a

Quake

Po długich poszukiwaniach udało mi się odnaleźć płytę z grą i backup quake'owego folderu z przeróżnymi modyfikacjami. No tak, ale przecież nie będę tego uruchamiał w DOSBoxie, czy Wine. Trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie bardziej przystające do naszych czasów. Okazuje się, że nowoczesnych silników Quake'a, które działają natywnie na Linuksie jest całkiem sporo. Oto kilka z nich:

  • ezQuake - pierwszy engine, który udało mi się odpalić. Niestety mimo sporych możliwości konfiguracji nie udało mi się go zmusić do płynnego działania.
  • Tenebrae - często polecany, podobno jeden z najbardziej wypasionych - od razu możemy się cieszyć dynamicznymi kolorowymi światłami, teksturami w wysokiej rozdzielczości, efektami mgły i pewnie jeszcze wieloma innymi rzeczami poprawiającymi wygląda gry. Niestety z moją słabiutką kartą graficzną mogłem podziwiać co najwyżej pokaz kolorwych slajdów.
  • LordHavoc's DarkPlaces - to był strzał w dziesiątkę. Uruchomił się bez problemów, działa płynnie i wygląda całkiem ładnie.

Gdyby ktoś chciał poeksperymentować to może sprawdzić pozostałe pozycje z tej listy linuksowych engine'ów Quake'a. Mi osobiście Darkplaces się spodobał i dalej już nie szukałem.

Pimp my Quake

Quake - zabawy z granatnikiem

No dobra, mamy już nowoczesny silnik, ale to dopiero początek zabawy. Obecnie rozdzielczość 800x600 to nie jest już rozdzielczość wysoka, tak jak w 1996 roku, więc jak nietrudno się domyślić oryginalne grafiki nie wyglądają zbyt okazale. Pora odpicować Quake'a!

  • Romi's RTLights - po ściągnięciu należy w opcjach oświetlenia włączyć RT World i ustawić dla nich opacity by móc podziwiać kolorowe światła i cienie renderowane w czasie rzeczywistym. Niestety moja karta graficzna zupełnie sobie z tym nie radzi, więc użyłem...
  • LIT Pack - jeśli dobrze rozumiem są to prerenderowane kolorowe światła.
  • Rygel's Texture Pack - nowe tekstury w wysokiej rozdzielczości. Ja testowałem wersję small znalezioną na stronie engine'u Quore, ale jakoś nie pasowała mi kolorystyka. Pewnie robione były z myślą o pełnym oświetleniu.
  • Quake Revitalization Project - projekt mający na celu stworzenie tekstur w wysokiej rozdzielczości zachowujących ducha oryginalnego Quake'a. Według mnie wyglądają o wiele lepiej od tych Rygela, są bardziej stonowane. Niestety pakiet z teksturami dla przedmiotów nie chce u mnie działać.
  • Moon[Drunk]'s Graphics - nowe grafiki dla HUDu, menu i czcionki.
  • Quake Reforged - zupełnie nowe tekstury dla potworów. Wyglądają świetnie, ale jakoś nie jestem przekonany... Chyba jestem zbyt przyzwyczajony do tych klasycznych.
  • Gunter Monster skins - ulepszone tekstury dla potworów, nie są idealne, ale sprawują się całkiem nieźle.
  • QRP Remodel + Plague's Pack - znakomita paczka z modelami i teksturami broni i paczek z amunicją.
  • Lost Pack - paczka będąca mieszanką wielu powyższych.
  • Seven's Teleport - półprzezroczyste teleporty.
  • DP Water - półprzezroczysta woda. Niestety u mnie nie działa - albo instalacja wymaga jakichś dodatkowych czynności, albo to wina karty graficznej.

Ufff... Chyba o niczym ważnym nie zapomniałem. Jakby komuś jeszcze było mało to niech zerknie do tych dwóch tematów na forum QuakeOne.com. Może jeszcze coś ciekawego uda się tam znaleźć.

Ściągnięte paczki *.pk3 wystarczy wrzucić do katalogu id1 a DarkPlaces sam już sobie wszystko rozpakuje. Dobrym pomysłem, zwłaszcza podczas dobierania najbardziej pasującego nam zestawu jest wrzucanie każdej z paczek do osobnego folderu i uruchamianie DarkPlaces z -game NAZWA_FOLDERU. Jeszcze dodam, że te całe pliki pk3 to zwykłe zipy, które możemy spokojnie otworzyć i rozpakować gdybyśmy chcieli powybierać tylko część interesujących nas tekstur.

Showtime!

Tak Quake I wygląda po odpicowaniu.

Quake - pełne oświetlenie

Quake - wybór epizodu

Quake - ready, steady...

Quake

A dla porównania tak to wyglądało w 1996 roku (przy dość wysokiej jak na ówczesne standardy rozdzielczości).

Quake 1996

Wrażenia

Podobnie jak w przypadku Dooma mogę powiedzieć tylko jedno. Quake I nie zestarzał się ani trochę! Nadal gra się wyśmienicie i to nawet bez tych wszystkich wypasionych tekstur i efektów! Po prostu niesamowity klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Do tego świetnie zaprojektowane poziomy, dobrze zbalansowane bronie i przeciwnicy, no i oczywiście wspaniały mroczny klimat. W tej grze wszystko jest dokładnie takie jakie być powinno być. Po porstu!

22:53, kosciak1 , gry
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes