Komputery, oprogramowanie, internet i okolice
Blog > Komentarze do wpisu

Ponad pół roku z Ubuntu

Minęło już ponad pół roku od mojej przesiadki z Windowsa na Linuksa. Kto by pomyślał, że to tak szybko minie... Oswoiłem się już trochę z systemem, początkowy zachwyt trochę opadł, nie zachowuję się już jak neofitą widzący same pozytywy. To chyba dobra pora by podzielić się kilkoma przemyśleniami.

Ubuntu

Jak można wyczytać we wcześniejszych wpisach po latach z Windowsem wybrałem Ubuntu 8.10. Owszem, mój wybór mógłby być bardziej przemyślany, poprzedzony testami różnych dystrybucji. Odbyło się to trochę na zasadzie "ence, pence, pałka, zapałka, dwa kije... o! Ubuntu wydaje się być fajny!". Nie zmienia to jednak faktu, że wydaje mi się, że wybrałem bardzo dobrze. Ubuntu jest niesamowicie przyjazne i na tyle popularne, że większość potencjalnych problemów zostało już przez kogoś rozwiązanych i opisanych. Już nie wspominając o tym, że chyba się starzeję. Nie interesują mnie ideologiczne spory zwolenników poszczególnych dystrybucji. Nie chce mi się bawić godzinami w rozwiązywanie problemów, które w ogóle nie powinny się pojawić w dojrzałym systemie operacyjnym. Chce zainstalować system, który jest gotowy do pracy i tylko wymaga dostosowania pod siebie by wygodnie się pracowało. A Ubuntu takie właśnie jest - po prostu działa. W dodatku bez większych problemów (bo żaden OS na pececie nie będzie całkowicie bezproblemowy).

Sprzęt

Nie wiem, czy to kwestia Ubuntu, czy też miałem szczęście ale praktycznie wszystko zadziałało out-of-the-box - sprzęt został poprawnie wykryty i zadziałał bez żadnych problemów. Owszem, nie zadziałał przedpotopowy skaner (mówiąc przedpotopowy mam na myśli kilkunastoletni, przelotowy na LPT) i starusieńka kamerka internetowa. Byłem na to jednak przygotowany - na Windowsie XP też miałem ogromne problemy by zmusić je do działania. Trochę problemów miałem jeszcze z kartą telewizyjną. Zmuszony byłem do wykonania odrobiny konsolowego czary-mary i edycji kilku plików systemowych. Gdybym nie znalazł opisu krok po kroku na forum Ubuntu  prawdopodobnie nie dałbym rady samemu tego zrobić. Ale na szczęście zadziałała i to lepiej niż na Windowsie. Po za tym praktycznie wszystko inne działa bez większych problemów.

Aplikacje

W zasadzie 90% narzędzi potrzebnych do pracy biurowej, przeglądania internetu, pogaduszek ze znajomymi, słuchania muzyki i oglądania filmów mamy dostępne zaraz po zainstalowaniu systemu. Brakujące kodeki (na Windowsie zawsze było to problemem)? System sam się o nie upomni gdy natrafi na nieznany format i wskaże co należy doinstalować.

Czegoś brakuje? Żaden problem! Wystarczy kilka kliknięć w menadżerze pakietów (lub wpisanie apt-get install nazwa_pakietu w konsoli) i program zostanie pobrany, zainstalowany i od razu jest gotowy do użycia, bez potrzeby dokonywania restartów systemu. Jeśli czegoś nie ma w oficjalnym repozytorium możemy dodać własne repozytoria lub pobrać skompilowaną i gotową do zainstalowania paczkę (bardzo rzadko nie ma paczki dla Ubuntu). W dodatku, przynajmniej teoretycznie, oprogramowanie w oficjalnym repozytorium powinno być gruntownie przetestowane i stabilne. Niestety musimy za to zapłacić pewną cenę - często w repozytoriach znajdziemy starsze wersje. W większości wypadków nie jest to problemem i nie ma potrzeby gonienia za zmieniającym się numerkiem. Jednak trudność w zainstalowaniu Firefoxa 3.5, czy nowego Netbeansa, Eclipse, czy też Javowego JDK problemem już jest.

Jeśli pojawi się aktualizacja oprogramowania (lub elementu systemu) zostaniemy o tym poinformowani, w dodatku wraz z w miarę dokładnym opisem czego dotyczy zmiana.

Inna kwestia to dostępność oprogramowania. Nie licząc kilku wyspecjalizowanych komercyjnych programów znajdziemy na linuksa praktycznie wszystko czego nam potrzeba. Jednak często wybór jest tylko pozorny. Niby jest kilka open source'owcych alternatyw, ale tylko kilka z nich nadaje się do użytku, inne są na etapie rozwoju uniemożliwiającym normalną pracę. Już nie wspominając o tym, że programy pisane z użyciem Qt nie wyglądają w GNOME za pięknie (i vice versa - programy pisane pod GTK nie będą tak dobrze działać pod KDE).

GNOME

Z środowiskami graficznymi za wiele nie eksperymentowałem. XFCE wydaje mi się zbyt ograniczone, KDE wydaje mi się potwornie ciężkie i mało przyjazne (a na screenach z wersji rozwojowych za dużo jest Vistowej "sweetaśności"). A GNOME? Jest bardzo wygodny, estetyczny i spójny wizualnie. To co chciałem sobie ustawiłem i dostosowałem do moich potrzeb. Brak tu zbędnego eye candy, jest po prostu to co ma być.

Na pewno jest o wiele wygodniej niż na Windowsie. Ciężko mi dokładnie napisać teraz dlaczego, ale teraz gdy siadam do Windowsa to się męczę. Na pewno jest to kwestia wielu pulpitów - po prostu nie wiem jak można bez tego normalnie pracować. Czy takie, zdawałoby się głupoty, jak powiększanie ikon na pulpicie czy emblematy dla folderów. I nawet nie przeszkadza fakt, że GNOME nie zapamiętuje położenia okien, czy też brak możliwości zwinięcia niepotrzebnych ikon z obszaru powiadamiania.

Konsola

Ha! Konsola w linuksie to jest to! Bash jest niesamowicie wygodny i daje na prawdę spore możliwości. W przeciwieństwie do Windowsowego cmd tutaj praca w konsoli to prawdziwa przyjemność. Już nie wspominając o oszczędności czasu. grep, awk, python i trochę magii wyrażeń regularnych rozwiązuje większość problemów.

Stabilność systemu

Porównywalna z Windowsem 2000 czy XP. Kilka razy zdarzyło mi się "zawiesić system". Najczęściej pomagało Ctrl-Alt-Backspace by zresetować Xy, jednak kilka razy system zupełnie odmówił współpracy - monitor tracił sygnał, klawiatura i mysz przestawały odpowiadać. Prawdopodobnie gdybym zajrzał w logi byłbym w stanie rozwiązać problem, równie dobrze może to być wina sprzętu, nie wiem.

Problemy

Żeby nie było tak różowo muszę też wspomnieć o problemach (choć nie było ich jak na razie zbyt wiele).

Prawdopodobnie po jednym z update'ów kernela system działał niestabilnie. Wystarczyło uruchamiać na wcześniejszym jądrze, a dość szybko pojawił się kolejny update i wszystko wróciło do normy.

Raz udało mi się popsuć Xy/GNOMEa doprowadzając do konfliktu skrótów klawiszowych w Compizie, naprawa nie trwała jednak dłużej niż kilkanaście minut. Wystarczyło uruchomić system w trybie awaryjnym i dokonać odpowiednich zmian w gconf.

Drukarka czasem odmawia współpracy przy próbie drukowania obrazów nachodzących na marginesy. Nie wiem czy to wina sterowników, CUPS, drukarki... Po prostu nauczyłem się kilku sposobów na obejście tego problemu.

Czasem są problemy z dostępnością oprogramowania dla systemu 64bitowego lub z jego niestabilnym działaniem. Przykładem niech będzie wtyczka flashowa. Najoględniej mówiąc lubi stroić fochy - wieszać się, niepoprawnie ładować, przy niektórych grach obraz miga (to akurat może być wina Compiza). Z obsługą appletów Javy też nie jest różowo...

Czy nie żal mi Windowsa?

Nie! Windows XP to dość stary system, a za każdym razem gdy siadam do Visty (tak, jestem uprzedzony) utwierdzam się w przekonaniu, że przesiadka była dobrą decyzją.

Czasami trochę boli panujący windowsocentrym i dominacja microsoftowych standardów (głównie jeśli chodzi o formaty Office'a - starego i nowego). Ale można sobie z tym poradzić i nie ma co płakać za bardzo.

W zasadzie jedynym programem, którego mi brakuje to niesamowity Foobar 2000, którego używałem od niepamiętnych czasów. Niestety większość linuksowych playerów nie dorasta Foobarowi do pięt. Brak sprawnej obsługi bardziej egzotycznych formatów jak Musepack, FLAC, Monkey's Audio, brak gapless playback, czy możliwości użycia plików cue....

No tak, jeszcze gry... Nie, nie chodzi mi o jakieś WoWy, czy inne Simsy - to mnie zupełnie nie ineteresuje. Mam na myśli niezależne produkcje jak choćby Spelunky czy opisywany na blogu Rescue: The Beagles, które często są o wiele ciekawsze od produkcji mainstreamowych. Niestety większości z nich uruchomić się nie uda. Czasem pomoże WINE ale najczęściej pozostaje obejść się smakiem...

niedziela, 09 sierpnia 2009, kosciak1

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
knt
2009/08/10 11:12:03
1) apt-get nie apt get
2) Obsługa FLAC, mpc jest. Trzeba tylko dodać repozytoria Medibuntu.
-
2009/08/10 13:11:08
w Ubuntu jedno mnie dziwi (może ktoś bardziej kumaty mi to wytłumaczy):

zainstaluję system - mam jedno konto użytkownika nazwijmy go user (logowanie automatyczne), hasło ustawione. Gdy chcę doinstalować będąc na tym koncie muszę podać hasło użytkownika user. Dlaczego? Normalny system (jak Slackware) w tym miejscu zapytał by się o hasło roota? Tymczasem konto root świeżo po zainstalowaniu siedzi gdzieś schowane i w ogóle nie jest chronione hasłem (zawsze ustawiam po instalacji).

Czemu tak jest?
-
2009/08/10 13:27:42
@KNT
1. poprawione
2. Owszem gra ale nie jest to takie proste jak w Foobarze. Monkey's Audio niby jest obsługiwane ale są spore kłopoty z przewijaniem (przynajmniej w Rhythmboxie)

@szarex
Po prostu pierwszy user traktowany jest jako root i ma ustawione odpowiednie uprawnienia (jedynie trzeba potwierdzić hasłem gdy chce się z nich skorzystać). Aż muszę sprawdzić czy dobrze kojarzę, że user root bez ustawionego hasła (czyli tak jak jest po instalacji) i tak nie ma odpowiednich uprawnień.
Spis Treści
Kanały RSS
Add to Google
Add to Netvibes