Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Blog > Komentarze do wpisu

15 rzeczy, które zepsuto w Google Buzz

Minęły już ponad 2 tygodnie od startu Google Buzz i emocje związane z premierą powoli już opadają. Pomimo pozytywnego nastawienia zaczynam zauważać coraz więcej poważnych problemów utrudniających korzystanie z Buzza. Mam wrażenie, że upublicznienie Buzza nastąpiło zdecydowanie za wcześnie.

Co w Google Buzz nie działa tak jak powinno

Zepsuty Google Buzz

Co poszło nie tak? Co Google zepsuło? Oto moja lista najbardziej denerwujących problemów:

  1. Zarządzanie znajomymi - to małe wyskakujące okienko to jakaś wielka pomyłka. Zasłania interfejs Buzza, trzeba przewijać, nie pokazuje wszystkich na raz, osobno trzeba przeglądać obserwujących, osobno obserwowanych...
  2. Podpowiadanie znajomych - o ile na samym starcie podpowiedzi były w miarę trafne (choć nie wiem dlaczego wskazało osoby posiadające maile poza Gmailem, więc nie mogące korzystać z Buzza), tak teraz podpowiedzi są zupełnie nie trafione. Może to ludzie z list dyskusyjnych, nie wiem... Taki Facebook jakoś jest w stanie pokazać przerażająco trafne propozycje, mimo że praktycznie z Facebooka nie korzystam.
  3. Wyszukiwanie znajomych - znowu to małe, paskudne okienko... W dodatku najczęściej nie mogę zobaczyć profilu Google i buzznięć znalezionych osób (brak odnośnika). By przekonać się czy to na pewno jest poszukiwana osoba i czy pisze coś ciekawego (czy warto ją obserwować) muszę ją dodać niejako w ciemno.
  4. Brak osobnego interfejsu - integracja z Gmailem jest fajna, nowoczesna i w ogóle, ale potwornie potrafi obniżyć produktywność rozpraszając nowymi buzznięciami. Na pewno jest sporo osób, które chciałyby pobuzzować nie narażając się na utratę produktywności.
  5. Integracja z Google Readerem - jestem w stanie jakoś przeżyć, że obserwując kogoś na Buzzie, automatycznie obserwuję go w Google Readerze i (chyba) vice versa. Ale znieść nie mogę, że muszę dwa razy oznaczać coś jako przeczytane - raz w Buzzie, drugi raz w GReaderze.
  6. Edycja buzznięć i komentarzy - zgoda, czasem się przydaje, ale nadal uważam, że powinno to być jakoś ograniczone.
  7. Chronologia - czy może raczej jej brak. Sortowanie po dacie ostatniego komentarza (ale nie zawsze) to zły pomysł. W efekcie mamy całkowity chaos i pomieszanie rzeczy nowych, które nas interesują i starych, które ktoś zupełnie nas nieobchodzący skomentował.
  8. Komentarze - dzięki nim cała dyskusja znajduje się w jednym miejscu i strumień buzznięć jest o wiele czytelniejszy niż w przypadku Blipa, czy Twittera. Często dyskusja w komentarzach jest o wiele ciekawsza od oryginalnego buzznięcia. Często jednak dyskusja zbacza na boczny tor i przestaje mnie zupełnie obchodzić. Niestety nadal będzie wyskakiwać (patrz punkt 7.), w dodatku nie mam możliwości ich zwinięcia. W efekcie pół ekranu zajmuje 20 nowych komentarzy będących dla mnie tylko i wyłącznie szumem. Przydałoby się "Mute new comments".
  9. Mute - dwa powyższe problemy teoretycznie rozwiązuje ignorowanie buzznięć. Jednak wtedy znikają one z Buzza! Nie ma (łatwej!) możliwości ponownie się do nich dostać.
  10. Wyszukiwarka - teoretycznie świetna sprawa, możemy w czasie rzeczywistym (mam przynajmniej nadzieję, że w czasie rzeczywistym) przeglądać buzznięcia. Problem polega na tym, że zawsze przeszukujemy wszystkie publiczne buzznięcia. Nie ma możliwości ograniczenia szukania do buzznięć osób, które obserwujemy.
  11. Filtrowanie - jeśli któryś ze znajomych importuje na Buzza statusy z Twittera na pewno czujesz potrzebę ich odfiltrowania. Teoretycznie da się to zrobić stosując rozbudowane filtry Gmaila, jednak Buzz ma być przyjazny. Chciałbym kilkoma kliknięciami wybrać "Ignoruj buzznięcia z Twittera użytkownika Jan Kowalski".
  12. Działanie w czasie rzeczywistym - niby jest PubSubHubbub i inne magiczne rozwiązania, ale nie chce to działać... Wpisy z Twittera zaciągane są partiami co pół godziny, godzinę, często są już wtedy nieaktualne. Wpisy z blogów również pojawiają się ze sporym opóźnieniem (mimo, że już dawno pojawiły się w Google Readerze).
  13. Witryny pokrewne - już nawet nie będę się czepiał, że ta nazwa jest strasznie pokraczna... Problem polega na tym, że tak na prawdę nie wiadomo jak je skutecznie dodawać.
  14. Załączniki - próbowaliście kiedyś dodać do buzznięcia kilka obrazków z użyciem URLa? To chyba nie powinien być problem i nie powinienem być zmuszany do wcześniejszego zgrywania ich na dysk. Podobnie z obrazkami ze stron. Mogę dodać obrazki tylko z pierwszej podanej strony.
  15. Skróty klawiaturowe - fajnie, że są. Niesamowicie ułatwiają pracę. Nieskromnie dodam, że moje ściągawki ze skrótami dla Buzza zrobiły prawdziwą furorę. Niestety brak najważniejszego - nie da się wysłać nowego buzznięcia bez dotykania myszy!

Czy to wszystkie problemy? Niestety nie... Jest ich sporo więcej, lecz nie są tak uciążliwe.

Buzz miał być rewolucją. Miał wciągnąć do mikroblogowania tych, którzy o mikroblogowaniu nie mają pojęcia. Miał być pierwszą społecznościową usługą Google, która odniesie sukces. Boję się, że Google popełniając tak dużo błędów zaprzepaściło swoją szansę. Teraz będzie musiało ponownie przekonać wszystkich tych, którzy do Buzza zdążyli się zrazić.

piątek, 26 lutego 2010, kosciak1

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
A ja Wam mówię, że Buzz będzie kolejnym niewypałem! z IT z ogonkiem
Jestem ostatnio zabiegany, więc tylko w kilku zdaniach chciałem wyjaśnić Wam dlaczego Buzz będzie kolejnym niewypałem wuja Google. Na pierwszy rzut oka Buzz bardzo mi się spodobał. Ot taki Google Wave, ale chodzący jak błyskawica, a nie cię?... »
Wysłany 2010/02/26 14:06:14
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes