Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Blog > Komentarze do wpisu

Doom. We are all doomed!

Chyba każdy, od czasu do czasu, lubi sobie powspominać Stare Dobre Czasy. Każdy też, od czasu do czasu, lubi sobie pograć w jakąś fajną grę. Dlatego też postanowiłem napisać o jednej z najważniejszych gier jakie kiedykolwiek powstały. Grze, dzięki której rozpoczął się wielki boom na First Person Shooters. Grze, w którą grał chyba każdy, kto w latach dziewięćdziesiątych miał kontakt z pecetami. Tak, dobrze myślicie. Chodzi oczywiście o arcydzieło firmy id Software z 1993 roku...

DOOM

DOOM

Pojawienie się Dooma było niewątpliwie punktem zwrotnym w historii gier komputerowych. To było COŚ! Zupełnie nowa jakość. Zwłaszcza jeśli porównamy do wydanego półtora roku wcześniej, świetnego Wolfensteina 3D, który dał przedsmak tego co miał przynieść Doom. Niesamowita trójwymiarowa grafika (tekstury, gra świateł), świetny dźwięk i muzyka, rozbudowane poziomy, spory wybór broni i przeciwników... No i ten niesamowity, futurystyczny, naprawdę przerażający klimat! Klimat przez duże K, L, I, M, A i T! Tu trzeba dodać, że jeśli dobrze pamiętam, obok Mortal Kombat i Syndicate, była to najbardziej krwawa i brutalna gra komputerowa w tamtych czasach. Wydaje mi się, że dopiero Duke Nukem 3d oraz Quake, obie gry wydane w 1996 roku, przyćmiły sławę Dooma.

O setkach godzin spędzonych nad Doomem i Doomem II przypomniałem sobie całkiem niedawno, gdy natrafiłem na Doom Triple Pack - flashowy port gry (plus Hexena i Heretica) pozwalający na granie w okienku przeglądarki. No właśnie, flashowy... Z wszystkimi wadami tego rozwiązania (cóż, nie jestem wielkim fanem tej technologii)... Dlatego postanowiłem poszukać bardziej normalnego rozwiązania.

Doom w Ubuntu

Pierwszą myślą było uruchomienie gry w DOSBox'ie. Ale najpierw musiałbym poszukać instalatora gry, potem pewnie trochę powalczyć z konfiguracją dźwięku, ustawieniem klawiatury, nie mając pewności czy na pewno wszystko będzie działać jak należy. Odpaliłem więc Synaptica, wpisałem w pole wyszukiwania "doom" i już miałem wszystko (no, prawie wszystko) co potrzeba.

W repozytorium znajdziemy:

  • prboom (strona projektu) - port silnika Dooma dla Linuxa wykorzystujący OpenGL, pozwalający na uruchomienie  Dooma i Dooma II jak i wszelakich konwersji (potrzebujemy plików .wad)
  • freedoom (strona projektu) - wolna i otwarta konwersja Dooma
  • freedm - zestaw wolnych i otwartych map dla rozgrywek sieciowych
  • doom-wad-shareware - shareware'owa wersja oryginalnego Dooma zawierająca pierwszy epizod gry

Jeśli zależy nam na ja knajwierniejszym odtworzeniu działania Dooma możemy wybrać Chocolate Doom zamiast PrBoom. Warto też zerknąć na The Doom Wiki, można tam znaleźć linki do jeszcze kilku silników. Niektóre z nich (jDoom, Doomsday Engine, ZDoom) całkowicie odmieniają Dooma dodając wysoką rozdzielczość i pełne 3D, zarówno jeśli chodzi o poruszanie się jak i modele. Ja pozostałem przy PrBoom - grafika jest lepsza niż w Chocolate Doom, przy pełnym zachowaniu klimatu gry.

Jeśli mamy jeszcze gdzieś na dysku (czy płycie) oryginalną wersję Dooma lub Dooma II (lub któryś z dodatków: Ultimate Doom, TNT:Evilution, The Plutonia Experiment, Final Doom) wystarczy skopiować plik .wad do /usr/share/games/doom/ Podobnie można postąpić z plikami .wad konwersji jakie można znaleźć w sieci. By uruchomić grę wystarczy wykonać polecenie:

doom -iwad /usr/share/games/doom/NAZWA_PLIKU_WAD.wad

Najwygodniej jest po prostu dodać do menu skróty z wpisaną już ścieżką do plików wad.

Ja na początku miałem drobne problemy z muzyką. Wystarczyło zmienić w ~/.prboom/prboom.cfg linię music_card z 0 na -1. Przy okazji wyłączyłem obsługę myszy ustawiając use_mouse na 0.

Doom po latach

Na pewno sentyment do tej wspaniałej gry robi swoje. niezaprzeczalnym jest, że mimo upływu kilkunastu lat gra nadal się broni. Może i technicznie bardzo się zestarzała - rozpikselowana grafika, muzyka w MIDI, przestarzały silnik, brak rozbudowanej fizyki, czy AI przeciwników. Ale to nie ma żadnego znaczenia! Nadal jest to, co jest najważniejsze - klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Może, nie jest już tak przerażająca jak kiedyś, ale nadal trzyma w napięciu i potrafi zaskoczyć.

czwartek, 19 listopada 2009, kosciak1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes