|
Blog > Komentarze do wpisu
AdTtaily okiem blogera – bo reklamować każdy się możeJeszcze do niedawna bloger nie miał zbyt wielu możliwości zareklamowania swojego bloga. A te dostępne były skomplikowane (dogadywanie się z każdym wydawcą z osobna i ustalanie warunków) lub potwornie drogie (jeśli w grę miałby wchodzić jakiś duży wydawca. Na szczęście pojawiło się AdTaily, dzięki któremu rozpoczęcie kampanii to teoretycznie tylko kilka kliknięć. W praktyce okazuje się, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Zareklamować, ale co?Na początku musimy sobie zadać jedno fundamentalne pytanie. Co tak naprawdę chcemy reklamować? Bloga jako całość, określoną kategorię (lub tag) czy może konkretne wpisy. Przy słabo sprofilowanym blogu decyzja może być dosyć trudna a ma kluczowe znaczenie dla powodzenia kampanii. Najgorsze co może się stać to gdy klikający w naszą reklamę trafi na stronę, która go zupełnie nie zainteresuje. Oczywiście spore znaczenie ma tutaj określenie gdzie będziemy się reklamować, na ile reklamowana treść ma być dopasowana do tematyki strony wydawcy. Poszukiwania wydawcyZanim zaczniemy przygotowywać swoją kreację reklamową warto najpierw poszukać wydawcy. Niestety w obecnym momencie sam proces znajdowania interesujących nas serwisów jest bardzo utrudniony. Jeśli ograniczylibyśmy się tylko do oficjalnych narzędzi, pozostaje nam sprawdzanie cen w napotkanych widgetach i żmudne przeglądanie mało funkcjonalnych katalogów tematycznych na stronie AdTaily. Ewentualnie możemy sprawdzić tag #AdTaily i #AAAdTaily na blipie i na Flakerze, gdzie wiele osób informuje o promocjach. By ułatwić poszukiwania przygotowałem Alternatywny Katalog AdTaily, który oprócz podania liczby odsłon reklamy i ceny podaje również CPM oraz pozwala sortować i filtrować serwisy, jak i sprawdzić podstawowe statystyki katalogów. Dzięki temu łatwiej jest zorientować się, gdzie w ogóle opłaca się nam wstawić swoją reklamę. Po przejrzeniu katalogów zauważyłem, że cenowo najbardziej opłacalni są duzi wydawcy, mogący się pochwalić kilkoma tysiącami odsłon dziennie. Najczęściej to właśnie u nich CPM (koszt tysiąca odsłon) jest najniższy. Niestety musimy się liczyć z wysokimi kosztami rzędu 20 - 50 złotych za dzień emisji. Dla osoby prowadzącej blog hobbistycznie to może być zbyt wysoka cena pojedynczej kampanii. Drugim rozwiązaniem jest reklama w długim ogonie, na podobnych do nas blogach. Niestety tutaj, jeśli weźmiemy pod uwagę CPM, najczęściej jest dość drogo. Mimo że jako wydawca w pełni to rozumiem (nawet wspominałem o tym w poprzedniej notce), jako reklamodawca nie mogę sobie pozwolić na zbyt duże ryzyko związane z małą liczbą odsłon (nawet w przypadku ceny rynkowej). Pozostaje szukać blogów z cenami promocyjnymi i poprowadzić równolegle kampanie na kilku serwisach. Pamiętajmy też, że jeśli reklama ma być skuteczna, musi być dopasowana do treści prezentowanych na stronie wydawcy. Co z tego, że u kogoś reklama jest bardzo korzystna, skoro jego czytelnicy nie będą zainteresowani naszym blogiem. Z tego względu znowu musimy odrzucić część serwisów. Przygotowanie kreacjiJeśli już wiemy, co i gdzie chcemy reklamować, musimy przygotować reklamę. Dla kogoś, kto nie jest grafikiem, może to być sporym problemem. Zwłaszcza że kwadrat 125 na 125 narzuca sporo ograniczeń. Przygotowanie czegoś estetycznego, zwracającego uwagę czytelnika i zachęcającego do kliknięcia nie jest proste. Trochę może pomóc poradnik przygotowany przez Pawła Opydo. Przeczytamy w nim o najważniejszych zasadach, czym jest Call To Action i dlaczego jest ważne. EfektyPo zakończeniu kampanii dobrze jest sprawdzić jej efektywność. Nie jest to tak proste i oczywiste jak na przykład w przypadku sklepu internetowego, gdzie możemy sprawdzić czy nastąpił wzrost sprzedaży. Przede wszystkim musimy sobie uzmysłowić po co w ogóle reklamujemy bloga. Czy ważna jest dla nas jedynie liczba nowych odwiedzających, czy może ważniejsza jest dla nas jakość wygenerowanego za pomocą reklamy ruchu – ilość odwiedzonych stron, długość wizyty na stronie. Celem może być też zwiększenie liczby komentarzy czy ilości osób subskrybujących nasz kanał RSS. Dopiero po przeanalizowaniu statystyk bloga będziemy w stanie ocenić czy kampania zakończyła się sukcesem i można ją kontynuować, czy też nie przyniosła oczekiwanych wyników. Z początku może to być trudne, bo bez doświadczenia w reklamie tak naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać, czy uzyskane wyniki są satysfakcjonujące, czy też nie. Moje doświadczeniaNa razie nie jest zbyt duże. To dopiero kilka niewielkich kampanii, jedne bardziej udane, inne mniej. W sumie głównie po to by przekonać się jak to w ogóle działa, jakich efektów można się spodziewać inwestując w kampanie nie więcej niż równowartość piwa. Do tej pory najbardziej zadowolony jestem z kampanii na Flakerze reklamującej wpis Flaker.pl – potencjalnie smakowity serwis. Mimo że wpis był już znany wielu flakerowiczom, udało mi się dzięki reklamie włączyć w dyskusję o kondycji Flakera, a sam wpis był kilkukrotnie cytowany i komentowany. Zgodnie z przewidywaniami najbardziej opłacalna okazała się reklama u najbardziej znanych i aktywnych flakerowiczów, w przypadku mniej popularnych (wybranych ze względu na cenę) zanotowałem jedynie pojedyncze kliknięcia. Ostatnia kampania promująca wpis o Blipowej etykiecie na Blipi.pl też wygenerowała trochę wejść na bloga. Spodziewałem się odrobinę lepszych efektów, ale nie mam też powodów do narzekania. Dodam, że reklama ta jest też najlepiej klikającą się reklamą własną. Natomiast kampanię promującą mój cykl o Subversion muszę nazwać porażką. Na jednym z dwóch blogów, na których się reklamowałem nie miałem ani jednego kliknięcia... Na drugim kilka kliknięć było, ale w sumie niewiele. Sam nie wiem czy to bardziej kwestia niszowości tematu, wybranego czasu emisji (weekend), czy niewielkiego zasięgu blogów wydawców. Możliwe, że zawiodła sama kreacja. Próbowałem zastosować zdecydowany CTA umieszczając coś co miało przypominać button z napisem „Przeczytaj” ale nie jestem zbyt zadowolony z efektu jaki udało mi się uzyskać. Jeśli znajdę jeszcze jakieś blogi czy fora programistyczne z atrakcyjną ceną reklamy na pewno spróbuję ponownie. Plany na przyszłośćMimo że jak na razie moje wydatki na reklamę AdTaily przekraczają przychody jako wydawcy, na pewno jeszcze się skuszę na niejedną kampanię. Na pewno spróbuję z reklamą bloga jako całości. Kusi też sprawdzenie efektów reklamy u któregoś z większych wydawców, bardzo zachęcająco wygląda na przykład strona główna Bloxa. sobota, 07 listopada 2009, kosciak1
TrackBack
Komentarze
Gość: kimi, 193.37.139.13*
2009/11/24 20:31:43
mam pytanie czy dla wygody użytkowników dałoby się zrobić "zbiorczy" spis reklamodawców z adtaily tak żeby można było porównać wszystkich wydawców jednocześnie. Od razu by było widać kto tani jest a kto drogi. Apropo u mnie też te same doświadczenie wydatki na reklamę wyższe od przychodów Pzdr
2009/11/25 16:37:38
@kimi - w Alternatywnym Katalogu AdTaily ( aka.kosciak.net/ )? Wyszedłem z założenia, że i tak reklama powinna być dość kontekstowa i wystarczy podział na katalogi (gdzie jeszcze można zobaczyć statystyki - średnie i mediany). Wprowadzenie wyświetlania wszystkich wydawców w jednym miejscu wymagałoby napisania stronicowania, czyli trochę więcej pracy nad kodem. Może w wolnej chwili dodam takie coś, lecz nie obiecuję.
|
|