Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Kategorie: Wszystkie | Aplikacje | Blog | Dev | Hacks | Linux | Subversion | Varia | gry | khoomei | książki | mjuzik
RSS
wtorek, 09 lutego 2010

Niedawno prezentowałem na blogu ściągawki ze skrótami klawiaturowymi dla Gmaila i Google Readera. Wygląda na to, że jest całkiem sporo amatorów tego typu pomocy, pomagających szybko opanować podstawy obsługi różnych programów. Od kilku dni zauważyłem w statystykach sporo wejść z ciekawego serwisu będącego składnicą wszelakich technicznych ściągawek.

Devcheatcheet.com

Devcheatsheet.com

W serwisie Devcheatsheet.com znajdziemy techniczne ściągawki dla prawie wszystkiego. Są tu pomoce dla wielu języków programowania, języków znacznikowych, bibliotek i frameworków, narzędzi programistycznych, edytorów, IDE, systemów operacyjnych. Wszystko to podane w sposób schludny i przejrzysty. Nie ma problemów z dotarciem do interesujących nas ściągawek.

Warto też dodać, że serwis publikuje odnośniki do oryginalnych stron, na których ściągawki były publikowane oraz wyraźnie wskazuje ich autora.

piątek, 05 lutego 2010

Chyba każdy blipowicz borykał się nie raz z tym problemem. Powrót po kilku dniach nieobecności on-line to kilkaset blipnięć, których praktycznie nie sposób ogarnąć. Już mniejsza o te wszystkie przegapione zdjęcia na #pokakota. Ale jak tu odnaleźć wszystkie zaległe pytania i cytowania? W końcu nikt nie chce wyjść na chama, który nie odpowiada na zadane pytania. Po prostu #corobićjakżyć... Na szczęście jest Asystent!

Asystent

Asystent

Asystent autorstwa ^elcukro to zdecydowanie coś więcej niż tylko starszy brat Sekretarki autorstwa Tomasza Topy. O ile Sekretarka służy tylko do przeglądania zaległości, tak mam wrażenie, że Asystent aspiruje do bycia alternatywnym, webowym, "wszystkomającym" klientem Blipa. W dodatku jest na dobrej drodze by to osiągnąć.

Przegląd możliwości

Oto co Asystent nam oferuje. Mam nadzieję, że niczego nie pominę, bo szczerze powiedziawszy łatwiej by było wymienić czego w Asystencie nie ma.

  • Bezpieczeństwo - niewiele osób na to zwraca uwagę, a jest to bardzo istotna kwestia. Asystent wykorzystuje wbudowany w Blipa mechanizm OAuth - dzięki temu nie musimy podawać swojego loginu i hasła, wystarczy że w samym Blipie zezwolimy Asystentowi na działanie.
  • Główny panel, na którym wyświetlane są wszystkie ostatnie wiadomości skierowane, wiadomości prywatne i powiadomienia (gdy ktoś nas cytuje lub o nas mówi) - w ten sposób nic nam nie umknie.
  • Możliwość zawężania pokazywanych blipnięć: dla określonego zakresu czasu, od/do określonego blipowicza, zawierające określoną frazę.
  • Możliwość blipowania (włącznie z wysyłaniem zdjęć) z poziomu Asystenta. W tym łatwe odpowiadanie i cytowanie blipnięć.
  • Możliwość usuwania blipnięć.
  • Otwieranie dodatkowych kart, w których można wyświetlić swój blipowy kokpit, zawartość bliposfery, zawartość wybranego tagu, lub wyników wyszukiwania.
  • Ręczne lub automatyczne odświeżanie zawartości kart.
  • Zapisywanie zestawu otwartych kary by za każdym razem mieć dostęp do wszystkiego co nam potrzebne.
  • Zmiana kolejności wyświetlanych kart.
  • Wyświetlanie informacji o innych blipowiczach.
  • Integracja z Blipi.pl - wspomniane już wyszukiwanie w czasie rzeczywistym, czy pokazywanie pozycji użytkowników na liście TOP 100 i najczęściej używanych tagów.

Asystent jest dość młodą aplikacją i cały czas aktywnie rozwijaną. Na pewno w niedługim czasie pojawi się jeszcze wiele funkcji.

Wady

Niestety nie wszystko jeszcze działa jak należy... Do najważniejszych problemów należą:

  • Są pewne kłopoty z wyświetlaniem niektórych elementów w Firefoxie 3.0.x pod Linuksem.
  • Pod Google Chrome wyświetlanie się flashowego przycisku dodawania zdjęć powoduje bardzo silne użycie procesora. EDIT: Flashowy przycisk zniknął.
  • Aplikacja najlepiej wygląda w dużych rozdzielczościach ekranu - zalecana szerokość ekranu to 1280px.
  • Brak możliwości zmiany nazwy już utworzonej karty.
  • Brak automatycznego ustawiania tytułu karty (na przykład na podstawie nazwy tagu, wyszukiwanej frazy).
  • Brak możliwości pokazania starszych blipnięć w danym widoku (odpowiednika Blipowego archiwum).

Powyższe błędy nie są jakoś szczególnie uciążliwe i jestem pewien, że to tylko kwestia czasu, a zostaną rozwiązane.

Wersja Mini

Asystent Mini

Osobom, które nie potrzebują aż tylu opcji i zależy im na lekkości interfejsu na pewno spodoba się wersja Mini Asystenta. Jest tu tylko to co konieczne - chronologicznie wyświetlone wiadomości skierowane i prywatne, oraz cytowania. Wystarczy by się ogarnąć po krótkiej nieobecności.

czwartek, 04 lutego 2010

Niedawno, podczas opracowywania wyników ankiety, miałem okazję spędzić sporo czasu pracując z arkuszem kalkulacyjnym Calc z pakietu OpenOffice.org. Niestety nie obyło się bez problemów. Sporo nerwów kosztowało mnie zmuszenie autofiltrów do poprawnego działania. Po prostu nie wszystko działa dokładnie tak jak się tego spodziewałem i trochę czasu musiałem poświęcić na zmianę przyzwyczajeń z Excela. Prawdopodobnie nie jestem jedynym, który miał lub będzie miał z tym problem, dlatego postanowiłem napisać krótki tutorial i przedstawić pokrótce jak autofiltrowanie działa i na jakie potencjalne problemy można natrafić.

Autofiltr

OpenOffice.org Calc - działanie Autofiltru

Autofiltr pozwala na wyświetlanie wybranych wierszy tabeli zawierających wybraną wartość, czy też spełniających wybrane określone ograniczenia. W powyższym przykładzie chcemy zobaczyć jedynie dane dla klienta nr 2. Należy ustawić kursor w tabeli, następnie z menu Dane wybrać pozycję Filtr i zaznaczyć Autofiltr. W nagłówkach tabeli pojawią się strzałki, za pomocą których możemy wprowadzić ograniczenia dla filtru. Aktywny filtr wyróżniony jest innym kolorem strzałki.

Sumy pośrednie

OpenOffice.org Calc - SUMY.POŚREDNIE

Jeśli chcemy dokonać obliczeń jedynie na odfiltrowanych danych nie możemy użyć normalnych funkcji SUMA, ŚREDNIA. Funkcje te dokonują obliczeń dla całej tabeli - zarówno na wierszach widocznych, jak i tych ukrytych przez autofiltr. Musimy użyć funkcji SUMY.POŚREDNIE (ang. SUBTOTAL). Pierwszy argument tej funkcji to rodzaj obliczeń jakie chcemy wykonać, drugi to zakres danych. Teraz po zmianie warunków filtru wartości obliczone za pomocą sum pośrednich automatycznie zostaną zaktualizowane.

Problemy

Jeśli to wszystko byłoby takie proste nie byłoby żadnych problemów. Te niestety mogą się pojawić.

1. Pusty wiersz pomiędzy nagłówkiem a zawartością tabeli

Jeśli wstawimy pusty wiersz pomiędzy nagłówek a dane (na przykład by przeprowadzać tam później obliczenia) OpenOffice.org Calc uzna wiersz z nagłówkiem i zawartość za dwie osobne tabele. Albo będziemy możliwość filtrowania w wierszu z nagłówkami, lecz nie będzie danych do filtrowania. Albo pierwszy wiersz danych zostanie uznany za nagłówek.

2. Pusta kolumna w środku tabeli

Podobnie jak w poprzednim przypadku - rozdzielenie danych pustą kolumną spowoduje, że dane będą traktowane jako dwie osobne tabele. By włączyć autofiltr dla całej tabeli należy ręcznie zaznaczyć całą tabelę (wraz z nagłówkami!) i dopiero wtedy włączyć autofiltr.

3. Brak pustego wiersza nad i pod tabelą

OpenOffice.org Calc - brak pustego wiersza nad tabelą

OpenOffice.org Calc potraktuje wszystkie przylegające wiersze jako część tabeli i będzie je poddawać filtrowaniu. Jeśli nie oddzielimy obliczeń od tabeli pustym wierszem zostaną one ukryte po zastosowaniu ograniczenia. Jeśli nad nagłówkiem znajduje się wiersz z opisem to właśnie ten wiersz zostanie potraktowany jako nagłówek tabeli, efekt można zobaczyć na zamieszczonym powyżej zrzucie ekranu. W takim przypadku rozwiązaniem jest tu samodzielne zaznaczenie całej tabeli (włącznie z nagłówkiem!) i dopiero wtedy włączenie autofiltru.

4. Zaznaczanie jedynie nagłówka tabeli

W poprzednim punkcie wytłuściłem słowo "całej" nie bez przyczyny. Jeśli zaznaczymy jedynie nagłówek tabeli (czy to cały wiersz z nagłówkiem, czy to ręcznie zaznaczając pierwszą komórkę nagłówka i naciskając SHIFT+END) i włączymy autofiltr pozornie wszystko działa. Filtry umieszczone są w wierszu z nagłówkami, filtrowanie działa jak należy. Co mnie jednak zaskoczyło sumy pośrednie w ten sposób włączonego autofiltru NIE są automatycznie przeliczane! Zmarnowałem sporo czasu zanim zrozumiałem w czym tkwi problem. Dlatego pamiętajcie: najbezpieczniej jest zawsze ręcznie zaznaczyć zakres całej tabeli wraz z nagłówkami by mieć 100% pewności, że filtrowane będzie to co chcemy i że wszystko będzie przeliczane automatycznie.

17:04, kosciak1 , Hacks
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 stycznia 2010

Marek Foss (^f055) ostatnio nie próżnuje i na jego serwisie Blipi.pl co rusz pojawiają się nowe narzędzia wspomagające blipowanie. O Blipi już kiedyś wspominałem, więc nie będę się powtarzał. Celem tego wpisu jest przedstawienie sposobu na integrację reblipi z Bloxem.

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl

RE.BLIPI.pl monitoruje Bliposferę i na podstawie liczby blipnięć oraz popularności reblipujących tworzy ranking popularnych na Blipie linków. Możemy też zobaczyć kto, oraz co pisał o danej stronie. Dodatkowo o wzbudzających zainteresowanie linkach informuje na bieżąco ^blipi na tagach #re#blipi. Może to być więc niezły sposób na wypromowanie na przykład wpisu na blogu.

Integracja z Bloxem

Reblipi oferuje pluginy jedynie dla Wordpressa i Bloggera. Na szczęście dzięki ostatnim zmianom na Blox integracja z reblipi nie jest żadnym problemem, wystarczy wykorzystać pole na kod HTML pod notkami. Po zalogowaniu się do panelu administracyjnego bloga wybieramy Ustawienia, następnie klikamy Pozostałe. Wyszukujemy pole tekstowe Dodaj pod każdą notką. Tutaj wklejamy następujący kod HTML:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/url={link}" width="50" height="60" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

Natomiast jeśli chcemy wklejkę reblipi w wersji mini wklejamy:

<iframe id="reblipi" src="http://gadget.blipi.pl/reblipi/mini/url={link}" width="100" height="16" frameborder="0" scrolling="no" allowtransparency="true"></iframe>

By ułatwić późniejsze wypozycjonowanie / ostylowanie wklejki dodałem atrybut id="reblipi", teraz w arkuszu CSS wystaczy odwołać się do elementu #reblipi by dostosować miejsce jego wyświetlania

A efekty integracji można zobaczyć poniżej.

23:49, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2010

O Dropbox chyba na blogu jeszcze nie pisałem, a przecież to znakomite narzędzie. Pora więc nadrobić tą zaległość, przy okazji premiery mojego skryptu ułatwiającego publiczne udostępnianie folderów.

Czym jest Dropbox?

Dropbox

Dropbox to przede wszystkim sposób na łatwą synchronizację danych pomiędzy wieloma komputerami. Komputer stacjonarny, laptop, netbook, w domu i w pracy, już nie wspominając o pracy na różnych systemach operacyjnych... Przenoszenie wszystkich potrzebnych dokumentów nad którymi pracujemy, baz kontaktowych, plików z ustawieniami do programów, bazy haseł i wszelkich innych plików ręcznie na pendrivie to prawdziwa mordęga. A jeszcze trzeba pamiętać, na którym komputerze znajduje się najnowsza wersja... Właśnie w takich sytuacjach z pomocą przychodzi Dropbox oferując:

  • błyskawiczną synchronizację wybranych plików pomiędzy komputerami
  • bezproblemowe działanie na Windowsie, Linuksie, MacOSX i Iphonie
  • 2GB* miejsca na dane za całkowitą darmochę, z możliwością wykupienia większej ilości miejsca
  • możliwość dzielenia się folderami z innym użytkownikami Dropboxa
  • możliwość publicznego udostępniania linków do plików
  • dostęp do wszystkich plików ze strony internetowej
  • możliwość szybkiego tworzenia publicznych galerii zdjęć
  • dodatkowo Dropbox zapamiętuje wszystkie zmiany w plikach i umożliwia przywrócenie poprzednich wersji lub przypadkowo skasowanych plików (dla darmowego konta 30 dni wstecz)
  • możliwość synchronizacji plików w sieci lokalnej (na razie nie działa pod Linuksem)

Ja wykorzystuję Dropboxa głównie jako sposób na prosty backup dokumentów, nad którymi właśnie pracuję jak i miejsce udostępniania plików, które są trochę za duże by wysyłać je e-mailem. Bardzo fajną sprawą jest dzielenie się folderem z innymi użytkownikami - wszystko automatycznie się synchronizuje i nie trzeba już się martwić o aktualność danych.

Na Linuksie jest dodatkowo możliwość synchronizowania plików i folderów znajdujących się poza folderem Dropboxa. Wystarczy utworzyć dowiązanie symboliczne (symlink, na przykład używając ln -s) w folderze Dropboxa! Więcej różnych trików można znaleźć na wiki projektu.

Dropbox-index - sposób na

Najwyższa pora przejść do meritum, czyli opisu skryptu dropbox-index. O ile podanie linku do jednego, czy dwóch upublicznionych (w katalogu Dropbox/Public) plików nie jest problemem, to w przypadku udostępniania komuś całego folderu, czy folderów może być już to dosyć kłopotliwe. By rozwiązać ten problem napisałem skrypt tworzący plik index.html z zawartością folderu, który chcemy upublicznić. Efekt można podziwiać na poniższym zrzucie ekranu:

Dropbox-index w działaniu

Informacje jak pobrać skrypt można znaleźć na stronie projektu dropbox-index (najprościej od razu skierować się tam do działu Downloads).

Sposób użycia:

$ ./dropbox-index FOLDER

Domyślnie pomijane są podfoldery. Jeśli chcemy by ich zawartość również została wygenerowana wystarczy dodać argument -R lub --recursive

$ ./dropbox-index -R FOLDER

Teraz wystarczy kliknąć prawym przyciskiem na index.html i  skopiować, a następnie wysłać znajomym publiczny link do tego pliku by mieli łatwy dostęp do całej zawartości udostępnianego folderu, czy też folderów.

Podczas generowania strony automatycznie pomijane są pliki i foldery ukryte (na razie działa tylko na systemach *nixowych, sprawdza czy nazwa pliku nie zaczyna się od kropki). Należy też pamiętać, że skrypt automatycznie (w dodatku bez pytania) zastąpi istniejący w folderze plik index.html!

EDIT (2010-01-31):
Właśnie wydałem wersję 0.2 z kilkoma zmianami - oprócz kilku poprawek w kodzie trochę dopracowałem CSS, dodałem informację o dacie wygenerowania pliku index.html, dodałem rozpoznawanie typu plików i różne ikony dla plików.

Jeśli ktoś ma pomysł na dodatkowe funkcje, lub znalazł jakiś błąd proszę o kontakt.

* Dodatkowe miejsce

Jeśli jeszcze nie masz konta a chciałbyś założyć to zapraszam do skorzystania z linku z zaproszeniem. Zarówno ty, jak i ja otrzymamy dodatkowe 250MB miejsca na cenne dane. Jeśli już masz konto to poszukaj na sole strony linku Referrals, który możesz wykorzystać do zaproszenia znajomych by samemu zyskać więcej miejsca.

niedziela, 24 stycznia 2010

Chyba każdy to codziennie przeżywa. Rano, jeszcze zaspani, włączamy szybko komputer. Jednocześnie zaparzając sobie filiżankę kawy by wyrównać poziom kofeiny w organizmie. Siadamy przed monitorem, robimy kilka łyków i... już nie ma odwrotu. Trzeba zabrać się do roboty. W końcu Internet sam się nie przeczyta!

Poranna kawa
Zdjęcie autorstwa David Maddison na licencji CC-BY-NC-ND

Morning Coffee

Każdy z nas ma jakiś zestaw stron, które codziennie rano przegląda. Obojętne czy są to komiksy internetowe, zestaw blogów, Pudelek, czy też strony z newsami z kraju i ze świata rozszerzenie dla Firefoxa Morning Coffee okaże się bezcenne. Wystarczy jedno kliknięcie i naszym oczom ukażą się wszystkie ustawione przez nas strony. Koniec z potrzebą pamiętania adresów, koniec z tym okropnym poczuciem, że o czymś zapomnieliśmy.

Morning Cofee - ustawienia

Morning Cofee pozwala na ustawienie różnych stron dla poszczególnych dni tygodnia, co jest szczególnie ważne przy przeglądaniu stron aktualizowanych w różnych cyklach. Na przykład gdy chcemy mieć inny zestaw w tygodniu (bardziej poważny) a inny w weekend (nadrobienie zaległości w "rozrywce"). Lub też gdy chcemy przeglądać komiksy tylko w te dni, w które są wydawane. Wystarczy podczas dodawania wybrać odpowiedni dzień lub predefiniowany zakres (wszystkie dni, dni tygodnia, weekend, poniedziałek/środa/piątek).

Oczywiście podobny efekt możemy uzyskać dodając kanały RSS i przeglądając strony z poziomu czytnika. Jednak wydaje mi się, że coś się w ten sposónb traci. Brak tego klimatu tworzonego przez design strony, czy widoczne komentarze czytelników. Przeglądanie treści na normalnej stronie często jest po prostu przyjemniejsze. Dlatego właśnie nie wyobrażam sobie początku dnia bez Porannej Kawy.

czwartek, 21 stycznia 2010

Przez ostatnie kilka dni Blip coś niedomaga wieczorami... W ramach małej prokrastynacji (to coś jak mały głód) postanowiłem jakość odnieść się do tego, jakże poważnego dla wielu, problemu. W efekcie powstało takie oto "dzieło":

Blip rage!

Od razu chciałbym zdementować wszelkie plotki, jakobym nie lubił pana Oponki. To spoko koleś i należy się cieszyć, że to on informuje o przeciążaniach Blipa, a nie na przykład pani Zofia.

EDIT:
Na bliplogu pojawiła się notka opisująca powody częstych występów pana Oponki. Jeszcze przez kilka(naście) dni trzeba się będzie pomęczyć...

18:53, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2010

Zastanawialiście się czasem, dlaczego to właśnie Brytyjczycy kręcą najlepsze seriale komediowe? Dlaczego to właśnie angielskie poczucie humoru jest tak popularne na świecie? W końcu nawet kręcony w USA House jest tak zabawny głównie dlatego, że jest to serial na wskroś angielski. Jednak zamiast wdawać się w teoretyczne dywagacje nad wyższością brytyjskiego humoru, zachęcę do zajęcia się czymś praktycznym. Na przykład do obejrzenia jednego z najlepszych seriali komediowych ostatniej dekady.

Peep Show

Peep Show

Serial przedstawia życie dwójki dwudziestoparu letnich, mieszkających we wspólnym mieszkaniu przyjaciół z czasów studenckich - Marka i Jeremiego. Różni ich praktycznie wszystko. Mark Corrigan (David Mitchell) pracuje w JLB Credit (korporacji związanej z kredytami), jest aspołecznym introwertykiem z zasadami, racjonalistą, uwielbia historię i jest odrobinę geekowaty. Jeremy 'Jez' Usbourn (Robert Webb) natomiast, to uwielbiający się zabawić luzak i leń, przekonany o swoim wielkim talencie muzycznym. Oprócz niedojrzałości emocjonalnej łączy ich prawdziwy talent do pakowania się w kłopoty i ciągłe niepowodzenia w sprawach sercowych. Nie da się ukryć, że często ich problemy są spowodowane wybraniem najgorszego i najgłupszego rozwiązania jakie tylko jest możliwe (lub zdawałoby się, że nie jest możliwe). Jednak nawet pozornie sensowne i racjonalne działania kończą się w większości wypadków spektakularną klęską. Cóż można poradzić, że cały świat staje im na drodze i zawsze padają ofiarą splotów niefortunnych wydarzeń i pomyłek.

O sile tego serialu stanowią niewątpliwie świetnie napisane i zagrane postacie. Może odrobinę przerysowane, ale dzięki temu bardzo wyraziste i wiarygodne. Po prostu nie można nie czuć do nich sympatii. Nawet jeśli zdarzy im się zrobić coś wyjątkowo podłego, czy głupiego. W końcu każdy z nas zna kogoś takiego jak Mark, Jeremy, Sophie, Jeff, Johnson, Super Hans, Biz Suze, Toni, Dobby, czy Nancy. Do tego nie można zapomnieć o znakomitych, soczystych dialogach, pełnych śmiesznych point i haseł.

Jednak tym, co wyróżnia Peep Show na tle innych seriali jest sposób kręcenia. Większość scen pokazywanych jest w pierwszej osobie, oczami bohatera. W dodatku każdemu działaniu towarzyszy wewnętrzny monolog, dzięki któremu możemy się dowiedzieć o wątpliwościach, obawach i motywach ich działań. Może właśnie dzięki temu tak łatwo jest zrozumieć ich przedziwne zachowania. Przecież każdy z nas codziennie przeżywa dokładnie to samo. Tak. Jest w tym trochę trochę perwersyjnej przyjemności poznawania najgłębiej skrywanych sekretów by przekonywać się, że nie tylko nam się takie rzeczy przytrafiają i że inni mają gorzej.

OK, ale gdzie można Peep Show obejrzeć. O ile mi wiadomo w Polsce serial był (jest?) emitowany jedynie przez Comedy Central. Może jeśli ktoś ma dostęp do Channel 4 będzie mógł obejrzeć Peep Show w telewizji. Od czego jednak jest internet! Teoretycznie Channel 4 udostępnia odcinki online, niestety nie są dostępne w Polsce. Na szczęście jest YouTube. Wystarczy uruchomić kanał Peep Show na YouTube by móc obejrzeć pierwsze 5 serii (szósta seria też jest do odnalezienia). W  dodatku w pełni legalnie, prezentowane odcinki znajdują się w serwisie za zgodą stacji. A potem już tylko wystarczy poszukać wydania DVD.

Na koniec krótkie ostrzeżenie. To nie jest serial dla dzieci. Tematyka jest zdecydowanie "dorosła". Jest tu mnóstwo wulgaryzmów i sporo seksu (mimo, że golizny chyba się nie uświadczy). Nie każdemu przypadnie też ten, dość specyficzny typ humoru.

16:37, kosciak1 , Varia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2010

Z jednej strony odpycha i przeraża, z drugiej fascynuje i przyciąga. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wykop.pl wzbudza silne emocje. Mimo, że wielu na niego pluje i narzeka, każdy w głębi duszy chciałby się znaleźć na stronie głównej. Bo któż nie marzy o swoich pięciu minutach sławy.

Wykop.pl

Wykop zły i brzydki

Teoretycznie Wykop powstał jako miejsce do promowania wartościowych treści, zbierania samej śmietanki. A w praktyce... No cóż... Znalezienie tam treści rzeczywiście wartościowych nie jest łatwe. OK, raz na jakiś czas pojawi się coś wystrzałowego. Jednak w większości wypadków po wejściu na stronę główną zobaczymy mieszaninę linków sponsorowanych, i różnych śmieciowych rzeczy - głupich filmików, głupich obrazków (a jeśli jest interesujący to najczęściej jest to sam obrazek, więc nie sposób dotrzeć do źródła), list 10/20/50/100 najlepszych/najwspanialszych/najpiękniejszych rzeczy, tekstów dotyczących "afer" i teorii spiskowych oraz kilku odezw wzywających do podniesienia poziomu. Skoro nawet stali użytkownicy serwisu to dostrzegają to znaczy, że niski poziom jest obecnie poważnym problemem.

Drugą często poruszaną kwestią jest wiek wykopowiczów. Nie wiem jak jest na prawdę, ale przeglądając komentarze (które niewiele ustępują tym na Onecie) można odnieść wrażenie, że większość wykopowiczów to sfrustrowani gimnazjaliści. W dodatku podejrzewam, że to właśnie ta najbardziej znudzona i najbardziej sfrustrowana grupa hardcorowych użytkowników serwisu tak naprawdę decyduje co znajdzie się na głównej. Po prostu nikt inny nie ma tyle wolnego czasu by przeklikiwać się przez setki linków pojawiających się codziennie w Wykopalisku.

No właśnie, wspominając o Wykopalisku dochodzimy do kolejnego problemu. Jeszcze rok, dwa temu mało wartościowy link po prostu nie dostawał dostatecznej liczby wykopów by trafić na główną i po bodajże 24h znikał w niebyt. Dzisiaj natomiast prawdziwą plagą są zakopy. Jeśli znalezisko uzbiera zbyt dużo zakopów znika jeszcze przed upływem doby. Wielu wykopowiczów uważa chyba, że jeśli coś się nie podoba, nie trafiło w gust, czy po prostu jest niezrozumiałe to zwykłe zignorowanie i nie klikanie w przycisk "Wykop" nie wystarczy. W takich sytuacjach trzeba kliknąć "zakop". Dlaczego? Bo spam, bo treść nieodpowiednia, bo informacja nieprawdziwa, bo nie nadaje się, bo duplikat, bo TAK! Dochodzi później do kuriozalnych sytuacji, jak w przypadku wpisu o prokrastynacji - mimo 123 wykopów nie trafił na główną, gdyż 54 osoby zakopały, w większości uznając notkę za... duplikat (bo rok temu już coś o prokrastnacji na głównej się pokazało).

Ostatnia kwestia to jakość generowanego ruchu. Krótko mówiąc nie jest zbyt dobra. Obawiam się, że dobrze jeśli połowa odwiedzających doczyta do końca wykopywany wpis. Zdecydowana większość najprawdopodobniej nie zapamięta nawet gdzie dana treść się pojawiła. Kliknie na blogu gdzieś dalej może co dziesiąty. Ale czego się można spodziewać od w sumie całkowicie przypadkowych ludzi.

Ja chcę na Wykop!

Skoro jest tak źle, to dlaczego wszyscy się tam pchają? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wpis o przeprosinach Ziobry, który dostał się w niedzielę na główną wygenerował w okolicach 20 tysięcy odwiedzin. Poprzedni mój wpis, który trafił na wykop - gra Płatki wokół róży to jakieś 18 tysięcy odwiedzin. Wspomniany wcześniej wpis o prokrastynacji, mimo że nie dostał się na główną dał jakieś 3,5 tysiąca wejść. Nawet znaleziska zakopywane w ciągu kilku godzin po dodaniu, potrafią przynieść kilkaset odwiedzin. Dla niewielkiego bloga jak mój ten ruch jest wręcz bezcenny. Nie znam innego, w dodatku darmowego, sposobu na wygenerowanie takiej ilości wejść. Porównywalna była jedynie strona główna Gazety.pl z linkiem w boksie Technologie.

Nawet jeśli zdecydowana większość odwiedzających z wykopu ucieknie nie czytając notki do końca, to i tak liczba tych, którzy się choć trochę zainteresują blogiem przekroczy kilkurotnie średnią dzienną liczbę odwiedzających. A Wykop to dopiero początek. Wiele osób podeśle linka dalej - do znajomych, na forum, na Naszą Klasę, na Facebooka, Blipa, Flakera, Twittera. Często do miejsc bliższych profilowi bloga. Właśnie wtedy pojawia się najwięcej potencjalnych stałych czytelników.

Jakie będą efekty dostania się na główną z wpisem o przeprosinach Ziobry? Ciężko jeszcze powiedzieć. Na razie zauważyłem delikatny wzrost liczby subskrybentów kanału RSS w Google Readerze, więc chyba udało się kilka osób zainteresować. Co cieszy mnie niezmiernie bo cóż to za blog bez czytelników.

Na marginesie

Właśnie w takich momentach jak w niedzielę cieszę się, że wybrałem jednak Bloksa a nie własny hosting. Nie muszę się martwić o transfer, obciążenie procesora serwera, czy w skrajnym przypadku odcięcie dostępu do bloga z powodu zbyt dużego ruchu.

Podobnie jak w zeszłym roku postanowiłem zgłosić się do konkursu Blog Roku 2009 w kategorii blogów Profesjonalnych. Na wygraną specjalnie nie liczę, ale zawsze warto spróbować swoich sił w tej zabawie. Zwłaszcza, że pieniądze z SMSów przekazywane są na szczytny cel - turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.

Dziękuję za oddane na mnie głosy!

Konkurs Blog Roku 2009

 

Zasady

Krótkie podsumowanie zasad dla osób, którym nie chce się czytać szczegółowego regulaminu, czy ogólnych zasad:

  • głosowanie trwa do 21 stycznia do godziny 12:00
  • do kolejnego etapu przechodzi 10 blogów z każdej kategorii, które otrzymają najwięcej głosów
  • z jednego numeru telefonu można tylko raz zagłosować na dany blog
  • z jednego numeru telefonu można oddać głosy na kilka blogów

 

EDIT 2009-01-21:

Etap głosowań dobiegł do końca. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy oddali swój głos!

17:22, kosciak1 , Blog
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes
Creative Commons License
Licencja CC-BY-NC