Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Blog > Komentarze do wpisu

Gry roguelike - naprzód przygodo!

Podczas niedawnego ataku prokrastynacji miałem wielką ochotę trochę sobie pograć. Szukałem czegoś, co pozwoli miło spędzić kilkanaście minut i trochę się odprężyć. Na portalach z grami flashowymi nie było niczego ciekawego - same głupoty sprowadzające rozgrywkę do bezmyślnego klikania. Już miałem zrezygnować i zabrać się za porządkowanie folderu domowego, gdy nagle przypomniałem sobie o grach roguelike. Szybko zerknąłem do repozytorium oprogramowania i już po chwili mój krasnoludzki wojownik walczył z hordami potworów zamieszkującymi przerażające podziemia.

Gry roguelike

Jak sama nazwa wskazuje gry roguelike (zwane czasem rogalikami lub rogalami) nawiązują do prehistorycznej już (napisanej w 1980 roku) gry Rogue. Można wyróżnić następujące cechy rogalików:

  • Tryb tekstowy - to chyba pierwsze co rzuca się w oczy i niestety jest dla wielu osób sporą barierą. Cały świat jest przedstawiony za pomocą różnokolorowych znaczków. Owszem, wiele gier ma nakładki graficzne, lub wykorzystuje grafikę, ale to już nie jest to. Granie w roguelike z grafiką to jakby w czasie pobytu we Włoszech żywić się cały czas hamburgerami.
  • Obsługa za pomocą klawiatury - w dodatku najczęściej bardzo rozbudowana (jeśli ktoś lubi grać w symulatory to będzie się czuł jak w domu). W połączeniu ze "specyficzną" oprawą graficzną daje to dość stromą krzywą uczenia się.
  • Losowość - tutaj wszystko jest komputerowo generowane: miasta, podziemia, pojawiające się potwory i przedmioty, przygody. Każda nowa gra obfituje dzięki temu w niespodzianki i jest zupełnie inna niż poprzednie.
  • Śmierć - w grach roguelike (zwłaszcza na początku) gracz ginie często. Bardzo często. W dodatku nie ma możliwości zapisania stanu gry i wgrania gdy coś poszło nie tak. Jeśli nasz bohater zginie to jedyne co możemy to rozpocząć nową przygodę z nową postacią. Jak w życiu nikt nie mówił, że będzie łatwo.
  • Wolność - zazwyczaj świat gry i jego mechanika są bardzo rozbudowane, dając nam ogromną swobodę działania.
  • Turowość - nigdzie nie trzeba się spieszyć i mamy dużo czasu na przemyślenie kolejnego kroku.
  • Podziemia - podstawą większości rogalików jest przemierzanie podziemii w poszukiwaniu przedmiotów i walka z napotkanymi potworami.
  • Jednoosobowa rozgrywka - zdecydowana większość gier roguelike nie pozwala na grę wieloosobową.
  • Fantasy - mimo, że zdarzają się rogaliki futurystyczne, większość jest osadzona w świecie fantasy - mniej, lub bardziej opartym o Tolkiena lub Dungeons and Dragons.
  • Klimat - to chyba najważniejsza cecha gatunku. Cecha dzięki, której te gry nadal mają się dobrze i mają wielu fanów. Skąpa grafika powoduje, że jest dużo miejsca na wyobraźnię. Już po chwili zamiast r widzisz paskudne szczury a g staje się atakującym zaciekle goblinem. Z każdym krokiem coraz bardziej zaczynasz się identyfikować ze swoją postacią i zaczynasz się zastanawiać nad każdym kolejnym krokiem.

Do najważniejszych reprezentantów gatunku należą: ADOM, Moria, Angband, NetHack, Crawl, ToME. W Ubuntu dostępnych jest całkiem sporo tytułów, zarówno klasycznych jak i tych nowszych. Ja poleciłbym następujące tytuły:

Ancient Domains of Mystery

Ancient Domains of Mystery

Ancient Domains of Mystery (w skrócie ADOM), to efekt wielu lat pracy Thomasa Biskupa. W dodatku efekt oszałamiający. To co wyróżnia ADOMa od innych rogalików to niesamowicie rozbudowana fabuła, której niejeden tytuł mógłby pozazdrościć. Tu liczy się nie tylko przemierzanie podziemi i zabijanie kolejnych potworów. Niezmiernie ważen są rozmowy z napotkanymi postaciami, wykonywanie różnorodnych zadań i poznawanie historii świata gry. Bez tego nie mamy żadnych szans na uratowanie Ancardii przed nadciągającymi siłami Chaosu.

Niestety w repozytorium Ubuntu nie znajdziemy ADOMa. Na szczęście wystarczy pobrać paczkę ze strony autora, rozpakować i już można grać.

Dungeon Crawl Stone Soup

Dungeon Crawl Stone Soup

Dungeon Crawl Stone Soup (wariant Linley's Dungeon Crawl) to w zasadzie czysta akcja bez potrzeby zaprzątania sobie głowy jakąś fabułą. Wybieramy rasę naszego bohatera, klasę, ewentualnie religię i od razu lądujemy w podziemiach. Do przemierzenia mamy 27 poziomów (plus specjalne strefy) pełnych niebezpiecznych stworów i skarbów. W przeciwieństwie do ADOMa, gdzie cała mapa mieści się w ekranie, w Dungeon Crawl mapy są naprawdę duże, jest więc co zwiedzać.

W repozytorium Ubuntu dostępna jest wersja 0.3.4, na stronie projektu można ściągnąć wersję 0.5.2, jednak wymaga samodzielnej kompilacji.

środa, 03 marca 2010, kosciak1

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/03 16:22:56
Szkoda że nie poleciłeś Nethacka imho najlepszy roguelike na "rynku". Plusem jest zwierzątko i pewna abstrakcyjność świata (no bo jak nazwać występowanie w grze zarówno smoków poprzez pielęgniarki aż po zlewy) no i Nethack nie jest bardzo trudny na początku, chociaż później robi się o wiele za trudny ;). Po za tym duża klas postaci - naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie.
-
2010/03/03 16:34:41
Jak to mawiają starzy górale "de gustibus non est disputandum". NetHack jakoś nigdy nie przypadł mi do gustu właśnie z powodu, że jest tam wszystko wymieszane i mało spójne. Nie czułem tego klimatu. Ale kto wie, może kiedyś jeszcze spróbuję i mnie przekona.
-
2010/03/03 21:23:04
Ja jestem bardziej zwolennikiem tekstówek. Ech, te godziny (miesiące) rozmawiania z komputerem... I niesamowicie sobie podciągnąłem angielski na świetnej Price of Magik.
-
2010/03/03 21:50:46
W tekstówki nie grałem - nawet nie kojarzę żadnego tytyłu z eSTeka. A nawet jeśli coś było to zbyt słabo angielski znałem by móc sensownie pograć. Za to pamiętam jak ze słownikiem King's Questy i później Monkey Island męczyłem. Choć w przypadku King's Questa czasem większym problemem było domyślenie się co pikselowa plama ma przedstawiać :)
Z tego co kojarzę to teraz tekstówki są określane mianem "interactive fiction" i (w swojej niszy rzecz jasna) wcale nie mają się źle.
-
2010/03/04 14:51:23
Nie przypuszczałem że to może być tak wciągające :) Niby tylko tekst i poruszająca się @ a tyle zabawy.
-
2010/03/04 23:24:55
Raaaaaany, ile ja dni przy ADOMie stracilem. Natomiast najbardziej klimatyczna gra dla mnie byl Angband - klimat bo oparte na Tolkienie, tysiace wrogow i kupa mozliwosci ciekawego rozwoju.
-
2010/03/05 18:19:23
Tak... to potworny pożeracz czasu. Zaczyna się od "tylko jednej gry", a po godzinie czasu trzeba się zastanowić co to było takiego pilnego do zrobienia.

A co do klimatów Tolkienowych to chyba jeszcze Moria i ToME dość mocno w nich siedzą.
-
2010/03/06 16:35:49
Warto jeszcze wspomnieć o dwóch tytułach/wariantach: ZAngband, czyli wariancie Angbanda, oraz Angband Borg czyli bocie do Angbanda (samo się gra, zdarza mu się ukończyć grę). Jedyne, co martwi, to daty ostatnich modyfikacji (2003 i wcześniej dla wielu tytułów). Mi osobiście najbardziej do gustu przypadły kiedyś Nethack, ZAngband i ToME.
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes